<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title></title>
	<atom:link href="http://www.paranormalne.info/?feed=rss2" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.paranormalne.info</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Thu, 26 Aug 2010 11:46:02 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.9.2</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>W poszukiwaniu Złotego Kraju Punt</title>
		<link>http://www.paranormalne.info/?p=475</link>
		<comments>http://www.paranormalne.info/?p=475#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 26 Aug 2010 11:43:16 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Amon</dc:creator>
				<category><![CDATA[Tajemnicze Miejsca]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.paranormalne.info/?p=475</guid>
		<description><![CDATA[
 Resztki różu, wyprodukowanego przy użyciu antymonu, w pudełeczku od szminki liczącej ponad 4000 lat, tabliczka nagrobna egipskiego sternika i budowle egipskiej królowej, która prawdopodobnie została zamordowana przez swojego męża, dostarczają śladów, które prowadzą do tajemniczego Złotego kraju Punt. Królowa, która od 1511 do 1480 roku p.n.e. Panowała w kraju nad Nilem nosiła imię Hatszepsut. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><!--   @page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm }   P { margin-bottom: 0.21cm } --></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><img class="alignleft size-medium wp-image-180" title="ddhome" src="http://www.paranormalne.info/obrazy/punt.jpg" alt="ddhome" width="200" height="200" /> Resztki różu, wyprodukowanego przy użyciu antymonu, w pudełeczku od szminki liczącej ponad 4000 lat, tabliczka nagrobna egipskiego sternika i budowle egipskiej królowej, która prawdopodobnie została zamordowana przez swojego męża, dostarczają śladów, które prowadzą do tajemniczego Złotego kraju Punt. Królowa, która od 1511 do 1480 roku p.n.e. Panowała w kraju nad Nilem nosiła imię Hatszepsut. Nazwano ją pierwszą wielką i znaczącą kobietą w historii świata. Okres panowania tej mądrej, energicznej, wybitnie uzdolnionej kobiety był pełen sukcesów, a Egipt nie prowadził, wtedy wojen z sąsiadami. Jednak jej życie było osnute tragedią. </p>
<p><span id="more-475"></span>Jej ojciec Totmes uwolnił kraj spod trwającego 150 lat jarzma azjatyckiego ludu pasterskiego Hyksosów i stworzył podstawy mocarstwowej pozycji Egiptu. Totmes jednak ściśle biorąc był tylko księciem małżonkiem. Prawdziwa krew płynęła w żyłach jego żony Ahmes. Jej dziedzictwo musiało przejść na jedyne ich dziecko Hatszepsut. Kobiety w starożytnym państwie egipskim mogły być pod względem prawo państwowym tylko wielkimi królewskimi małżonkami. </p>
<p>Tronem faraonów nie było, więc dane cieszyć się Hatszepsut zbyt długo, tylko do chwili małżeństwa z Totmesem, 2 o którego pochodzeniu nic nie wiadomo . Nie był on chyba silnym władcą, skoro Hatszepsut poparta przez ministra Senmuta, który był jej faworytem, przejęła władzę zachód państwie zachód nadała sobie zachód końcu tytuł faraona. W zwyczajach faraonów – dotąd zachód brodą zachód krótką przepaską mogła zapanować w przyszłości królową. Totmes musiał ją bezgranicznie znienawidzić. Po jej zamordowaniu zachód, którego okolicznościach nie wiadomo nic bliższego, kazał on zniszczyć  wszystkie obrazy Hatszepsut, uczynić ją nieznaną. Jednakże nie mógł wymazać pamięci zachód Hatszepsut. Na zachód od Teb, na wysokim brzegu Nilu leży skalista dolina Der El Bahari. Tutaj Hatszepsut kazała wybudować gigantyczną świątynię grobową, w której chciała pochować ojca i, która jej samej miała służyć jako grobowiec. Tę świątynie wzniesiono przed stromą skalną ścianą traktowała jako park boga Amona a jego różnorodnie stopniowanie trasy jako mirrowe trasy mistycznego kraju Punt, z którego dawnej przybywali bogowie. Drzew mirry prawie niema w Egipcie. Hatszepsut postanowiła wysłać do Punt ekspedycję. Pięknie wykonane malowidła i napisy na ścianach świątyni w Der El Mehari uwieczniły to odważne przedsięwzięcie królowej.</p>
<p>Flota powróciła przewożąc wiele bogactw. Od kiedy panują królowie, nie były im ofiarowane takie dary – obwieszczało sprawozdanie dworskie. Składały się na nie kość słoniowa, heban, srebro, złoto, wonne drzewa, żywica mirry, kora cynamonowa i świetlik, pantery i pawiany, a także szczególnie pożądane przez królową drzewa mirrowe, które przywiozło do Teb 5 dużych galer. Wyprawa do Punt odbyła się w 1493 roku p.n.e. Okręty nie udały się w podróż na chybił trafił. Wiedziano dokładnie z przekazywanych informacji gdzie trzeba szukać kraju Punt. Być może istniały notatki z czasów przed panowaniem Heksosów. My znamy tylko wspomnianą tabliczkę nagrobną. Na pewno drogę do Punt znał sternik imieniem Knemhotep, który zmarł w 2300 roku p.n.e. Knemhotep podróżował według zapisu na tabliczce, ze swoim kapitanem Hej 11 razy, na długo przed panowaniem Hatszepsut. Jakaś współczesna Knemhotepowi kobieta była właścicielką pudełeczka od szminki, od którego rozpoczęło się to opowiadanie. Pewien uczony odkrył w wyniku dokładnych badań resztek różu do policzków ślady antymonu. W 2300 roku p.n.e. antymon był znany poza zasięgiem Egiptu tylko na obszarze południowej Rodezji i w Transvaalu – 500km w głąb kraju w dolnym brzegu Zambezi, oddalonym ok. 8000km od Morza czerwonego. W regionie tym wydobywano także złoto.</p>
<p>Czy Punt leżał na złotonośnym obszarze Zambezi? Z pewnością nie można tego dzisiaj stwierdzić. Przez dłuższy czas przypuszczano, że Punt znajdował się w Indiach. Ale podane przez żeglarzy Hatszepsut daty nie bardzo do tego pasują. Często wyrażano pogląd, że Puntu należy szukać w obszarze Zimbabwe. Z portu Ezeon, Gaber w zatoce Akaba Fenicjanie wyruszyli na podróż, o której opowiada 9 rozdział Księgi Królów: Tak, że statki wybudował król Salomon w Ezeon-Geber, który leży, przy Elat nad brzegiem Morza Szelfowego w Edom. Hiram wysłał swoich ludzi jak informował marynarz na statkach razem z ludźmi Salomona. Popłynęli oni do Ophir i zabrali stamtąd 420 talentów złota, które przywieźli Salomonowi. Jako Hiram, który wypożyczył mądremu królowi Salomonowi swoich żeglarzy występuje król Tyrus z Fenicji, posiadacz dużej floty wojennej. Dokąd płynął on okrętami Salomona? Gdzie leżał Ophir? Długo szukano tego złotego kraju w południowej części Półwyspu Arabskiego. W głębi kraju za Massawą znajduje się kopalnia złota. Ale jeśli to miałby być Punt, to czas podróży statkami podany w „Księdze Królów” byłby zbyt długi. </p>
<p>Do południowego krańca Półwyspu Arabskiego można dotrzeć szlakiem karawan o długości 2500km w ciągu 65 dni. Ekspedycja do Ophir trwała rok. Biblijne dane pasują bardziej do złóż złota w Zambezi czy Zimbabwe. Ophir byłby, więc Puntem. Ta hipoteza w dalszym ciągu niewiele nam wyjaśnia. Wciąż nie wiemy ani gdzie leżał Ophir ani Punt. Jeśli uznamy Ophir za Punt, nasuwa się pytanie skąd król Salomon wiedział o położeniu Złotego Kraju trzeba się liczyć przecież z tym, że Egipcjanie udając się do Punt nie zdradzili tajemnicy swego bogactwa konkurentom. Wyjaśnienie jest proste. Salomon (972-939 rok p.n.e) był zięciem faraona Psusennesa II. To mogło wyjaśnić skąd wiedział o bogactwach Puntu. Możliwe, że chodziło tu o względy polityczne. Na wschodzie Izrael, a także Asyria, wyrosły na nowe mocarstwa. Salomon uznał widocznie za korzystne szukanie poparcia w kraju nad Nilem. Z uwagi na taki układ sił w regionie podobne rozważania mogli snuć Fenicjanie. Do momentu podjęcia przez nich współpracy z Salomonem Fenicjanie wyłącznie samodzielnie organizowali wyprawy morskie. Porozumienie fenicko-izraelskie nie przetrwało długo.</p>
<p>Sto lat po śmierci Salomona Izraelicie, na czele z królem Josafatem, próbowali wyruszyć samodzielnie do ophir, ale ich statki zatonęły wkrótce po rozpoczęciu rejsu, Jakie spory polityczne kryły się za tą katastrofą? Czy Izraelici byli zależni od Fenicjan, którzy chcieli podczas wypraw do Punt zarobić grube pieniądze? Czy też Izraelicie próbowali wyłączyć z wyprawy Fenicjan, którzy byli uzależnieni od nich, gdyż Izrael opanował Zatokę Akaba? Tak długo, jak funkcjonował układ partnerski, obie strony korzystały z niego. Czas świetności Fenicji od 950 do 750 p.n.e. Odpowiada dokładnie okresowi wypraw do Punt po złoto. W tym samym czasie Izraelici opanowali Zatokę Akaba ze słynnym portem Ezeon-Geber. W 740 roku p.n.e.  Obszar ten podbili Syryjczycy. Wyprawy do Ophir skończyły się, Złoty kraj zatonął w mroku zapomnienia. Dopiero w X wieku n.e. Arabowie odkryli południowoafrykańskie pokłady złota. Ale także oni nie zostawili informacji, dokąd wiódł szlag ich wypraw. Tak, więc pytanie, gdzie leżał Punt pozostaje wciąż bez odpowiedzi.</p>
<p>Artykuł Amon<br />
Dla www.paranormalne.info<br />
Kopiowanie za zgodą autora</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.paranormalne.info/?feed=rss2&amp;p=475</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Po śmierci pojawia się tunel</title>
		<link>http://www.paranormalne.info/?p=472</link>
		<comments>http://www.paranormalne.info/?p=472#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 26 Aug 2010 10:07:51 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Amon</dc:creator>
				<category><![CDATA[Paranormalne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.paranormalne.info/?p=472</guid>
		<description><![CDATA[
 Człowiek nie myśli o śmierci. Jest ona odległa, nierealna, nie dotyczy nas. Gdzieś w trzęsieniu ziemi zginęło 10 tysiący osób, gdzieś fala Tsunami doprowadziła do zagłady całe wioski&#8230; Ale to jest tysiące kilometrów od nas, daleko. Sprawa śmierci powraca do nas w tak trudnych chwilach, jak choćby teraz w obliczu tragedii w Katowicach. Ci [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><!--   @page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm }   P { margin-bottom: 0.21cm } --></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><img class="alignleft size-medium wp-image-180" title="ddhome" src="http://www.paranormalne.info/obrazy/smierckliniczna.jpg" alt="ddhome" width="200" height="200" /> Człowiek nie myśli o śmierci. Jest ona odległa, nierealna, nie dotyczy nas. Gdzieś w trzęsieniu ziemi zginęło 10 tysiący osób, gdzieś fala Tsunami doprowadziła do zagłady całe wioski&#8230; Ale to jest tysiące kilometrów od nas, daleko. Sprawa śmierci powraca do nas w tak trudnych chwilach, jak choćby teraz w obliczu tragedii w Katowicach. Ci ludzie byli tacy sami jak my, też myśleli, że są niesmiertelni, że na zastanawianie się nad życiem i śmiercią mają jeszcze dużo czasu, nieskończenie wiele miesięcy i dni&#8230; Ale tak nie jest. Takie dramaty sprawiają, że każdy z nas zadaje sobie pytania, ważne pytania.</p>
<p><span id="more-472"></span>Czy jest przeznaczenie? Czy każda z tych osób miała być w tej hali? Czy można było uniknąć tego, co się stało? Bardzo współczujemy rodzinom i bliskim, którzy przeżywają najgorsze chwile ich życia. Zajmujemy się tajemnicą życia po śmierci od wielu lat i zapewniamy wszystkich wątpiących: życie nie kończy się, ono trwa dalej! Wasi bliscy z pełną świadomością, swoimi niezwykłymi cechami, uczuciami i osobowościami są nadal, lecz są tam, gdzie my wszyscy będziemy wcześniej czy później. A potem znowu powrócimy, aby doświadczać i doskonalić się w drodze do światla&#8230; Tych słów wiele osób nie potrafi zrozumieć, ale najlepiej operować przykładami. I taki przykład chcemy Wam pokazać.</p>
<p><strong>Mellen T. Benedict </strong></p>
<p>Mellen-Thomas Benedict jest artystą, który przeżył śmierć w 1982 roku. Był martwy przez ponad półtorej godziny, w ciągu której opuścił ciało i udał się w kierunku Światła. Ponieważ ciekawił go Wszechświat, został zabrany w jego odległe rejony, a nawet dalej &#8211; w energetyczną Pustkę Nicości poza Wielkim Wybuchem. Komentując jego doświadczenie, Dr. Kenneth Ring powiedział: &#8220;Jego historia jest jedną z najbardziej niezwykłych, z jakimi zetknąłem się w trakcie swoich rozległych badań nad doświadczeniami śmierci klinicznej&#8221;. </p>
<p><strong>Droga ku śmierci</strong></p>
<p>W 1982 doświadczyłem śmierci spowodowanej nieuleczalnym nowotworem, którego nie można było zoperować, a z kolei jakakolwiek chemioterapia zrobiłaby jedynie ze mnie warzywo. Lekarze dawali mi sześć do ośmiu miesięcy życia. W latach 70-tych interesowałem się informacją, czytając o kryzysie nuklearnym, ekologicznym i innych, stopniowo traciłem nadzieję i ogarniało mnie zniechęcenie. Ponieważ nie miałem podstaw duchowych, zacząłem wierzyć, że natura pomyliła się i że prawdopodobnie byliśmy rakiem na naszej planecie. Nie widziałem rozwiązania żadnego z problemów, które sami stworzyliśmy sobie i naszej planecie. Uważałem wszystkich ludzi za raka i dostałem raka. Właśnie to mnie zabiło. Uważaj, jaki masz pogląd na życie. Może się on odbić na tobie, zwłaszcza jeśli jest negatywny. Mój był bardzo negatywny. To właśnie doprowadziło do mojej śmierci. Wypróbowałem różne rodzaje alternatywnych metod leczenia, ale nic nie poskutkowało.</p>
<p> Tak więc postanowiłem, że to sprawa tylko między mną a Bogiem. Nigdy wcześniej nie stanąłem twarzą twarz z Bogiem, nigdy nie miałem z nim do czynienia. Nie interesowałam się wówczas duchowością, ale wyruszyłem w podróż, by dowiedzieć się jak najwięcej na ten temat oraz na temat alternatywnych metod leczenia. Zacząłem czytać wszystko, co wpadło mi w ręce i zagłębiłem się w to, ponieważ nie chciałem, by spotkała mnie niespodzianka po drugiej stronie. Zacząłem więc czytać o różnych religiach i filozofiach. Wszystkie były bardzo interesujące i dawały nadzieję, że jest coś po drugiej stronie. Z drugiej strony jako niezależny artysta tworzący witraże, nie miałem żadnego ubezpieczenia zdrowotnego. Oszczędności całego mojego życia wydałem w jednej chwili na badania medyczne. Następnie leczyłem się, nie mając ubezpieczenia. Nie chciałem narażać rodziny na problemy finansowe, zdecydowałem więc, że sam się tym zajmę. Ból nie trwał bez przerwy, ale były chwile, kiedy byłem zamroczony. Doszło do tego, że bałem się jeździć i w końcu wylądowałem w hospicjum. Miałem tam swoją opiekunkę, która była przy mnie w ostatnich chwilach. Obecność tego anioła, zesłanego mi przez Boga, była dla mnie błogosławieństwem. Trwało to około 18 miesięcy. Nie chciałem jednak brać leków przeciwbólowych, bo pragnąłem zachować świadomość na tyle, na ile to było możliwe. Następnie doświadczyłem takiego bólu, że nie istniało nic poza nim, na szczęście ataki trwały tylko po kilka dni. </p>
<p><strong>Światło Boga</strong></p>
<p>Pamiętam, że obudziłem się któregoś ranka w domu około 4:30 i po prostu wiedziałem, że nadszedł koniec. To był dzień, kiedy miałem umrzeć. Zadzwoniłem do kilku przyjaciół, aby się pożegnać. Obudziłem swoją opiekunkę z hospicjum i uprzedziłem ją. Ponieważ przeczytałem, że kiedy się umiera dzieją się różne ciekawe rzeczy, umówiłem się z nią, że po mojej śmierci zostawi moje ciało na sześć godzin. Znowu zasnąłem. Następne, co pamiętam, to początek typowej śmierci klinicznej. Nagle byłem w pełni świadomy i stałem, choć moje ciało spoczywało w łóżku. Otaczała mnie ciemność. Kiedy byłem poza ciałem, wszystko było bardziej wyraźne niż normalnie. Było tak wyraźne, że widziałem każdy pokój w domu, strych, okolice domu, i to, co znajdowało się pod nim. Zobaczyłem Światło i zwróciłem się ku niemu. Było bardzo podobne do tego, które ludzie opisują w swoich relacjach o śmierci klinicznej. Było takie wspaniałe. Można go dotknąć, można go poczuć. Przyciąga do siebie &#8211; chcesz podejść do niego, tak jak podszedłbyś do idealnej matki lub ojca, by Cię przytulili. W miarę jak zbliżałem się do Światła, wiedziałem intuicyjnie, że jeśli wejdę w nie, to umrę. Tak więc zbliżając się, powiedziałem: &#8220;Proszę, poczekaj chwilę, moment. Chcę to przemyśleć; chciałbym z Tobą porozmawiać zanim pójdę dalej&#8221;. Ku mojemu zaskoczeniu, całe doświadczenie zatrzymało się w tym punkcie. W rzeczywistości mamy kontrolę nad swoją śmiercią. To nie jest karuzela, której nie można zatrzymać. </p>
<p>Moja prośba została spełniona i odbyłem klika rozmów ze Światłem. Światło przybierało różne postacie, np. Jezusa, Buddy, Kriszny, Mandali, archetypów i znaków. Zapytałem Światło: &#8220;Co tu się dzieje? Proszę, Światło, wyjaśnij mi, kim jesteś. Chcę wiedzieć, co jest rzeczywiste&#8221;. Nie potrafię przytoczyć dokładnych słów, bo to był rodzaj telepatii. Światło odpowiedziało, przekazując mi informację, że to, co dzieje się, kiedy spotykamy się ze Światłem, zależy od naszych poglądów. Jeśli jesteś Buddystą, Katolikiem lub Muzułmańskim fundamentalistą, to dostajesz to, w co wierzysz. Masz szansę, by przyjrzeć się temu i zbadać to, ale większość ludzi z niej nie korzysta. Gdy objawiło się Światło, uświadomiłem sobie, że w rzeczywistości widzę matrycę Wyższego Ja. Mogę tylko powiedzieć, że przybrało postać matrycy, mandali ludzkich dusz, i ujrzałem, że to, co nazywamy Wyższym Ja, jest matrycą. Jest to również nasze złączenie ze Źródłem; każdy z nas pochodzi bezpośrednio ze Źródła, jest jego bezpośrednim doświadczeniem. Wszyscy mamy Wyższe Ja, coś, co stoi ponad naszą duszą. Objawiło mi się ono w swojej najprawdziwszej formie energetycznej. Mogę to jedynie opisać w taki sposób, że Wyższe Ja przypomina połączenie/przewód. Nie przypominało go z wyglądu, ale jest to bezpośrednie połączenie ze Źródłem, które jest w każdym z nas. Jesteśmy bezpośrednio połączeni ze Źródłem. Tak więc Światło pokazało mi matrycę Wyższego Ja. I uzmysłowiłem sobie wyraźnie, że wszystkie Wyższe Ja są połączone ze sobą w jedno, wszyscy ludzie są jednością, jesteśmy w rzeczywistości jedną istotą, różnymi jej aspektami. Nie chodziło tu o jakąś konkretną religię. Właśnie takie informacje dostałem. I zobaczyłem tę mandalę ludzkich dusz. </p>
<p>To była najpiękniejsza rzecz, jaką kiedykolwiek widziałem. Wszedłem w nią i całkowicie mnie pochłonęła. To było jakbyś otrzymał całą miłość, jakiej kiedykolwiek pragnąłeś, i to taką miłość, która leczy, uzdrawia i regeneruje. Kiedy tak prosiłem Światło o wyjaśnienia, zrozumiałem, czym jest matryca Wyższego Ja. Wokół Ziemi istnieje sieć stworzona ze wszystkich połączonych ze sobą Wyższych Ja. To jak wielkie przedsiębiorstwo, kolejny wyższy poziom energii subtelnej otaczającej nas, jeśli można tak powiedzieć. Następnie, po kilku minutach, poprosiłem o dalsze wyjaśnienia. Naprawdę chciałem wiedzieć, o co chodzi we Wszechświecie, i tym razem byłem gotów do podróży. Powiedziałem: &#8220;Jestem gotów, zabierz mnie&#8221;. Wtedy Światło zamieniło się w najpiękniejszą rzecz, jaką kiedykolwiek widziałem: w mandalę ludzkich dusz na tej planecie. Wcześniej podchodziłem do wszystkiego, co działo się na Ziemi, bardzo negatywnie. Kiedy więc poprosiłem Światło o wyjaśnienia, ujrzałem dzięki tej cudownej mandali, jak piękni wszyscy jesteśmy w swej istocie. Jesteśmy najpiękniejszymi stworzeniami. Ludzka dusza, ludzka matryca, którą wspólnie tworzymy jest absolutnie fantastyczna, elegancka, egzotyczna, jest wszystkim. Nie jestem w stanie wyrazić, jak zmieniło to mój pogląd na istoty ludzkie w tej chwili. Powiedziałem: &#8220;Och, Boże, nie wiedziałem, jacy jesteśmy piękni&#8221;. Na jakimkolwiek jesteś poziomie, wysokim czy niskim, jakąkolwiek postać przybrałeś, jesteś najpiękniejszym stworzeniem, naprawdę. Zaskoczyło mnie to, że żadna dusza nie była zła. Zapytałem: &#8220;Jak to możliwe?&#8221;. W odpowiedzi usłyszałem, że żadna dusza nie jest z natury zła. Straszne rzeczy, które przydarzają się ludziom, sprawiają, że robią oni złe rzeczy, ale ich dusze nie są złe. Światło powiedziało mi, że to, czego wszyscy szukają, to, co daje im siłę, to miłość. To, co ich niszczy, to brak miłości. Wydawało mi się, że objawieniom pochodzącym od światła nie ma końca i wtedy zapytałem Je: &#8220;Czy to znaczy, że ludzkość zostanie zbawiona?&#8221;. </p>
<p>Wtedy, jakby w dźwięku trąby pośród deszczu spiralnych świateł, Wielkie Światło przemówiło: &#8220;Pamiętaj i nigdy o tym nie zapominaj; sami się zbawiacie, ocalacie i leczycie. Zawsze tak było. Zawsze tak będzie. Zostaliście stworzeni tak, byście mieli tę moc jeszcze zanim powstał świat&#8221;. W tej chwili zrozumiałem nawet więcej. Zrozumiałem, że JUŻ ZOSTALIŚMY ZBAWIENI, ocaliliśmy siebie, ponieważ zostaliśmy stworzeni tak, byśmy się sami udoskonalali i &#8220;naprawiali&#8221;, podobnie jak reszta Boskiego Wszechświata. Podziękowałem Boskiemu Światłu z całego serca. Przyszły mi jedynie na myśl te proste słowa absolutnej wdzięczności: &#8220;O drogi Boże, drogi Wszechświecie, droga Wspaniała Jaźni, kocham swoje życie&#8221;. Wydawało się, że Światło wdycha mnie coraz głębiej. To było uczucie, jakby Światło wchłaniało mnie całkowicie. Do dziś dzień nie potrafię opisać Światła Miłości. Wszedłem w inny wymiar, jeszcze głębszy, i stałem się świadomy czegoś więcej, o wiele więcej. Był to potężny strumień Światła, wielki i pełny, głęboko w Sercu Życia. Zapytałem: &#8220;Co to jest?&#8221;. Światło odrzekło: &#8220;To jest RZEKA ŻYCIA. Wypełnij nią swe serce po brzegi&#8221;. Tak zrobiłem. Wziąłem jeden duży łyk, potem następny. Pić Samo Życie! Byłem w ekstazie. Wtedy Światło powiedziało: &#8220;Masz życzenie&#8221;. Wiedziało wszystko o mnie, znało całą moją przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. &#8220;Tak!&#8221; &#8211; wyszeptałem. Chciałem zobaczyć resztę Wszechświata; to, co jest poza układem słonecznym, poza ludzkimi iluzjami. Wtedy Światło powiedziało mi, że mogę dać się ponieść Nurtowi. Tak zrobiłem i Światło przeniosło mnie na koniec tunelu. Poczułem i usłyszałem całą serię bardzo delikatnych uderzeń dźwiękowych*. Co za szybkość! </p>
<p><strong>Pustka Nicości</strong></p>
<p>Nagle zacząłem oddalać się z zawrotną prędkością od Ziemi z nurtem Życia, widząc, jak planeta znika mi z oczu. Układ Słoneczny, w całym swym majestacie, śmignął mi przed oczami i zniknął. Poruszając się z prędkością szybszą od rędkości światła, przeleciałem przez środek galaktyki, dowiadując się po drodze nowych rzeczy. Przekonałem się, że ta galaktyka, jak i reszta Wszechświata, tętni ŻYCIEM, różnymi jego odmianami. Widziałem wiele światów. Dobra woadomość &#8211; nie jesteśmy sami we Wszechświecie! Kiedy płynąłem strumieniem świadomości przez środek galaktyki, przekształcił się on w niezwykłą falę energetyczną zbudowaną z fraktali. Mijałem wielkie grupy galaktyk, zawierające w sobie starożytną mądrość. Najpierw myślałem, że dokądś zmierzam, podróżuję. Ale wtedy zrozumiałem, w miarę jak strumień powiększa się i rozszerza, poszerza się również moja świadomość, obejmując wszystko we Wszechświecie! Mijałem wszystko, co zostało stworzone. To był niewyobrażalny cud! Wszystko, co zostało stworzone, zdawało się mijać mnie z zawrotną prędkością i znikać w Świetlnych cętkach. Niemal natychmiast pojawiało się kolejne Światło. Nadchodziło ze wszystkich stron i było tak odmienne; Światło stworzone z czegoś więcej niż wszystkie częstotliwości Wszechświata. Ponownie czułem i słyszałem kilka razy aksamitne uderzenia dźwiękowe. Moja świadomość, czy też istota, rozszerzała się, by połączyć się z całym Wszechświatem Holograficznym, a nawet czymś więcej. Kiedy mijałem drugie Światło, pojawiła się we mnie świadomość, że właśnie przekroczyłem Prawdę. Nie potrafię tego lepiej wyrazić słowami, ale postaram się to wyjaśnić. Kiedy wkroczyłem w strefę drugiego Światła, wyszedłem poza pierwsze Światło. Znalazłem się w głębokim bezruchu, poza wszelką ciszą. Widziałem i postrzegałem WIECZNOŚĆ, poza Nieskończonością. </p>
<p>Byłem w Pustce. Byłem w tym, co istniało przed stworzeniem, przed Wielkim Wybuchem. Przekroczyłem początek czasu &#8211; Pierwszy Świat &#8211; Pierwszą Wibrację. Byłem w Oku Stworzenia. Czułem się, jakbym dptykał twarzy Boga. To nie było doznanie religijne. Po prostu stanowiłem jedność z Najwyższym Życiem i świadomością. Mówiąc, że widziałem lub postrzegałem wieczność, mam na myśli, że doświadczałem całego stworzenia tworzącego samego siebie. Nie było początku ani końca. To myśl, która poszerza umysł, prawda? Naukowcy uważają, że Wielki Wybuch był pojedynczym wydarzeniem, dzięki któremu powstał Świat. Ja widziałem, że Wielki Wybuch jest tylko jednym z nieskończenie wielu takich samych Wybuchów, poprzez które Wszechświaty stwarzane są nieustannie i jednocześnie. Jedyne obrazy w miarę bliskie naszym kategoriom, które to oddają, to obrazy tworzone za pomocą superkomputerów przy użyciu równań geometrii fraktali. Starożytni wiedzieli o tym. Twierdzili, że Bóg co jakiś czas stwarza nowe Wszechświaty poprzez wydech i de-konstruuje inne poprzez wdech. Te epoki nazywane są Jugami. Współczesna nauka nazywa to Wielkim Wybuchem. Przebywałem w absolutnej, czystej świadomości. Widziałem, obserwowałem wszystkie Wielkie Wybuchy czy też Jugi tworzące i de-konstruujące siebie. Natychmiast wszedłem w nie wszystkie jednocześnie. Ujrzałem, że każda najmniejsza cząsteczka stworzenia posiada moc, by tworzyć. Bardzo trudno to wyjaśnić. Wciąż brak mi słów, by to wyrazić. Dopiero po wielu latach od powrotu znalazłem jakieś słowa, które oddają doświadczenie Pustki. Teraz mogę wam powiedzieć: Pustka to mniej niż nic, a jednak to coś więcej niż wszystko, co istnieje! Pustka jest zerem absolutnym; chaosem, w którym powstają wszystkie możliwości. </p>
<p>To jest Absolutna Świadomość; coś o wiele więcej niż nawet Uniwersalna Inteligencja. Gdzie jest ta pustka? Wiem. Ta Pustka jest wewnątrz i na zewnątrz wszystkiego. Ty sam, właśnie teraz, choć żyjesz, zawsze jesteś jednocześnie wewnątrz i na zewnątrz pustki. Nie musisz nigdzie iść ani umierać, by się do niej dostać. Pustka jest próżnią lub nicością istniejącą między wszystkim, co posiada formę fizyczną. PRZESTRZEŃ pomiędzy atomami i ich składnikami. Współczesna nauka zaczęła badać tę przestrzeń pomiędzy wszystkim. Nazywają to punktem zerowym (Zero-point). Gdy tylko próbują go mierzyć, wskaźnikom przyrządów zaczyna brakować skali, innymi słowy &#8211; zmierzają ku nieskończoności. Jak na razie nie mają sposobu, by dokładnie zmierzyć nieskończoność. Więcej jest przestrzeni zerowej w twoim ciele i całym Wszechświecie niż czegokolwiek innego! To, co mistycy nazywają Pustką, nie jest nią. Jest tak pełna energii, energii innego rodzaju, która stworzyła wszystko, czym jesteśmy. Od czasu Wielkiego Wybuchu wszystko jest wibracją, począwszy od pierwszego Słowa, które jest pierwszą wibracją. Po biblijnym &#8220;Jam Jest&#8221; w rzeczywistości jest znak zapytania. &#8220;Jam Jest &#8211; Czym Jestem?&#8221; Tak więc to, co istnieje, jest Bogiem, który poznaje Własną Jaźń w każdy sposób, aki można sobie wyobrazić, w nieustannym nieskończonym procesie poznawania poprzez każdego z nas. Poprzez każdy włos na twojej głowie, poprzez każdy liść na każdym drzewie, poprzez każdy atom Bóg bada Boską Jaźń, wielkie &#8220;Jam Jest&#8221;. </p>
<p>Ujrzałem, że wszystko, co istnieje, jest Jaźnią, dosłownie, twoją Jaźnią, moją Jaźnią. Wszystko jest wielką Jaźnią. Właśnie dlatego Bóg wie, nawet kiedy opada liść. Jest to możliwe, ponieważ gdziekolwiek jesteś, tam jest centrum Wszechświata. Gdziekolwiek znajduje się jakikolwiek atom, tam jest centrum Wszechświata. Jest w nim Bóg i jest Bóg w Pustce. Kiedy poznawałem Pustkę i wszystkie Jugi, czy też całe stworzenie, istniałem całkowicie poza czasem i przestrzenią w takiej formie, w jakiej my je znamy. W tym stanie poszerzonej świadomości pdkryłem, że to, co zostało stworzone, jest Absolutnie Czystą Świadomością lub Bogiem, Doświadczającym Życia takiego, jakim je znamy. Pustka sama w sobie pozbawiona jest doświadczenia. To stan przed-życiem, sprzed pierwszej wobracji. Bóg to coś więcej niż tylko Życie i Śmierć. Dlatego we Wszechświecie można doświadczać czegoś więcej niż tylko Życia i Śmierci! Byłem w Pustce i byłem świadomy wszystkiego, co kiedykolwiek zostało stworzone. To było jakby patrzenie oczyma Boga. Stałem się Bogiem. Nagle nie byłem już sobą. Jedyne, co mogę powiedzieć, to to, że patrzyłem oczyma Boga. Nagle znałem przyczynę istnienia każdego atomu i widziałem wszystko. Interesujące jest to, że kiedy wszedłem w Pustkę, powróciłem ze zrozumieniem, że Bóg nie istnieje gdzieś tam. Bóg jest tutaj. Właśnie o to chodzi. Ludzie ciągle gdzieś szukają Boga&#8230; a Bóg dał nam wszystko, wszystko jest tutaj, właśnie tutaj. I teraz jesteśmy Bogiem, który poprzez nas poznaje Samego Siebie. Ludzie są tak zajęci, próbując stać się Bogiem, że powinni zrozumieć, iż już jesteśmy Bogiem, a Bóg staje się nami. Właśnie o to chodzi w rzeczywistości. Kiedy pojąłem to, nie ,iałem już co robić w Pustce i chciałem wrócić do stworzenia lub Jugi. Wydawało się to być naturalną koleją rzeczy. Wówczas nagle powróciłem poprzez drugie Światło lub Wielki Wybuch, słysząc kolejne aksamitne odgłosy uderzeń dźwiękowych. </p>
<p>Poruszałem się wraz ze strumieniem świadomości z powrotem poprzez wszystko, co istniało &#8211; co to była za przejażdżka! Wielkie skupiska galaktyk przechodziły przeze mnie, a ja doświadczałem jeszcze więcej. Przekroczyłem centrum naszej galaktyki, które jest czarną dziurą. Czarne Dziury to wielkie procesory lub też urządzenia do prrzetwarzania Wszechświata. Wiecie co jest po drugiej stronie Czarnej Dziury? My; nasza galaktyka, która została przetworzona z innego Wszechświata. W swej całkowitej konfiguracji energetycznej galaktyka wyglądała jak fantastyczne świetlne miasto. Cała energia po tej stronie Wielkiego Wybuchu jest światłem. Każda cząsteczka, atom, gwiazda, planeta, nawet sama świadomość stworzona jest ze światła, posiada częstotliwość i/lub jest cząsteczką. Światło żyje. Wszystko stworzone jest ze światła, nawet kamienie. Tak więc wszystko żyje. Wszystko zostało stworzone ze Światła Boga; wszystko jest bardzo inteligentne. </p>
<p><strong>Światło Miłości</strong></p>
<p>Kiedy tak podążałem z nurtem strumienia, zobaczyłem w końcu, jak zbliża się wielka Światłość. Wiedziałem, że to było {ierwsze Światło &#8211; Świetlna Matryca Wyższego Ja naszego układu słonecznego. Wtedy cały układ słoneczny pojawił się w Świetle, czemu towarzyszyły aksamitne uderzenia dźwiękowe. Ujrzałem, że nasz układ słoneczny, w którym żyjemy, jest naszym większym, lokalnym ciałem. To nasze ciało lokalne i jesteśmy o wiele więksi, niż nam się wydaje. Zobaczyłem, że układ słoneczny to nasze ciało. Jestem jego częścią, a Ziemia jest nami, częścią tego czegoś wielkiego, co zostało stworzone, a my jesteśmy częścią tego, co wie, że istnieje. Ale jesteśmy tylko częścią. Nie jesteśmy wszystkim, ale jesteśmy tą częścią, która wie, że istnieje. Widziałem całą energię, jaką wytwarza nasz układ słoneczny, i jest to niewiarygodny pokaz świetlny! Słyszałem Muzykę Sfer. Nasz układ słoneczny, podobnie jak wszystkie inne ciała niebieskie, wytwarza unikalną matrycę światła, dźwięku oraz energii wibracji. Zaawansowane cywilizacje z innych systemów gwiezdnych umieją dostrzec we Wszechświecie życie, takie jak my je pojmujemy dzięki wibracyjnemu lub energetycznemu odciskowi matrycy. To dziecinna zabawa. Cudowne Dzieci Ziemi (ludzkie istoty) obecnie wytwarzają mnóstwo dźwięku, jak dzieci bawiące się na podwórku Wszechświata. Bezpośrednio z nurtem strumienia dotarłem do środka Światła. Poczułem, jakby Światło mnie objęło, kiedy znowu wchłonęło mnie ono swym oddechem, po czym nastąpiła seria delikatnych uderzeń dźwiękowych. Przebywałem w tym wielkim Świetle Miłości, a strumień życia przepływał przeze mnie. </p>
<p>Muszę to powtórzyć: to najbardziej pełne miłości Światło, w którym nie ma ni cienia krytyki. To idealny rodzic dla Cudownego Dziecka. &#8220;Co teraz?&#8221; &#8211; zastanawiałem się. Światło wyjaśniło mi, że nie ma śmierci; jesteśmy nieśmiertelnymi istotami. Żyjemy od zawsze! Pojąłem, że jesteśmy częścią naturalnego systemu życia, który sam się odnawia nieustannie. Nigdy mi nie powiedziano, że muszę wrócić. Po prostu wiedziałem, że tak będzie. To było po prostu oczywiste, z tego, co widziałem. Nie wiem jak długo przebywałem ze Światłem z punktu widzenia ziemskiego czasu. Lecz nadszedł moment, kiedy pojąłem, że dostałem odpowiedź na wszystkie swoje pytania i nadszedł czas powrotu. Mówiąc, że po tamtej stronie dostałem odpowiedź na wszystkie swoje pytania, dokładnie to mam na myśli. Dostałem odpowiedź na wszystkie pytania. Każdy człowiek ma inne życie, swój zestaw pytań, na które musi znaleźć odpowiedź. Niektóre pytania są uniwersalne, lecz każdy z nas bada to, co nazywamy Życiem, na swój w;asny, wyjątkowy sposób. To samo odnosi się do każdej innej formy życia, od gór do każdego listka na każdym drzewie. Jest to bardzo ważne dla nas wszystkich w tym Wszechświecie, dlatego że wszystko składa się na Wielki Pbraz, pełnię Życia. Jesteśmy Bogiem, w dosłownym tego znaczeniu, który bada Swoją Jaźń poprzez nieskończony taniec Życia. Twoja wyjątkowość wspiera całość Życia. Powrót na ziemię Kiedy zacząłem powracać do tego cyklu życia, igdy nie przyszło mi do głowy, nikt też mi tego nie powiedział, że powrócę do tego samego ciała. To po prostu nie miało znaczenia. Pokładałem całkowitą ufność w Świetle i procesie Życia. Kiedy strumień połączył się z wielkim światłem poprosiłem o to, bym nigdy nie zapomniał tego, co zostało mi objawione ani odczuć tego, czego nauczyłem się po drugiej stronie.</p>
<p><strong>Odpowiedź brzmiała: &#8220;Tak&#8221;. Było to jak pocałunek dla mojej duszy.</strong></p>
<p>Potem Światło zabrało mnie z powrotem w sferę wibracji. Cały proces przebiegł ponownie w odwrotnym kierunku i dowiedziałem się jeszcze więcej. Wróciłem do domu. To była lekcja na temat tego, jak działa reinkarnacja. Dostałem odpowiedź na wszystkie swoje pytania, choćby te najbardziej błahe: Jak działa to? Jak działa tamto?&#8221;. Wiedziałem, że oddrodzę się. Ziemia to wielki przetwarzacz energii, z którego indywidualna świadomość ewoluuje w każdego z nas. Po raz pierwszy pomyślałem o sobie jak o człowieku i byłem szczęśliwy, że nim jestem. Z tego, co widziałem, byłbym szczęśliwy, będąc atomem w tym Wszechświecie. Atomem. A być częścią Boga jako człowiek to&#8230; najwspanialsze błogosławieństwo. To błogosławieństwo, które przekracza nasze najśmielsze oczekiwania i pojęcie. Dla każdego z nas udział w tym doświadczeniu jako ludzka istota jest cudowny i wspaniały. Każdy z nas, bez względu na to gdzie jesteśmy, czy jesteśmy szczęśliwi czy nie, jest błogosławieństwem dla planety, właśnie tu gdzie jest. Przeszedłem więc przez proces reinkarnacji, spodziewając się, że odrodzę się gdzieś jako niemowlę. Ale &#8220;dostałem nauczkę&#8221; w kwestii tego, jak indywidualna tożsamość i świadomość ewoluują. Wróciłem z powrotem do swojego ciała.</p>
<p>Byłem bardzo zaskoczony, kiedy otworzyłem oczy. Nie wiem dlaczego, ale to była taka niespodzianka wrócić z powrotem do tego ciała, do mojego pokoju i zobaczyć kogoś, kto wypłakiwał sobie nade mną oczy. To była moja opiekunka z hospicjum. Poddała się półtorej godziny po tym, jak odnalazła mnie martwego. Była pewna, że nie żyję; były wszystkie oznaki śmierci &#8211; sztywniałem. Nie wiemy, jak długo byłem martwy, ale wiemy, że minęło półtorej godziny od momentu, kiedy mnie znalazła. Na tyle na ile mogła, uszanowała moje życzenie, by moje ciało zostawić tuż po śmierci na kilka godzin. Mieliśmy specjalny stetoskop i wiele sposobów kontroli podstawowych funkcji życiowych, by stwierdzić, co się działo. Mogę potwierdzić, że naprawdę byłem martwy. To nie była śmierć kliniczna. Przez co najmniej półtorej godziny doświadczyłem śmierci. Znalazła mnie martwego i zbadała przy pomocy stetoskopu, zbadała ciśnienie i monitorowała serce przez półtorej godziny. Potem przebudziłem się i zobaczyłem światło na zewnątrz. Próbowałem wstać, by podejść do niego, ale wypadłem z łóżka. Wtedy usłyszała głośny &#8220;łomot&#8221;, wbiegła do pokoju i znalazła mnie na podłodze. Kiedy doszedłem do siebie, byłem bardzo zaskoczony, a jednocześnie zafascynowany tym, co mi się przytrafiło. Na początku nie pamiętałem nic z podróży, którą odbyłem. Byłem na wpół świadomy i ciągle pytałem: &#8220;Czy ja żyję?&#8221;.</p>
<p>Ten świat był dla mnie bardziej snem niż tamten. W ciągu trzech dni zacząłem powracać do normy, czuć się normalnie, myśleć jaśniej, a mimo to czułem się inaczej niż w ciągu całego mojego życia. Pamięć mojej podróży powróciła później. Nie dostrzegałem zła w żadnej ludzkiej istocie. Wcześniej byłem bardzo krytyczny. Myślałem, że wększość ludzi ma nierówno pod sufitem, w rzeczywistości myślałem, że wszyscy mają nierówno pod sufitem poza mną. Ale wszystko to mi się wyjaśniło. Mniej więcej trzy miesiące później przyjaciel poradził mi, że powinienem przebadać się, więc poszedłem i zrobiłem wszystkie badania. Naprawdę czułem się dobrze, jednak bałem się, że wiadomości mogą być złe. Pamiętam jak lekarz w przychodni popatrzył na wyniki badań robionych przed i po tym wszystkim i powiedział: &#8220;Hm, ale teraz tu nic nie ma&#8221;. Powiedziałem: &#8220;Naprawdę? To musi być cud&#8221;. Odparł: &#8220;Nie, to się zdarza, nazywa się to samoistna remisja&#8221;. Wydawało się, że nie zrobiło to na nim żadnego wrażenia. Ale to był cud i ja byłem pod wrażeniem, nawet jeśli nikt inny nie był. Czego się nauczyłem Tajemnica życia ma niewiele wspólnego z inteligencją. Wszechświat to wcale nie jest proces intelektualny. Intelekt jest pomocny, jest wspaniały, ale na razie wszystko przetwarzamy wyłącznie za jego pomocą, zamiast za pomocą naszych serc i mądrzejszej części nas samych. </p>
<p>Jądro Ziemi jest wielkim transmuterem energii, tak jak to jest przedstawione na obrazkach ziemskiego pola magnetycznego. To nasz cykl, ponowne przyciąganie reinkarnowanych dusz. Znakiem tego, że zaczynasz osiągać ludzki poziom, jest to, że zaczynasz ewoluować w indywidualną świadomość. Zwierzęta mają zbiorowa duszę, reinkarnują w zbiorowej duszy. Jeleń może na zawsze pozostać jeleniem. Ale jeśli urodzisz się jako człowiek, czy to kaleka czy geniusz, oznacza to, że jesteś na ścieżce do rozwoju indywidualnej świadomości. To z kolei tworzy część grupowej świadomości nazywanej ludzkością. Widziałem, że rasy są grupami osobowości. Narody, takie jak Francja, Niemcy, Chiny, każdy ma swoją własną osobowość. Miasta mają swoją własną osobowość, swoje lokalne zbiorowe dusze, które przyciągają pewnych ludzi. Rodziny mają grupowe dusze. Indywidualna tożsamość ewoluuje jak odgałęzienia fraktala; dusza zbiorowa rozwija się poprzez naszą indywidualność. Różne pytania, które ma każdy z nas, są bardzo bardzo ważne. Właśnie w taki sposób Bóg poznaje Swoją Jaźń &#8211; poprzez Ciebie. Zadaj swoje pytania, poszukuj. Odnajdziesz swoją Jaźń i odnajdziesz Boga w tej Jaźni, bo to jedyna Jaźń jaka istnieje. Coś więcej, zacząłem ostrzegać, że my wszyscy, ludzie, tworzymy duchową jedność. Jesteśmy częścią tej samej duszy, rozgałęziającej się w formie fraktali w różnych kierunkach, ale wciąż tą samą. Teraz każdego człowieka postrzegam jako swego duchowego przyjaciela, przyjaciela mej duszy, tego, którego zawsze szukałem. Poza tym, najwspanialszym przyjacielem duchowym, którego będziesz miał zawsze, jesteś ty sam. W każdym z nas jest pierwiastek zarówno męski, jak i żeński. Doświadczamy tego w macicy i doświadczamy tego w trakcie reinkarnacji. Jeśli szukasz najlepszego, największego duchowego przyjaciela poza sobą, to być może nigdy go nie znajdziesz, bo go tam nie ma. </p>
<p>Tak jak Boga nie ma &#8220;tam&#8221;. Bóg jest tutaj. Nie szukaj Boga &#8220;gdzieś tam&#8221;. Boga szukaj tutaj. Szukaj poprzez swoją Jaźń. Znajdź miłość swojego życia&#8230; swoją Jaźń. Dzięki temu wszystko pokochasz. Zszedłem do czegoś, co można nazwać Piekłem i było to bardzo zaskakujące doświadczenie. Nie było w nim Szatana czy zła. Moje zejście do piekła było zejściem w indywidualną ludzką niedolę, ignorancję i ciemność niewiedzy każdego człowieka. Wydawało się być wiecznością nieszczęścia. Ale każda z tych milionów dusz, które mnie otaczały, zawsze miała gwiazdkę światła. Tyle, że nikt nie zauważał tego. Byli tak pochłonięci swoimi własnymi żalami, traumą i nieszczęściem. Lecz po czasie, który wydawał się być wiecznością, zacząłem wzywać Światło, jak dziecko, które woła rodzica, by mu pomogło. Wtedy światło otworzyło się, tworząc tunel, który pojawił się tuż przy mnie i odizolował mnie od tego całego bólu i lęku. Właśnie tak wygląda piekło. Teraz uczymy się, jak chwycić się za ręce i razem wyjść z niego. Wrota Piekieł są teraz ptwarte. Połączymy się, chwycimy za ręce i wspólnie wyjdziemy z Piekła. Światło podeszło do mnie i przybrało postać wielkiego,złotego Anioła. Zapytałem: &#8220;Czy jesteś aniołem śmierci?&#8221;. Odpowiedziało mi, że jest moją wyższą duszą, matrycą mojego Wyższego Ja, najdawniejszą częścią mnie. I wtedy zostałem zabrany do Światła. Wkrótce nasza nauka zmierzy ducha. Czyż to nie wspaniałe? Wymyślamy urządzenia, które są czułe na subtelną energię, energię duchową. Fizycy używają akceleratorów, po to by doprowadzać do zderzenia atomów i przekonać się, z czego są zbudowane. Doszli do kwarków i powabów** i całej reszty. Któregoś dnia dojdą do tego, co scala te cząsteczki i nazwą to&#8230; Bogiem. Za pomocą akceleratorów nie tylko badają budowę cząsteczek, ale również je tworzą. Dzięki Bogu, większość z nich istnieje zaledwie milisekundy i nanosekundy***. Zaczynamy dopiero pojmować, że również stwarzamy istniejąc. Kiedy zobaczyłem wieczność, wszedłem w sferę, w której istnieje punkt, w którym przekraczamy wszelką wiedzę i zaczynamy tworzyć kolejny fraktal, następny poziom. Poznając, mamy moc by tworzyć.</p>
<p>To Sam Bóg, który poprzez nas rozprzestrzenia się. Od czasu powrotu doświadczam Światła spontanicznie i nauczyłem się, jak dostać się w tę przestrzeń niemal w każdej chwili podczas medytacji. Każdy z Was może zrobić to samo. Nie musicie umierać, by to osiągnąć. To jest w zasięgu waszych możliwości, macie do tego wszystko, co potrzeba. Ciało to najwspanialsza istota Świetlna, jaka istnieje. Ciało to Wszechświat niewiarygodnego Światła. Duch nie popycha nas do tego, by nasze ciało rozpuściło się. To nie tak. Przestań próbować stać się Bogiem; Bóg staje się Tobą. Tutaj. Umysł jest jak dziecko, które biega po Wszechświecie, stawiając żądania i uważając, że to ono stworzyło Wszechświat. Lecz spytaj umysłu: &#8220;Co wspólnego z tym ma twoja matka?&#8221;. To kolejny poziom duchowej świadomości. Oh! Moja matka! Magle rezygnujesz z ego, ponieważ nie jesteś jedyną dusza we Wszechświecie. Jedno z pytań, które zadałem Bogu, brzmiało: &#8220;Czym jest Niebo?&#8221;. Zostałem oprowadzony po wszystkich niebach, jakie zostały stworzone: Nirwana, Kraina Wiecznych Łowów oraz wszystkich innych. Zwiedziłem je. To są myślokształty, które sami stworzyliśmy. W rzeczywistości nie idziemy do nieba; jesteśmy przetwarzani. Lecz cokolwiek stworzyliśmy, zostawiamy w tym cząstkę siebie. To jest prawdziwe, ale to nie jest całość duszy. Zobaczyłem Niebo chrześcijan. Wyobrażamy sobie, że to piękne miejsce, w którym stoimy przed tronem Boga, oddając mu cześć po wsze czasy. Sprawdziłem. To nudy! Tylko to mamy robić? To dziecinne. </p>
<p>Nie chcę nikogo obrażać. Niektóre Nieba są bardzo interesujące, a niektóre bardzo nudne. Według mnie starożytne nieba są bardziej interesujące, np. indiańska Kraina Wiecznych Łowów. Egipcjanie mają fantastyczne nieba. Nieba ciągną się i ciągną. Jest ich wiele. W każdym z nich jest fraktal, który jest twoją indywidualną interpretacją, chyba że jesteś częścią zbiorowej duszy, która wierzy tylko w Boga danej religii. Ale nawet wtedy każdy jest nieco inny. To ta część ciebie, którą tam zostawiasz. W Śmierci chodzi o Życie, a nie o Niebo. </p>
<p>Zapytałem Boga: &#8220;Jaka jest najlepsza religia na Ziemi? Która jest właściwa?&#8221;. A Bóg odpowiedział z wielką miłością: &#8220;Dla mnie to nie ma znaczenia&#8221;. To była niewiarygodna łaska. Oznaczało to, że to my jesteśmy istotami, dla których to ma znaczenie. Najwyższy Bóg wszystkich gwiazd mówi nam: &#8220;Nieważne jakiego jesteś wyznania&#8221;. Religie pojawiają się i znikają, zmieniają się. Buddyzm nie istniał od zawsze, katolicyzm tak samo, i we wszystkich wkrótce będzie więcej światła. Obecnie więcej światła dociera do wszystkich systemów. W duchowości nastąpi reformacja, Równie dramatyczna jak Reformacja Protestancka. Wiele osób będzie walczyć z tego powodu, jedna religia przeciwko innej, a każdy będzie wierzył, że racja jest po jego stronie. Wszyscy myślą, że posiadają na własność Boga, religie i filozofie, zwłaszcza religie, ponieważ tworzą one wielkie organizacje skupione wokół filozofii. Kiedy Bóg powiedział: &#8220;Dla mnie to nie ma znaczenia&#8221;, natychmiast pojąłem, że to dla nas ma mieć znaczenie. To ważne, ponieważ to my jesteśmy istotami, którym zależy. Dla nas to ma znaczenie i dlatego jest ważne. Najwyższy Bóg nie dba o to, czy jesteś Protestantem, Buddystą lub kimkolwiek innym. Chciałbym, żeby wyznawcy wszystkich religii to zrozumieli i żyli obok siebie. To nie jest koniec żadnej religii, ale rozmawiamy o tym samym Bogu. Żyj i daj żyć innym. Każdy ma swój własny pogląd, który składa się na wielki obraz, wszystko jest ważne. Zanim znalazłem się po drugiej stronie, miałem wiele obaw dotyczących toksycznych odpadów, pocisków nuklearnych, eksplozji demograficznej, wyrębu lasów tropikalnych. Kiedy wróciłem, pokochałem każdy z tych problemów.</p>
<p>Kocham odpady toksyczne. Kocham grzyba nuklearnego; to najświętsza mandala, którą stworzyliśmy w postaci archetypu. Ona właśnie, bardziej niż jakakolwiek filozofia czy religia na świecie, zjednoczyła nas nagle, wznosząc na nowy poziom świadomości. Wiedząc, że możemy wysadzić planetę pięćdziesiąt lub pięćset razy, pojmujemy w końcu, że być może wszyscy jesteśmy tu teraz razem. przez jakiś czas musieli odpalać bomby, by nam to uświadomić. Wtedy zaczęliśmy mówić: &#8220;już tego nie potrzebujemy&#8221;. Teraz żyjemy w świecie bezpieczniejszym niż kiedykolwiek wcześniej, a będzie jeszcze bezpieczniejszy. Powróciłem więc z miłością dla odpadów toksycznych, ponieważ one nas zjednoczyły. To takie ważne kwestie. Jak powiedziałby Peter Russel: te problemy przybrały &#8220;rozmiar duszy&#8221;. Czy mamy odpowiedź na miarę duszy? TAK! Wyrąb lasów tropikalnych wkrótce zmniejszy się i za pięćdziesiąt lat będzie tyle drzew, ile od dawna już nie było na naszej planecie. Jeśli interesuje cię ekologia, zajmij się nią; jesteś częścią systemu, który staje się świadomy. Zaangażuj się w to tak mocno, jak tylko możesz, ale nie bądź przygnębiony. To część czegoś większego. Ziemia przechodzi proces oswajania samej siebie. Nigdy już nie będzie tak dzika jak niegdyś. Będą jednak wspaniałe, dzikie, niedostępne miejsca, w których natura przetrwa w swej pierwotnej postaci. Ogrodnictwo i rezerwaty będą ważne w przyszłości. Liczba ludności zbliża się do optymalnego poziomu energetycznego, by wywołać zmianę w świadomości. Ta zmiana zmieni politykę, pieniądze, energię.</p>
<p>Co dzieje się, kiedy śnimy? Jesteśmy wielowymiarowymi istotami. Mamy dostęp do innych wymiarów poprzez świadomy sen. W rzeczywistości ten Wszechświat jest snem Boga. Jedną z rzeczy, o których się przekonałem, było to, że jesteśmy punkcikiem na planecie, która jest punkcikiem w galaktyce, która też jest punkcikiem. Istnieją wielkie systemy, a my jesteśmy czymś w rodzaju przeciętnego systemu. Ale istoty ludzkie już stały się legendą w całym osmosie świadomości. Niewielka, chaotyczna istota ludzka z Ziemi/Gaji stała się legendarna. Kedną z rzeczy, dzięki którym przeszliśmy do legendy, są sny. Jesteśmy Legendarnymi Śniącymi. W rzeczywistości cały kosmos poszukuje sensu życia, znaczenia wszystkiego. A to właśnie ta niewielka istota, która śni, znalazła najlepszą odpowiedź. Wyśniliśmy ją. Sny są więc ważne. Po śmierci i po powrocie, naprawdę szanuję życie i śmierć. Być może dzięki eksperymentom na DNA otwarliśmy wrota do wielkiej tajemnicy. Wkrótce już będziemy mogli żyć w jednym ciele tak długo, jak tylko zapragniemy. Po około 150 latach dusza intuicyjnie wyczuje, że czas na zmianę kanału. Życie wieczne w jednym ciele nie jest tak twórcze jak reinkarnacja, jak transfer energetyczny w tym fantastycznym wirze energii, w którym jesteśmy. Ujrzymy mądrość życia i śmierci i spodoba nam się to. Żyjemy od zawsze, tak jak teraz. Ciało, w którym obecnie jesteście, żyje od zawsze. Pochodzi od wiecznego strumienia życia, powraca do Wielkiego Wybuchu i poza niego. To ciało daje życie następnemu życiu, w gęstej i subtelnej energii. To ciało istnieje już od zawsze. </p>
<p>Tekst Mellen T. Benedict<br />
Opracował Amon</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.paranormalne.info/?feed=rss2&amp;p=472</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Przebudzenie w roku 2012</title>
		<link>http://www.paranormalne.info/?p=449</link>
		<comments>http://www.paranormalne.info/?p=449#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 30 Jul 2010 11:28:44 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Amon</dc:creator>
				<category><![CDATA[Duchowość]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.paranormalne.info/?p=449</guid>
		<description><![CDATA[
 Spotkaliśmy się już z wieloma teoriami na temat tego, co nas czeka w najbliższych latach, przy czym rok 2012 stal się centralnym punktem większości tych teorii.
Przeciętny człowiek ma problem z połapaniem się, co jest prawda a co nią nie jest, ponieważ fakty mieszają się tutaj, w sposób prawie ze niezauważalny, z wnioskami i opiniami [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><!--   @page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm }   P { margin-bottom: 0.21cm } --></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><img class="alignleft size-medium wp-image-180" title="ddhome" src="http://www.paranormalne.info/obrazy/duchowosc.JPG" alt="ddhome" width="200" height="200" /> Spotkaliśmy się już z wieloma teoriami na temat tego, co nas czeka w najbliższych latach, przy czym rok 2012 stal się centralnym punktem większości tych teorii.<br />
Przeciętny człowiek ma problem z połapaniem się, co jest prawda a co nią nie jest, ponieważ fakty mieszają się tutaj, w sposób prawie ze niezauważalny, z wnioskami i opiniami tych, co te teorie głoszą. Poniżej prezentujemy e-mail, jaki otrzymaliśmy od naszej znajomej. Jest on o tyle ciekawy, ze prezentuje tez poglądy i badania naukowców oraz podaje fakt, iz kwestie roku 2012 nie omawia się tylko na bazie słynnego już kalendarza Majów, ponieważ 16 lat temu naukowcy potwierdzili na bazie wyników swoich badań, możliwość przebiegunowania ziemi, w niedalekiej przyszłości.  </p>
<p><span id="more-449"></span>My tez interesujemy sie, juz od kilku ładnych lat tym tematem, . Parę lat temu dowiedzieliśmy się, ze rządy Kanady, Wielkiej Brytanii i kilku innych państw zleciły instytutom naukowym badania nad wpływem zmian magnetyzmu ziemskiego na organizmy żywe, w tym na ludzi.<br />
Wyniki tych badań poraziły nas. Okazało się, ze przede wszystkim wpływ taki niezaprzeczalnie istnieje. Jak już to większość z nas wie, magnetyzm ziemski jest używany przez zwierzęta w ich migracjach. Używają one magnetyzmu ziemskiego, tak jak my kompasu.<br />
Magnetyzm wpływa tez znacząco na funkcjonowanie flory.<br />
Najciekawszą część raportu stanowił jednak opis wpływ magnetyzmu na człowieka. Bardzo przydatne okazały się przy tym raporty i wywiady udzielone przez kosmonautów, a opisujące ich przeżycia podczas lotów kosmicznych, gdzie znajdują się oni przez jakiś czas poza zasięgiem magnetyzmu ziemskiego, lub pod jego nikłym wpływem. Otóż wyniki tych badań wyraźnie wykazują, ze w przypadku wyraźnej zmiany natężenia magnetyzmu ziemskiego oraz ew. zmiany jego częstotliwości, mózg człowieka zaczyna inaczej pracować. Z jednej strony wszystkie jego podstawowe uczucia i emocje ulegają nasileniu, a  z drugiej strony człowiek przezywa nowe, nieznane mu wcześniej doznania, podobne do stanów wychodzenia poza ciało, lub bliskich stanom opisywanym podczas śmierci klinicznej.<br />
Najważniejsze w tym raporcie jest podkreślenie, iż ukryte stany emocjonalne człowieka będą się nasilać i uzewnętrzniać. Większość ludzi nie będzie w stanie ich opanować. Będzie to dla wielu bardzo wyczerpujące a czasami wręcz bolesne. Dla rządów jest to cenna informacja, wyraźnie wskazująca na potencjalne problemy społeczne, w przyszłości, z którymi będą one musiały sobie radzić (a może już to nawet prewencyjnie robią).<br />
Wróćmy jednak do wspomnianego maila i niech każdy wyrabia sobie własną opinię.  </p>
<p>Oto ten mail:</p>
<p><strong>&#8212;&#8211;Original Message&#8212;&#8211;<br />
From: &#8230;&#8230;&#8230;<br />
Sent: Saturday, June 20, 2009 11:41 AM<br />
To: lista mailowa<br />
Subject: 2012- ZMIANA BIEGUNOW</strong></p>
<p><em>Z czasopisma rosyjskiego: „Nowy Światopogląd” Nr 1 2005 ss.7-10, tłumaczyła Lila Studzienna</p>
<p>ZMIANA BIEGUNÓW I WIELKI KOSMICZNY EKSPERYMENT</em></p>
<p>J.N. Wsielenskij – doktor nauk matematyczno-fizycznych<br />
– akademik Międzynarodowej Akademii Nauk o Przyrodzie i Społeczeństwie<br />
– laureat nagrody im. Wiernadskiego<br />
Wykład na IV Międzynarodowej Konferencji:<br />
„Medycyna Ludowa Rosji: przeszłość, teraźniejszość, przyszłość” (skrót)</p>
<p>Uczeni całego świata wiedzą o czekającej nas zmianie biegunów planety Ziemia. Odkrycie to zostało przepowiedziane przez japońskich uczonych 16 lat temu.<br />
A jeszcze wcześniej, 13 października 1917 roku miało miejsce ukazanie się Przenajświętrzej Bogurodzicy, trzem pastuszkom w miejscowości Fatima (Portugalia), z posłaniem mającym ogromne znaczenie dla przyszłości całego rodzaju ludzkiego. Posłanie to zawierało informacje o zmianie biegunów i katastrofie planetarnej, jako o końcu świata, oraz wyjaśnienie mającego nastąpić, cudu słońca i księżyca – pojawienia się na niebie dwóch słońc i dwóch księżyców (zjawiska, które będzie obserwowane podczas jednoczesnego zaistnienia przestrzeni trójwymiarowej z czterowymiarową).<br />
Przesłanie fatimskie zostało przekazane do Rzymu, ale kościół katolicki zadecydował zachować je w tajemnicy.<br />
Pole magnetyczne Ziemi zaczęło słabnąć około 2000 lat temu. Gwałtowny spadek jego napięcia został odnotowany 500 lat temu, pogłębienie spadku nastąpiło w ciągu ostatnich 50-ciu lat, a od roku 1994 zostały zapoczątkowane jego silne fluktuacje.<br />
Południowy magnetyczny biegun Ziemi przesuwał się już, a to o setki, a to o tysiące kilometrów w stosunku do swojego normalnego położenia.</p>
<p>Istnieje tzw. częstotliwość Schumana – jest to fala wychodząca z planety (bicie serca, rytm). Jej specyficzna częstotliwość wynosi 7,8Hz (herca). Była ona tak stabilna przez długi czas, że wojsko regulowało według niej swoje przyrządy. Jednakowoż, częstotliwość ta zaczęła rosnąć: w 1994 roku – 8,6Hz, w 1999 roku – 11,2Hz, a pod koniec 2000 roku – około 12Hz.<br />
Przypuszcza się, że kiedy częstotliwość Schumana dojdzie do 13Hz, nastąpi zmiana biegunów.</p>
<p>Kiedy zbliża się przemieszczenie biegunów, następuje ostro przejawiająca się fluktuacja pola elektro-magnetycznego. Ludzie stają się niestabilni uczuciowo, zaczynają stale przeżywać wzloty i upadki. W takich okresach koniecznym jest utrzymanie ze wszystkich sił pokoju na planecie. Wiemy wszyscy, że obecnie zwiększyła się liczba wypadków samochodowych, lotniczych i kolejowych. Mapy magnetyczne są już do niczego nieprzydatne. Ptaki, kierując się w czasie swoich przelotów magnetycznymi liniami Ziemi, lądują nie tam, gdzie trzeba. Wieloryby, foki i delfiny wyrzucane są na brzeg (w lipcu 2000r w Dagestanie zginęło 200 tysięcy fok).<br />
Zmiana biegunów na naszej planecie ma miejsce mniej więcej co 13 000 tysięcy lat (zaginięcie Atlantydy, czwartej rasy) i doprowadza do szybkiej i kolosalnej katastrofy planetarnej. Związane jest to z cyklem precesji, okres czasu którego stanowi około 25 920 lat. Po przejściu punktów maksymalnego zbliżenia i maksymalnego oddalenia Układu Słonecznego w stosunku do centrum naszej Galaktyki, co odpowiada półokresowi tego cyklu, na Ziemi ma akurat miejsce zmiana biegunów. Przez ten czas oś Ziemi zatacza koło po wszystkich dwunastu gwiazdozbiorach znaków Zodiaku, znajdując się w każdym z nich około 2100 lat.</p>
<p>Obecnie nasza Galaktyka i planeta Ziemia znajdują się na styku dwóch epok. 11 sierpnia 1999 roku miało miejsce zaćmienie Słońca i Parada Planet. Zakończona została epoka piątej rasy, a zaczęła się epoka rasy szóstej. Znamionuje to kwantowe przejście Ziemi, Galaktyki i Wszechświata na nowy, kwantowy poziom istnienia, a wraz z nimi również całej ludzkości jako nieodłącznej części. Przejście to odbywa się co 5 125 lat, kiedy obserwowana jest Parada Planet, kiedy wszystkie planety ustawiają się w jednej linii, a potem rozchodzą się tworząc tunel, wzdłuż którego bez przeszkód przechodzi impuls naprawczy od Słońca ku naszej planecie. I właśnie z powodu tego impulsu odbywa się przejście kwantowe, zmiana biegunów, zmiana kąta nachylenia osi obrotu i innych parametrów wszystkich planet Układu Słonecznego.</p>
<p>Jest to katastrofa planetarna. Doprowadzi ona do przesunięcia osi Ziemi, przemieszczenia lądów, powodzi, wybuchów wulkanów, trzęsień ziemi, gwałtownych zmian klimatu. Zgromadzone w ciągu wielu stuleci lody na Grenlandii, na biegunie północnym i na Antarktydzie, posiadając bardzo wielką masę, mogą przesunąć platformy ziemskie ku równikowi pod wpływem oddziaływania sił dośrodkowych i grawitacyjnych.</p>
<p>Proces zmiany biegunów rozpoczął się na naszej planecie w 2000 roku i będzie trwał do grudnia 2012 roku. Ta sama data wskazana jest w kalendarzu dawnych Majów, którego zdumiewająca dokładność poraża współczesnych uczonych. Ostatnim zapisem w nim jest:<br />
„Dalej czas nie istnieje”. Innymi słowy, przeżywamy Apokalipsę. W 2013 roku Ziemia ostatecznie wejdzie w gwiazdozbiór Wodnika. Biegun Północny i Południowy zostanie przesunięty ku równikowi. Nastąpi szybkie topnienie lodów Arktyki i Antarktydy, poziom oceanu światowego podniesie się o 77metrów (powszechny potop).</p>
<p>Taki potop ma miejsce regularnie co 5 125 lat, wystarczy przypomnieć sobie informację z Biblii o Arce Noego. Sfinks w Egipcie (według danych analizy izotopowej ma On 5,5 miliona lat) posiada strukturę warstwową (słoje), ponieważ wielokrotnie był zatapiany wodą i znajdował się na dnie morza.<br />
Na Biegunie Północnym uczeni odkryli małego mamuta z zieloną trawą w żołądku, co świadczy o nagłej śmierci, która nastąpiła w wyniku zmiany biegunów.Stąd też staje się zrozumiała przyczyna wymarcia dinozaurów – nagła katastrofa ekologiczna.<br />
Obecnie tego rodzaju katastrofy planetarnej, a więc i końca świata nie będzie, ponieważ ludzkość osiągnęła taki poziom, iż 1,5 miliarda osób gotowych jest do zmiany swojej świadomości w kierunku czterowymiarowej przestrzeni.</p>
<p>Uświadamiają sobie oni w pełni, że dalej tak żyć się nie da, że koniecznie trzeba przejść na wyższy poziom świadomości i światopoglądu. Wielu, stojąc na rozstaju rozumie, ze konieczne jest i nieuniknione dokonanie wyboru: albo iść nadal ślepą technokratyczną uliczką niszcząc planetę do końca i być również zniszczonym, albo przejść na duchowy poziom świadomości i rozwijać się dalej nie niszcząc, lecz uzdrawiając i odbudowując ekologię świadomości i własne środowisko życiowe.<br />
Aby przejść na nowy poziom rozwoju koniecznym jest, aby na Ziemi było 169 000 istot podobnych do Chrystusa, które będą na tyle silnie oddziaływać na pozostałych ludzi, że cała ludność naszej planety osiągnie wyższy poziom świadomości przy pomocy Jednolitego Pola Planetarnego Świadomości dla całej ludzkości.Wiernadskij nazwał to pole Noosferą Ziemi.</p>
<p>Mieszkańcy zaginionej Atlantydy byli przedstawicielami 4-tej Rasy, my zaś jesteśmy przedstawicielami 5-tej, ewolucja której dobiega końca. Po przejściu w 2013 roku na Ziemi w czwartym obertonie czterowymiarowej przestrzeni znajdą się przedstawiciele tylko 6-tej Rasy.Przejściu do przestrzeni czterowymiarowej sprzyja promieniowanie z kosmosu o wysokiej częstotliwości, które zwiększa swoją intensywność od 2000 roku. Wraz z tym promieniowaniem w kierunku Słońca, Ziemi i innych planet Układu Słonecznego i naszej Galaktyki są wysyłane święte kody, niezbędne do obudzenia duchowego i do skoku ewolucyjnego. Niektórzy ludzie nie będą w stanie wytrzymać tych wibracji i zginą z powodu swoich niskich wibracji, natomiast ludzie duchowi, oczyszczeni zniosą to przejście bez problemu.</p>
<p>Pod wpływem napływającego z kosmosu promieniowania ozonowa warstwa wokół Ziemi jest stopniowo niszczona i wszystko co żyje, w tym również człowiek, zaczyna się przebudowywać. U ludzi odbywa się transformacja ciała fizycznego, emocjonalnego, psychicznego i innych.Towarzyszą temu u ludzi nieprzygotowanych niedomagania, syndrom chronicznego zmęczenia, nieznane choroby, podwyższona temperatura ciała (spalanie szlamu i energetycznych zanieczyszczeń), przebudowa wszystkich układów organizmu. Jest to w najwyższym stopniu skomplikowany proces fizjologiczny na poziomie molekuł, atomów i mikroleptonów komórki.<br />
W organizmie ludzkim nastąpią takie zmiany, które wprowadzą ciało w inny stan i pozwolą mu przejść na odżywianie energią Kosmosu. Zapotrzebowanie na jedzenie będzie stopniowo spadało, a potem całkiem zaniknie.<br />
Wiąże się to z tym, że na planecie wszystkie źródła energii (woda, powietrze, gleba) są mocno zanieczyszczone i zanieczyszczane są nadal.</p>
<p>Zbawienie ludzkości będzie polegało na tym, że ludzie stopniowo odejdą od tradycyjnych źródeł odżywiania (zasilania) i przestawią się na odżywianie energetyczne bezpośrednio z Kosmosu. Wszechświat ponownie da ludziom nową szansę i możliwości. Ten, kto pomyślnie przejdzie transformację, ten otrzyma kod z programem rodzaju ludzkiego 6-tej Rasy.<br />
Każdy może stać się człowiekiem nowej cywilizacji.Do tego koniecznie trzeba podnieść się na wyższy poziom duchowy, to znaczy odbierać siebie jako cząstkę Dzieła Stworzenia, uzyskać Świadomość Kosmiczną.Każdy z nas ma jak na razie, możliwość wyboru.<br />
Albo rośniemy duchowo i przechodzimy na poziom ducha – kolejny stopień ewolucyjny, szóstej i wyższych ras, lub też staczamy się w dół, za tę linię graniczną, gdzie przyszłości już nie ma. Każdy gotuje sobie los, który odpowiada jego poziomowi świadomości.<br />
W momencie zmiany biegunów odbywa się Wielkie Przejście. Nawet istoty z niższych światów dostają możliwość podniesienia się do światów wyższych. Wnoszą one do naszego świata przemoc, zabójstwa, strach, kradzieże, symbolikę śmierci (na przykład: rysunki na ubraniach, obuwie w kształcie kopyt). Właśnie dlatego na obecnym etapie na poziomie fizycznym w sposób jaskrawy przejawia się degradacja ludzkości. Wzrasta liczba przestępstw, pojawiają się piosenkarze niskiej próby, ludzie propagujący amoralny tryb życia, wzywający do amoralnych postępków. Jeżeli mądrzy ludzie (będzie im dana szansa stania się Bogo-człowiekiem) nie uczynią wszystkiego, co w ich mocy, aby nauczyć te istoty postępowania zgodnie z prawami pozytywnej przestrzeni, to sami mogą stać się ich ofiarami.</p>
<p>Tak więc nasza planeta zbliża się gwałtownie do najważniejszego momentu swojego przeobrażenia. Proces ten jest nierozerwalnie związany z duchowym oświeceniem ludzkości i jego wejściem na nowy poziom myślenia kosmicznego. Terminy duchowego przeobrażenia są ściśle określone i powiązane ze zjawiskami w skali Wszechświata.Przekształcenie nie oznacza unicestwienia: świat nasz będzie transformowany w rzeczywistość o subtelniejszych wibracjach czterowymiarowej przestrzeni.</p>
<p>Ale ponieważ we Wszechświecie obowiązuje Prawo Wolnej Woli i wolność wyboru, to niemożliwa będzie pomoc tym, którzy będą woleli nadal przebywać w iluzji świata trójwymiarowego, nie zwracając uwagi na własne doskonalenie duchowe.Do zakończenia Przejścia Kwantowego pozostało zaledwie kilka lat – do grudnia 2012 roku. Czasu właściwie już nie ma! Zgodnie z Boskim Planem ewolucji Ziemi, do tego momentu człowiek powinien zwiększyć częstotliwość własnych wibracji do 55-89Hz (co będzie odpowiadało minimalnemu poziomowi duchowemu), aby mógł on bezboleśnie przejść do nowego wymiaru Złotego Wieku. Wypracowanie potencjału duchowego – jest to w tej chwili sprawa najważniejsza.</p>
<p>W chwili obecnej potężne energie wszelkiego rodzaju płyną z centrum naszej Galaktyki i Wszechświata i tworzą przesłanki dynamicznej niestabilności wszystkich typów pól na planecie Ziemia, jak też w całym Układzie Słonecznym.Powstała krytyczna sytuacja, w której przekształcenie Ziemi i ludzkości może nastąpić w każdej chwili. To co ludzie nazywają „końcem świata” już się rozpoczęło i nastąpi o wiele prędzej niż się wielu wydaje. Cywilizację ludzi-niszczycieli bardzo prędko zastąpi cywilizacja ludzi-twórców, ludzi-budowniczych. My wszyscy, żyjący obecnie na tej planecie, jesteśmy nie tylko zwykłymi świadkami tego historycznego momentu, lecz również bezpośrednimi jego uczestnikami. Pora uświadomić sobie, że czas, w którym obecnie żyjemy, jest właśnie tym końcem czasów, a dokładniej, końcem czasu poprzedzającym wyjście wielu miliardów świadomości poza granice trójwymiarowej rzeczywistości, przejściem ludzi do istnienia, bytowania w czterowymiarowej przestrzeni.</p>
<p>Jeżeli ludzie nie będą potrafili choćby częściowo zmniejszyć niszczącego tornada zmysłowo-myślowej aktywności, to cała Ziemia znajdzie się w tak ekstremalnych warunkach energetycznych, po wyjściu z których nie będzie miał kto ocenić rozmiarów i skutków (przeżytych przez nas) kataklizmów. Klęski żywiołowe, nieuleczalne choroby, katastrofy, wojny, zanieczyszczenia ekologiczne pochłoną wiele milionów istnień ludzkich. Mapa świata za krótkich kilka lat zmieni się nie do poznania. Niektóre państwa w ogóle znikną. Globalne zmiany dosięgną praktycznie wszystkich zakątków planety, w których w przeciągu tysiącleci nagromadzone zostały wielowarstwowe twory destrukcyjnej energii. Miejsca te – są to ropiejące wrzody na ciele Ziemi.</p>
<p>Przed Ognistym Światłem przeobrażenia nie ochronią ani pieniądze, ani władza, ani podziemne schrony. Ratunek jest tylko jeden – duchowość. Do przeobrażonego świata nie może trafić świadomość niska. Według żadnych umów czy kontraktów, za żadne pieniądze.<br />
Możliwe, że po takiej informacji wielu zaprzestanie amoralnego sposobu życia, zemsty, agresji, pogoni za dobrami materialnymi, a zwróci swój wzrok i serce ku sferom duchowym, chociaż wielu lekceważy wszelkie przepowiednie, wielu woli się łudzić: „a nuż&#8230;”. Jednakże programy unicestwienia można odczytać w aurach wielu ludzi i one będą działały, jeżeli nie przedsięweźmie się niczego, aby je zneutralizować.</p>
<p>Napływ nowych kosmicznych energii powoduje nie tylko przesuniecie biegunów, ale również przebicia krystalicznej siatki Ziemi w wielu miejscach. Tak samo było w czasach Atlantydy. Zostały otwarte poziomy czasowoprzestrzenne, co spowodowało, że duchy, dla których nie ma miejsca na Ziemi, wlały się milionowym strumieniem do świata ludzi. Przeszywały one nie tylko atmosferę planety, ale również mózg, ciało i duszę ludzi. W efekcie wielu zostało opętanych przez te istoty i ludzie tacy zaczęli przejawiać takie zdolności jak: telekineza, jasnowidzenie, jasnosłyszenie itd.</p>
<p>Każdy żyjący na planecie ma szansę stać się człowiekiem nowej ery, władającym nadzwyczajnymi możliwościami. Możliwości będą nieograniczone. Szósta Rasa będzie bardziej doskonała i harmonijnie rozwinięta. Nastąpi czas nowej cywilizacji. Będzie ona oswajała przestworza Ziemi i Wszechświata. Mózg zostanie w pełni otwarty.Teraz funkcjonuje on zaledwie w 3-4%. Doświadczenie i wiedza minionych żyć (wcieleń) zostaną przywrócone. Zmieni się wygląd ludzi. Zewnętrzne rysy zostaną zachowane, ale przybiorą taką doskonałość, o której obecnie nie mamy pojęcia. Nowi ludzie będą piękni pięknem idealnym. Wszyscy, którzy przejdą transformację, będą młodsi.</p>
<p>Starsi ludzie odmłodnieją o około 20-30 lat. Pojawią się również możliwości nieśmiertelności. Ludzie odkryją w sobie niezwykłe zdolności i talenty, które obecnie posiadają tylko nieliczni. Każdy człowiek będzie genialny.<br />
Główną siłą napędową będzie nie technika, lecz energia ducha, przy pomocy której ludzie będą zawiadywać materią i zmieniać ją. Ludzkość będzie porozumiewała się językiem, nie znającym granic. Otworzą się przed nią drzwi do Kosmosu, polem działania stanie się cały Wszechświat. Zachowane zostaną prapoczątki: męski i żeński, albowiem są one wieczne. Podstawową w człowieku stanie się energia emitująca światło. Ciołkowski nazwał ten stan człowiekiem promienistym. Już teraz należy nauczyć się myśleć pozytywnie, ponieważ myśli będą się materializowały błyskawicznie. Dla tych, którzy nie nauczą się myśleć pozytywnie, może to się stać istnym piekłem, ponieważ myśli staną się rzeczywistością.Koniecznym  warunkiem przebywania w czwartym wymiarze będzie duchowość  i  miłość. Od każdego oczekuje się tylko tego, aby uświadomił sobie istotę tego, co się dzieje i aby uwierzył, że może on się stać przedstawicielem Nowej Ery.</p>
<p>globalnaswiadomosc.com</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.paranormalne.info/?feed=rss2&amp;p=449</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Atlantyda</title>
		<link>http://www.paranormalne.info/?p=427</link>
		<comments>http://www.paranormalne.info/?p=427#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 28 Jul 2010 15:54:20 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Amon</dc:creator>
				<category><![CDATA[Tajemnicze Miejsca]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.paranormalne.info/?p=427</guid>
		<description><![CDATA[
 Od ponad 2000 lat zagadka Atlantydy spędza ludziom sen z powiek. Ujawnione ostatnio fakty sugerują, że owa legendarna cywilizacja może znajdować się głęboko pod zamarzniętym pustkowiem Antarktydy.Była to piękna, zamieszkana przez naród żeglarzy kraina, z zaawansowaną technologią, monumentalną architekturą oraz wspaniałą stolicą. Zbyt doskonała, żeby przetrwać. Kiedy ludzie rozpoczęli pogoń za pieniędzmi, stracili niewinność, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><!--   @page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm }   P { margin-bottom: 0.21cm } --></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><img class="alignleft size-medium wp-image-180" title="ddhome" src="http://www.paranormalne.info/obrazy/atlantyda0.jpg" alt="ddhome" width="200" height="200" /> Od ponad 2000 lat zagadka Atlantydy spędza ludziom sen z powiek. Ujawnione ostatnio fakty sugerują, że owa legendarna cywilizacja może znajdować się głęboko pod zamarzniętym pustkowiem Antarktydy.Była to piękna, zamieszkana przez naród żeglarzy kraina, z zaawansowaną technologią, monumentalną architekturą oraz wspaniałą stolicą. Zbyt doskonała, żeby przetrwać. Kiedy ludzie rozpoczęli pogoń za pieniędzmi, stracili niewinność, a wtedy gwiazdy przesunęły się na niebie i słońce zaczęło świecić pod innym kątem. Trzęsienia ziemi wstrząsały krainą, a wulkany wypluwały z siebie gorące strumienie lawy. Na koniec woda zalała spaloną ziemię i na zawsze starła ją z mapy ziemi.</p>
<p><span id="more-427"></span></p>
<p><strong>Dwadzieścia lat poszukiwań.</strong></p>
<p>Oto opis mitycznej Atlantydy przekazany przez Platona, greckiego filozofa, w 400 roku p. n. e. Dzisiaj, po dwóch tysiącach lat od momentu, w którym opowieść Platona zaczęła dręczyć ludzkość wizją raju utraconego, Rand i Rose Flem-Ath- &#8211; małżeństwo z Kanady &#8211; zebrali dowody wskazujące na to, że mityczna cywilizacja rzeczywiście mogła istnieć. Próba rozwikłania tej starożytnej zagadki zajęła im dwadzieścia lat i zawiodła z rodzinnego domu w Nanaimo, koło Vancouver aż do czytelni British Museum w Londynie. To właśnie tak nastąpił przełom w poszukiwaniach Flem-Athsów. Porównując współczesną wiedzę, ze starożytnymi manuskryptami i mapami, udało im się znaleźć dowody na poparcie swoich hipotez. Doszli do wniosku, że w 10 000 roku p. n. e. Cywilizacja Atlantydów została pogrzebana przez lodowce Antarktydy. Według Platona Atlantyda została zniszczona przez kataklizm w 9600 roku p. n. e. Historycy datują zaś narodziny współczesnej cywilizacji na co najmniej 1000 lat później. Flem-Athsowie nie byli pierwszymi historykami, którzy uznawali wpływy zmian geologicznych na różnicowanie się kultur. Motyw potopu, który zalewa i zmazuje z powierzchni całe krainy, obecny jest w przekazach tak różnych ludów, jak Sumerowie i amerykańscy Indianie. Wspomina o nim również judeochrześcijańska Biblia.</p>
<p><strong>Odrzucenie starych hipotez.</strong></p>
<p>Flem-Athsowie odrzucili starą teorię, głoszącą, że Atlantyda znajduje się na dnie oceanu Atlantyckiego albo Morza Śródziemnego. Zastanawiali się nad innymi możliwościami. Punktem wyjścia stała się dla nich ogłoszona w 1953 roku teoria amerykańskiego geologa Charlesa Hapgooda, uznana za interesującą przez samego Alberta Einsteina. Według Hapgooda narastająca czapa lodowa na biegunach, stając się z czasem coraz cięższa, niejako ściąga skorupę ziemską, podobnie jak skórkę od pomarańczy. Nazwał to zjawisko przemieszczaniem się skorupy ziemskiej. &#8220;Pańska teoria zrobiła na mnie duże wrażenie i uważam, że ma pan rację&#8221; napisał Einstein w liście zachęcającym Hapgooda do dalszych badań. Również wstęp do napisanej przez Hapgooda książki &#8220;Ruchoma skorupa Ziemi&#8221; wyszedł spod pióra twórcy względności. Obecnie zjawisko odkryte przez Hapgooda naukowcy nazywają dryfującymi kontynentami, albo płytami tektonicznymi. Tylko, że według geologów szybkość, z jaką takie masy skały mogą się przemieszczać, nie przekracza 16 km na milion lat. Hapgood uważał, że jest ona znacznie większa. Jego zdaniem skorupa ziemska, może przesunąć się nagle i bez ostrzeżenia, tak szybko, że całe kontynenty mogłyby zniknąć bez śladu.</p>
<p><strong>Ucieczka w góry.</strong></p>
<p>Jeżeli rzeczywiście 10 000 lat temu istniała już rozwinięta cywilizacja, to jest możliwe, że potrafiła ona przewidzieć nadchodzącą katastrofę i przygotować się do ewakuacji. A nawet jeśli nie, to nie jest wykluczone, że część jej przedstawicieli zdołała przeżyć kataklizm, ratując się ucieczką w góry, tam gdzie nie sięgały fale zalewające ich ziemie. Tak wysokie, zamieszkane rejony ziemi to okolice jeziora Titicaca w Andach albo góry Tajlandii i Etiopii &#8211; z tych właśnie rejonów pochodzą ślady najstarszych kultur rolniczych, datowane na okolice 9600 roku p. n. e. Państwa Flem-Athsów zaintrygowała zbieżność dat. Przypomnijmy, że Platon określił datę zagłady Atlantydy na rok 9600 p. n. e. Czyżby więc znajomość uprawy roślin przekazana została innym rasom przez ocalonych Atlantydów?</p>
<p><strong>Zagadkowe mapy.</strong></p>
<p>Jeżeli przyjmiemy, że część Atlantydów przeżyła katastrofę, to niewykluczone, że udało im się zabrać ze sobą fragmenty swojego świata. Być może to właśnie jakąś część tych przedmiotów wpadła w ręce Piri Reisa, tureckiego admirała w 1513 roku. Być może korzystając właśnie z ich planów morskich sporządził on swoją mapę. Jej prawdziwe znaczenie stało się jasne dopiero, kiedy mapa Piri Reisa znalazła się na biurku Hapgooda w 1956 roku. Zastanowiło go, w jaki sposób na mapie z 1513 roku mogło się znaleźć wschodnie wybrzeże Ameryki południowej, nie mówiąc już o Antarktydzie, którą odkryto dopiero w 1820 roku. Wysłał więc mapę do ekspertów z Lotnictwa Stanów Zjednoczonych ( USAF). Eksperci byli, zszokowani. Porównując mapę Reisa z geologiczną mapą Antarktydy pokazującą zarys pokrytego lodem lądu, zauważyli, że obie mapy są prawie identyczne. &#8220;Pozwala to wysunąć wniosek, że linia brzegowa została narysowana zanim ląd pokrył się lodem&#8221;, stwierdza raport USAF. &#8220;Czapa lodowa w tym rejonie ma obecnie grubość mili. Nie potrafimy wyjaśnić, w jaki sposób pogodzić takie dane ze stanem wiedzy geograficznej w 1513 roku.&#8221; Wówczas Hapgoodowi udało się zdobyć jeszcze jedną &#8220;niemożliwą mapę&#8221; &#8211; sporządzoną w 1531 roku kopię Oronteusza Fineusza. Można na niej znaleźć całą Antarktydę, z wyraźnie zaznaczonymi szczegółami, takimi jak góry, równiny i rzeki. Wszystkie szczegóły zgadzały się zarówno ze współczesnymi planami Antarktydy, jak i z tym, co 2 000 lat wcześniej pisał o Atlantydzie Platon. Prawdziwość map nie budzi wątpliwości. Oryginalne plany, te na których wzorowane były obie zachowane mapy, musiały zostać narysowane przez ludzi, którzy osiągnęli poziom cywilizacyjny porównywalny z obecnym. Taka cywilizacja mogła się zaś rozwinąć jedynie w warunkach klimatycznych sprzyjających wzrostowi populacji. Gdyby przesunąć Antarktydę 3200 km na północ od okręgu polarnego, to znalazłaby się ona w strefie klimatycznej, gdzie możliwe jest wyżywienie i rozwój społeczeństwa.</p>
<p><strong>Powiązania z Egiptem</strong></p>
<p>Istnienie zaawansowanej technologicznie cywilizacji już przed 10 000 rokiem p. n. e. Rzucałoby nowe światło na zagadkę monumentalnych budowli w różnych miejscach świata, których pochodzenie wciąż nie jest ostatecznie wyjaśnione. Między innymi chodzi tu o zbudowanie prawdopodobnie przez Majów i Azteków miasta w Ameryce Południowej. Być może korzystali oni z wiedzy przekazanej im przez ocalałych z pogromu mieszkańców Atlantydy? Podobnie można by wyjaśnić zagadkę egipskich piramid, których budowa wymagała wszak ogromnej wiedzy technicznej. Najnowsze badania archeologiczne wykazały, że słynny Sfinks jest znacznie starszy, niż dotychczas sądzono. Jego twarz ucierpiała bowiem najbardziej wskutek ulewnych deszczy padających ponad 10 000 lat temu. Jak to możliwe, skoro według naszej wiedzy cywilizacja starożytnego Egiptu powstała dopiero około 4000 roku p. n. e.? Związki między starożytnym Egiptem a Atlantydą zdaje się potwierdzać również rozmieszczenie piramid. Naukowcy odkryli, że ich układ jest dokładnym odwzorowaniem fragmentu układu gwiazdozbioru Oriona. Nie takiego, jaki można zaobserwować dzisiaj, lecz takiego jaki był w 10 450 roku p. n. e. Układ gwiazd widzianych z Ziemi zmienia się bowiem z roku na rok w związku z tym, kąt nachylenia osi ziemskiej ulega wahaniom. Pełny cykl ruchu gwiazd na firmamencie trwa 2600 lat.</p>
<p><strong>Nadchodząca zagłada?</strong></p>
<p>Wspomniane wahania kuli ziemskiej powodują również, przesunięcia biegunów magnetycznych. Średnio co 500 000 lat pola magnetyczne zamieniają się i odwracają pozycję biegunów magnetycznych. Ostatnia taka zamiana miała miejsce 780 000 lat temu, zatem jak twierdzą naukowcy, wkrótce możemy się spodziewać następnej. Jak się wydaje, zmiana biegunów następuje nagle i może powodować niemal wszystkie rodzaje kataklizmów, od masowej zagłady zdezorientowanych zmianą gatunków po całkowite rozchwianie warunków klimatycznych. Według niektórych teorii to właśnie zmiana biegunów jest odpowiedzialni za największe przesunięcia skorupy ziemskiej &#8211; między innymi mówi o tym teoria Hapgooda. Pytanie brzmi: czy jesteśmy obecnie w lepszej sytuacji niż starci z powierzchni ziemi przez straszliwy kataklizm Atlantydzi? Odpowiedź może przynieś tylko czas.</p>
<p><img src="http://www.paranormalne.info/obrazy/atlantyda1.jpg" alt="1" /><br />
<em><span style="color: #800000;">Układ piramid jest identyczny z układem z goru Oriona, jaki można było zaobserwować z Ziemi w 10 450 roku p. n. e. Taka precyzja i znajomość astronomii stanowi dowód, iż dużo wcześniej niż nam się wydawało istniała na Ziemi wysoko rozwinięta cywilizacja.</span></em></p>
<p><strong>Ślady zaginionej krainy</strong></p>
<p>Flem-Athowie starali się odnaleźć związek między starożytnymi mapami, mitem potopu i teoriami geologicznymi. Wynikiem tych badań stała się hipoteza głosząca, że Atlantyda znajdowała się na obecnym biegunie południowym.</p>
<p><img src="http://www.paranormalne.info/obrazy/atlantyda2.jpg" alt="2" /><br />
<em><span style="color: #800000;">Tak Platon wyobrażał sobie Atlantydę na podstawie opowiadań swojego przodka Solona, który z kolei słyszał o niej od egipskich kapłanów. Według tych opowiadań stolica Atlantydy zbudowana była z kilku koncentrycznie ułożonych kanałów oddzielających od siebie poszczególne strefy: wypoczynkową, handlową oraz zbudowany w samym środku pałac królewski.</span></em></p>
<p><img src="http://www.paranormalne.info/obrazy/atlantyda3.jpg" alt="3" /><br />
<em><span style="color: #800000;">Mapa Piri Reisa z 1513 r. oparta na zaginionych starożytnych planach, wykreślonych zapewne przez naród znakomitych żeglarzy. Przedstawia Afrykę, Amerykę Południową oraz część Antarktydy z dokładnością do pół stopnia, która jak się wydawało do tej pory, nie była możliwa do osiągnięcia przed rokiem 1735.</span></em></p>
<p><img src="http://www.paranormalne.info/obrazy/atlantyda4.jpg" alt="4" /><br />
<em><span style="color: #800000;">Mapa Oronteusza Fineusza z 1531 roku również była kopią wcześniejszych planów. Przedstawia ona Antarktydę (z prawej strony) z zaznaczonymi górami i rzekami, co sugeruje, że kontynent był odwiedzany lub zamieszkany przez ludzi zanim, został skuty lodem. Dryfujące góry lodowe uniemożliwiały ponowne odkrycie Antarktydy aż do 1820 r.</span></em></p>
<p><img src="http://www.paranormalne.info/obrazy/atlantyda5.jpg" alt="5" /><br />
<em><span style="color: #800000;">Badając bryły lodu pobrane z wnętrza lądolodu, naukowcy potrafią odtworzyć historię ostatnich 150 tysięcy lat. Odkryli, że cztery tysiące lat przed naszą erą, w miejscu zaznaczonym przez Oronteusza Fineusza, rzeczywiście płynęły rzeki.</span></em></p>
<p><img src="http://www.paranormalne.info/obrazy/atlantyda6.jpg" alt="6" /><br />
<em><span style="color: #800000;">Mieszkańcy Atlantydy mogli wykorzystywać aktywny do dzisiaj wulkan Erebus na wyspie Rossa jako źródło energii. Odcisk kopalnej rośliny znaleziony na Antarktydzie dowodzi, że kiedyś panował tam łagodniejszy klimat.</span></em></p>
<p><img src="http://www.paranormalne.info/obrazy/atlantyda7.jpg" alt="7" /><br />
<em><span style="color: #800000;">Jeśli przed 10 000 lat skorupa ziemska przesunęła się nagle o 3200 km, to zamieszkana wówczas kraina mogła zostać wepchnięta do wnętrza koła podbiegunowego. Przy takim założeniu, otoczona przez oceany Antarktyda  pasowałaby do platońskiego opisu Atlantydy.</span></em></p>
<p><img src="http://www.paranormalne.info/obrazy/atlantyda8.jpg" alt="8" /><br />
<em><span style="color: #800000;">Głowy starożytnych Olmeków odkryto w Ameryce Środkowej (rys. wyżej). Ich wygląd nie przypomina jednak rysów twarzy ludów zamieszkujących te regiony. Badaczy intryguje podobieństwo tych głów do egipskiego Sfinksa (rys. niżej). Jest to jeszcze jeden dowód na to, że przedstawiciele wysoko rozwiniętej cywilizacji podróżowali po morzach i oceanach, na długo zanim zaczęli to robić ludzie znani nam z podręczników historii.</span></em></p>
<p><em><span style="color: #000000;">Artykuł pochodzi z czasopisma &#8220;Faktor X&#8221;</span></em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.paranormalne.info/?feed=rss2&amp;p=427</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Obywateli zaczipować, choćby siłą</title>
		<link>http://www.paranormalne.info/?p=418</link>
		<comments>http://www.paranormalne.info/?p=418#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 26 Jul 2010 08:41:25 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Amon</dc:creator>
				<category><![CDATA[Konspiracje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.paranormalne.info/?p=418</guid>
		<description><![CDATA[
 Bronisław Kowalski ze stowarzyszenia „1984” odpowiada na pytania redakcji dotyczące wprowadzenia nowych dowodów tożsamości z danymi biometrycznymi oraz przyszłości prac nad projektem zaczipowania obywateli.
Redakcja: Panie Bronisławie, proszę wyjaśnić, co dobrego niesie za sobą wprowadzenie w piątek przez Sejm nowych dowodów elektronicznych?  BK: A woli Pan wersję oficjalną, czy to wywiad do Tajnego Infrormatora [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><!--   @page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm }   P { margin-bottom: 0.21cm } --></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><img class="alignleft size-medium wp-image-180" title="ddhome" src="http://www.paranormalne.info/obrazy/rfid.jpg" alt="ddhome" width="200" height="200" /> Bronisław Kowalski ze stowarzyszenia „1984” odpowiada na pytania redakcji dotyczące wprowadzenia nowych dowodów tożsamości z danymi biometrycznymi oraz przyszłości prac nad projektem zaczipowania obywateli.<br />
<strong>Redakcja:</strong> Panie Bronisławie, proszę wyjaśnić, co dobrego niesie za sobą wprowadzenie w piątek przez Sejm nowych dowodów elektronicznych?  BK: A woli Pan wersję oficjalną, czy to wywiad do Tajnego Infrormatora Partii Wewnętrznej i rozmawiamy na luzie <strong>Redakcja:</strong> Proszę przedstawić obie wersje, potem Ministerstwo Prawdy wybierze, co się nadaje do ogólnej publikacji, a co zostanie wycięte. </p>
<p><span id="more-418"></span>BK: Wersja oficjalna jest już ogólnie znana. W piątek Partia Wewnętrzna uchwaliła jednogłośnie wprowadzenie czipowych, czyli mikroporcesorowych dowodów tożsamości. Mają one pomóc w załatwianiu formalności w urzędach, umożliwiać załatwianie spraw przez Internet, a docelowo mieć dużo więcej zastosowań na przykład możliwość dokonywania płatności czipem.<br />
<strong>Redakcja:</strong> A w wersji nieoficjalnej?</p>
<p><strong>BK:</strong> Jeśli już rozmawiamy na luzie to jest to tylko kolejny krok na drodze do budowy zdalnie sterowanego posłusznego społeczeństwa proli.</p>
<p><strong>Redakcja:</strong> Proli…?</p>
<p><strong>BK:</strong> Proli, czyli proletariuszy, czyli obywateli. Tak o nich żartobliwie mówimy, czerpiąc z klasyków. Każde społeczeństwo składa się z jednostek samodzielnych, które już za młodych lat wciągamy do Partii Wewnętrznej i Zewnętrznej. Dzięki temu wszyscy, którzy mogą coś zdziałać są po naszej stronie. Pozostali to szara masa przeciętnych proli, podatnych na nasze manipulacje. Nie interesują się niczym poza swoim własnym życiem, nie działają społecznie. A coraz większa część zdaje się na analizy telewizora. Są niegroźną masą ludzką.</p>
<p><strong>Redakcja:</strong> Zatem gdzie obecnie w planie budowy zdalnie sterowanego społeczeństwa jesteśmy?<br />
BK: Plan jest już w mocno zaawansowanej fazie. Składa się on z szeregu różnych działań  organizacyjnych i medialnych. Pierwszym krokiem milowym było utworzenie Paktu Stagnacyjnego przez Partię Wewnętrzną. W skład Partii Wewnętrznej wchodzą obecnie cztery frakcje: PiS, PO, SLD i PSL. Tworzą one pozorną konkurencję i zapewniają prolom pozory dokonywania demokratycznego wyboru. Podobnie w poprzednim systemie oprócz PZPR funkcjonowało też ZSL i SD, które sprawiały wrażenie systemu wielopartyjnego. Jednak to się nie sprawdziło. Propaganda była źle skonstruowana i nie było takich możliwości technologicznych, jakie mamy dzisiaj. Dzięki nowemu porządkowi i paktowi stagnacyjnemu, nikt spoza czterech ugrupowań zasiadających w Sejmie nie ma szans się do niego dostać, choćby z najgenialniejszym programem. Pakt stagnacyjny składa się z kilku filarów:</p>
<p>Filar Organizacyjny. Filar organizacyjny przewiduje bytowanie wewnątrz Partii Wewnętrznej czterech pozornie konkurencyjnych frakcji. Zadaniem poszczególnych frakcji jest między innymi wciąganie do Partii Wewnętrznej bardziej aktywnych proli – lepiej jak się przyłączą, niż działają na własną rękę. To daje większą kontrolę.<br />
Filar Propagandowy. Filar propagandowy to szeroko rozumiane media. Po pierwsze ograniczyliśmy do minimum ilość kanałów telewizyjnych i radiowych, tytułów prasowych. Wszystkie  należą do kilku grup kapitałowych i są związane z czterema frakcjami Partii Wewnętrznej. Media także prowadzą pokazową pozorowaną walkę między sobą. Aktualnie najaktywniej zwalczają się media należące do frakcji PiS i PO. A ponieważ całe media należą do Partii Wewnętrznej, to i pracujący w nich dziennikarze muszą się podporządkować ideologii narzucanej przez wydelegowane do zarządzania nimi osoby. Dzięki temu pod kontrolą mamy zawsze i media sprzyjające aktualnemu rządowi i licencjonowaną opozycję. Kuratelę nad Filarem Propagandowym sprawuje Ministerstwo Prawdy.<br />
Filar Ekonomiczny zapewnia finansowanie Partii Wewnętrznej poprzez dotacje budżetowe przyznawane poszczególnym frakcjom. Wiele milionów złotych rocznie jest wydawanych na działalność Ministerstwa Prawdy i Partii Wewnętrznej.</p>
<p>Filar Prawny – Aby wejść do Sejmu należy przekroczyć 5% próg, a więc zebrać ponad milion głosów, a ponieważ filar organizacyjny, propagandowy i ekonomiczny jest poza zasięgiem wszelkich sił wrogich Partii Wewnętrznej,  to praktycznie jest to bariera nie do przekroczenia dla żadnej organizacji. Filar Propagandowy dba o to, aby przemilczać wszelkie wrogie siły, filar organizacyjny podbiera tym siłom działaczy, a filar ekonomiczny powoduje, że bez wspomagania takiego jakie ma Partia Wewnętrzna nie mają oni szans na jakiekolwiek działanie i w oczach społeczeństwa nie istnieją.</p>
<p><strong>Redakcja:</strong> Dziękuję za wyjaśnienia, a teraz wróćmy do tematu czipowania. Jak to wygląda na dzień dzisiejszy?</p>
<p><strong>BK: </strong>Prowadzimy sprytną akcję propagandową dotyczącą systemu PESEL2 i nowych czipowych dowodów osobistych – czyli budowy centralnej bazy danych biometrycznych i chorobowych proli. Proszę zauważyć jak sprytnie na stronach ogłaszamy same zalety, pomijając wszelkie wady i zagrożenia systemu. Prole są dzięki temu nieświadome wszelkich zagrożeń. Prole są tak głupie, że wierzą nawet, że dostaną coś za darmo, bo uświadomienie sobie, że jest to finansowane z wpłaconych przez nich podatków przekracza możliwości ich otumanionych naszym przekazem aparatów percepcyjnych. Jak mówiłem – co bystrzejsi są natychmiast odławiani do Partii Wewnętrznej, lub wcielani do mediów zależnych przez Ministerstwo Prawdy. Praktycznie już teraz możemy robić, co chcemy.</p>
<p>Ostatnio raczej słychać było o zespołach ds. badania katastrofy, o kolejnej przemianie Prezesa Kaczyńskiego, o błaznowaniu posła Palikota, o wojnach krzyżowych To było głównym tematem  wszystkich podporządkowanych kanałów informacyjnych starowanych przez Ministerstwo Prawdy. A jest to tylko zasłona dymna dla tematów, które Partia Wewnętrzna aktualnie przepycha. Prole się ekscytują katastrofą i Palikotem, wojnami krzyżowymi, a tymczasem Partia Wewnętrzna po cichutku przegłosowała dowody czipowe.</p>
<p><strong>Redakcja:</strong> A czego możemy się spodziewać docelowo?</p>
<p><strong>BK:</strong> Poziom technologiczny aktualnie pozwala nam zbudować wysokiej jakości system kontroli społeczeństwa. Po przepchnięciu sprawy czipowych dowodów, będziemy stopniowo zwiększać zakres informacji o prolach gromadzonych w bazie danych.<br />
W kolejnej fazie nastąpi zmasowana akcja medialna, której celem będzie zamiana dowodów plastikowych, na czipy wszczepiane pod skórę. Akcja ta w zasadzie już się zaczęła:</p>
<p><object width="425" height="344"><param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/ab8c8ckebTE&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1"></param><param name="allowFullScreen" value="true"></param><param name="allowscriptaccess" value="always"></param><embed src="http://www.youtube.com/v/ab8c8ckebTE&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"></embed></object></p>
<p>Przed wprowadzeniem czipowania podskórnego musimy zrobić odpowiedni podkład propagandowy – przedstawić ten temat w korzystnym dla niego świetle, aby społeczeństwo go przypadkiem nie odrzuciło.<br />
Budujemy też aktualnie państwowy system dozoru nad Internetem i sieć nadajników bezprzewodowych. Po pierwsze Ministerstwo Prawdy nie może stracić kontroli nad informacją – musimy podporządkować sobie Internet pod szyldem walki z pedofilią i hazardem. Po drugie sieć nadajników internetowych rozmieszczonych w całym kraju będzie miała dodatkową tajną funkcję i możliwość rozbudowy w przyszłości. Będzie to sieć stacji namierzających czipy wszepiane podskórnie. Działać to będzie w ten sposób, że nadajnik wysyła sygnał radiowy na tyle silny, żeby zasilić układ elektroniczny czipu, który wyśle sygnał zwrotny „tu jestem”, który zostanie zanotowany przez najbliższy nadajnik i przekazany do bazy danych. Baza danych będzie gromadzić dane o przemieszczaniu się proli. Prole same przystaną na coś takiego, bo wmówimy im, że ten system będzie miał na celu usprawnienie komunikacji miejskiej oraz tropienie złodziei. A tak naprawdę będziemy mieli gotowe automatyczne zestawienia, które prole pojawiały się na przykład w zasięgu nadajnika ustawionego obok siedziby wrogich organizacji. Nikt się nie przemknie niepostrzeżenie.</p>
<p><strong>Redakcja:</strong> OK, ale słyszałem, że plany idą jeszcze dalej…</p>
<p><strong>BK: </strong>Owszem. Wprawdzie już sama baza danych należąca do Ministerstwa Miłości i  kontrola informacji przez Ministerstwo Prawdy daje praktycznie nieograniczoną władzę, ale przyszłością jest tak naprawdę implantyzacja społeczeństwa. Implanty połączone z czipami najnowszej generacji za pomocą nanorobotów będą docelowo ingerować w układ nerwowy prola – nosiciela. Będą się łączyć bezpośrednio z poszczególnymi ośrodkami mózgu, pozwalając na zdalne sterowanie emocjami poszczególnych jednostek. W przyszłości będzie możliwe nie tylko odczytanie informacji o stanie zdrowia i miejscu pobytu, ale także, w razie potrzeby zdalne powalenie niewygodnego prola przed przyjazdem ekipy interwencyjnej Ministerstwa Miłości. W fazie projektowania jest aktualnie także system odczytywania myśli.</p>
<p><strong>Redakcja:</strong> A czy nie spodziewacie się jakichś protestów rebeliantów?</p>
<p><strong>BK:</strong> Oczywiście, że tak. Ale za wydłubanie czipa, czy sabotowanie nadajników będą wprowadzone wysokie kary. Rebelianci będą działać na małą skalę i będą łatwi do do neutralizacji i ewaporacja przez Ministerstwo Miłości. Zawsze powtarzałem:  Społeczeństwo należy zaczipować, choćby siłą. A potem nastąpić musi implantyzacja.</p>
<p>Źródło libertarianie.wordpress.com</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.paranormalne.info/?feed=rss2&amp;p=418</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Sfinks, Hawass i spisek</title>
		<link>http://www.paranormalne.info/?p=412</link>
		<comments>http://www.paranormalne.info/?p=412#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 20 Jul 2010 15:12:59 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Amon</dc:creator>
				<category><![CDATA[Tajemnicze Miejsca]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.paranormalne.info/?p=412</guid>
		<description><![CDATA[
 Szyb Gantenbrinka, komnaty i tunele pod Sfinksem, Komnata zapisków, Atlantyda, osuszanie podziemnego jeziora, skrywana prawda , inne wielkie tajemnice i archeologia w pełni zakazana. Opis ten można ciągnąć dalej , bo kraj faraonów wciąż zdumiewa. Istnieje jednak silne przeświadczenie, że egiptologom nie wolno mówić o wszystkim, co odnajdują w państwie nad Nilem. Na czele [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><!--   @page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm }   P { margin-bottom: 0.21cm } --></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><img class="alignleft size-medium wp-image-180" title="ddhome" src="http://www.paranormalne.info/obrazy/epipt1.JPG" alt="ddhome" width="200" height="200" /> Szyb Gantenbrinka, komnaty i tunele pod Sfinksem, Komnata zapisków, Atlantyda, osuszanie podziemnego jeziora, skrywana prawda , inne wielkie tajemnice i archeologia w pełni zakazana. Opis ten można ciągnąć dalej , bo kraj faraonów wciąż zdumiewa. Istnieje jednak silne przeświadczenie, że egiptologom nie wolno mówić o wszystkim, co odnajdują w państwie nad Nilem. Na czele tajemnicy stoi nieugięty żelazny dr Hawass, który całkiem niedawno poszczycił się pracami melioracyjnymi pod Sfinksem, które udowodniły, że nie ma pod nim ukrytych komnat. Co ciekawe, w 1996 roku twierdził on co innego. Czy w Egipcie toczy się tajemnicza archeologiczna gra? A może to tylko wiele Hawassu o nic?</p>
<p><span id="more-412"></span></p>
<p>Przed dekadą trzy książki pt. „Giza: The Truth&#8221; (Chrisa Ogilvie-Heralda i Iana Lawtona), „The Stargate Conspiracy&#8221; (Lynn Picknett i Clive&#8217;a Prince&#8217;a) oraz „Secret Chamber&#8221; (Roberta Bauvala) zaprezentowały przegląd kontrowersji wokół piramid i płaskowyżu w Gizie. Kluczowe pytanie dotyczyło tego, czy znajdują się tam do tej pory nieodnalezione przez ludzi czy też celowo ukrywane komnaty, które leżą albo pod piramidami albo też w okolicach Sfinksa.</p>
<p>Miniona dekada była także świadkiem odnowienia się zainteresowania kwestią Gizy, po części za pośrednictwem teorii Bauvala i Hancocka oraz wskutek pewnego odkrycia w Wielkiej Piramidzie, które stanowiło intrygującą zagadkę. Dokonał go 22 marca 1993 roku inżynier niemiecki Rudolf Gantenbrink w czasie instalacji systemu klimatyzacyjnego. Odkrycie to miało skutek w powstaniu kilku twierdzeń i przypuszczeń, które zaczęły jednak zanikać wraz z początkiem nowego tysiąclecia i brakiem nowych informacji.</p>
<p>Obecnie zainteresowanie tajemnicami starożytnego Egiptu wydaje się jednak powoli słabnąć, a kwestia kontrowersji stopniowo wygasa. Jednakże z rozmowach z ludźmi nadal zaangażowanymi na polu egiptologii wyłania się zupełnie inny obraz, w którym potępia się głównie Naczelną Radę ds. Starożytności pod przewodnictwem dr Zahiego Hawassa, który kieruje nią od roku 2002. Co ciekawe, wielu egipskich archeologów uważa, że jego dyktatorskie rządy to jedynie czubek „góry piaskowej&#8221; obok prób tuszowania faktów, rzucania oszczerstw, przywłaszczeń i innych niegodnych uczonego czynów. Przez kilka lat nikt nie pisał na ten temat jednakże sytuacja jest co najmniej tak zła jak pod koniec ubiegłego wieku.</p>
<p>Naczelna Rada Starożytności stanowi część Egipskiego Ministerstwa Kultury odpowiadając za konserwację, zabezpieczenie oraz regulacje prawne dotyczące starożytnych zabytków oraz wszelkich prac archeologicznych na terenie państwa. Przez ostatnią dekadę przeciętny widz telewizyjny mógł dojść do wniosku, że na świecie istnieje jeden egiptolog i jest nim właśnie stylizowany na poszukiwacza przygód pan Hawass. W rzeczywistości jest on jednak bardziej zarządcą aniżeli archeologiem. Można nawet spierać się, czy przy tak dużej ilości czasu spędzanej na wykopaliskach ma on jeszcze chwilę na zarządzanie, jednakże pierwsze z zajęć przyciąga znacznie więcej uwagi mediów, do których wiele osób (w tym jego) ciągnie jak ćmy do światła. Hawass pozostaje zatem postacią kontrowersyjną, która znalazła się w centrum uwagi Egiptu i świata w latach 90-tych ub. wieku.</p>
<p><img src="http://www.paranormalne.info/obrazy/egipt2.JPG" alt="Edgar " /><br />
<em><span style="color: #800000;">Edgar Cayce &#8211;  (zwany też Śpiącym prorokiem) był amerykańskim jasnowidzem, mistykiem i uzdrowicielem, który wiele uwagi poświęcił kwestii zaginionej cywilizacji Atlantów.</span></em></p>
<p>Według biografa słynnego jasnowidza Edgara Cayce&#8217;go, A. Roberta Smitha, w latach 90-tych Hugh Lynn Cayce (syn Edgara) powiedział rzekomo: „Załatwiłem mu [tj. Hawassowi-przyp.autora] stypendium na Uniwersytecie Pensylwańskim, gdzie miał zdobyć doktorat. Stało się to dzięki osobie z ARE [Stowarzyszenia Badań i Oświecenia - organizacji założonej, aby promować dzieło „śpiącego proroka", E.Cayce'go-przyp.tłum.], która należała także do rady ds. stypendiów w Fundacji Fulbrighta&#8221; Hawass jednak wszystkiemu zaprzecza, choć faktem jest, że ukończył uczelnię, o której mówił Cayce i to dzięki stypendium fundacji.</p>
<p>ARE jest szczególnie zainteresowane Gizą, bowiem w latach 20-tych minionego wieku jasnowidz E.Cayce stwierdził, że słynna „Komnata Zapisków&#8221; zawierająca informacje o zaginionej cywilizacji Atlantów znajduje się właśnie tam, być może w pobliżu Sfinksa.</p>
<p><strong>Tak zwane sprawy zagraniczne </strong></p>
<p>Ale obok wspomnianego i kontrowersyjnego ARE istnieje także inna organizacja &#8211; ARCE (Amerykańskie Centrum Badawcze w Egipcie), o której wspomina się rzadziej i która zdaje się kontrolować całą sytuację z tylnego siedzenia. Jedna z osób, która przyczyniła się do napisania tego artykułu powiedziała:</p>
<p>- Często goszczę w Egipcie i rozmawiam z urzędnikami. Większość nie lubi Hawassa. W Egipcie jest wielu archeologów, którzy wykonują wspaniałą pracę i każdy, kto odwiedza ten kraj lub śledzi wydarzenia na arenie odkryć archeologicznych dobrze o tym wie. Jedynym problemem jest Hawass i Rada. Dlaczego? Jest tak, ponieważ Hawass został osadzony w Egipcie przez zagranicznych mocodawców a stało się to dość dawno. Wyłowili oni z tłumu ignoranta i dali mu wykształcenie dzięki ARCE. Jest kukłą &#8211; przyznaje nasz informator. Wszelkie tajemnice nie wyjdą na światło dzienne. Jeśli Hawass jest na swoim miejscu, to tylko dlatego, że wie jak oddziaływać na egipski nacjonalizm. Słyszałem, jak każdego dnia mówił o obcokrajowcach chcących wywozić z Egiptu jego skarby. To sprytne, ponieważ stawia go to w sytuacji obrońcy, którego nie można usunąć. Sama Rada również otrzymuje wytyczne z zagranicy, skąd z kolei otrzymuje konkretną pomoc.</p>
<p>I może tak być rzeczywiście, bowiem jeśli ktoś uważa, że pod względem archeologicznym Egipcjanie w pełni kontrolują swój kraj, jest w błędzie.</p>
<p>Naczelną organizacją, o której tu mowa jest Amerykańskie Centrum Badawcze w Egipcie, na którego stronie internetowej czytamy: „Wśród wielu wielkich osiągnięć ARCE znajduje się współpraca z Egipską Radą ds. Starożytności, bez której nasza praca byłaby niemożliwa.</p>
<p>ARCE uważane jest za jedną z głównych instytucji stojących na straży zachowania egipskiej spuścizny narodowej.&#8221; ARCE założono w 1948 roku jako „konsorcjum instytucji kulturalnych i edukacyjnych&#8221;. Sama organizacja podkreśla, że jej zadaniem jest także „zacieśnianie więzi amerykańsko-egipskich&#8221; oraz „zapewnienie bytności północnoamerykańskich uczonych w Egipcie&#8221;.</p>
<p>Co interesujące, strona internetowa ARCE wspomina także o tym, że przy pomocy Amerykańskiego Departamentu Stanu w 1962 organizacja rozpoczęła zakrojoną na szerszą skalę działalność charytatywną. Biorąc jednak pod uwagę jej związki z Departamentem Stanu zapytać można, czy ARCE była kiedyś wykorzystywana do celów politycznych w Egipcie rozdartym między Wschodem a Zachodem. W maju br. egipski rząd ogłosił ustami ministra Farouka Hosniego (przełożonego Hawassa), że „badacze dzięki wykorzystaniu satelitów potwierdzili istnienie 132 miejsc w Egipcie, na których nie przeprowadzono jeszcze prac archeologicznych&#8221;. Podczas gdy państwo to nie posiada na orbicie własnego satelity Hosni nie zidentyfikował dokładnie źródła tych danych wskazując, że powstały one przy współpracy z narodowymi ośrodkami.</p>
<p><strong>Suche łapki Sfinksa </strong></p>
<p><img src="http://www.paranormalne.info/obrazy/egipt3.jpg" alt="sfinks" /></p>
<p>Powróćmy jednak do Hawassa i Sfinksa. W kwietniu 2009 roku donosił on:</p>
<p>- Naczelna Rada ds. Starożytności pod moim kierownictwem prowadzi prace nad obniżeniem poziomu wód gruntowych wokół egipskich zabytków. Dzięki wykorzystaniu amerykańskich środków udało się osuszyć świątynie w Karnaku i Luksorze, a prace postępują również w innych miejscach. Jednym z naszych największych osiągnięć w ostatnim czacie było opracowanie systemu chroniącego przed podziemnymi wodami Sfinksa.</p>
<p>W swym raporcie pt. „Historia Sfinksa&#8221; zawarł on jednak intrygujące informacje: „Jednakże najbardziej ważnym rezultatem projektu osuszania było położenie kresu spekulacjom o tajemniczym systemie tuneli i sal wykutych przez przedstawicieli „starożytnej cywilizacji&#8221; pod Sfinksem. Przez lata prowadziłem dyskusję z osobami takimi jak John Anthony West, Robert Bauval czy Graham Hancock, którzy twierdzą, że przedstawiciele zaginionej cywilizacji przed 10.000 laty zakopali swe sekrety pod monumentem. Co więcej twierdzą oni też, że erozja Sfinksa spowodowana jest przez wodę, co wskazywać ma na fakt, że pochodzi on z okresu na długo przed Starym Państwem. Żadna z tych teorii nie ma jednak poparcia w faktach, jednakże ich zwolennicy naciskali na nas twierdząc, że powinniśmy wiercić dziury w poszukiwaniu ukrytych komnat. Odmawiałem zgody na przeprowadzenie podobnych badań w przeszłości, bowiem nie istnieją naukowe fakty mogące je wspierać. Ponieważ podobne odwierty stanowiły integralną część naszych prac konserwacyjnych nad Sfinksem postanowiliśmy ostatecznie wykonać je w pobliżu monumentu, jednak nie odnaleziono żadnych ukrytych korytarzy czy komnat.&#8221;</p>
<p>Mimo rozgłosu, jaki towarzyszy przedsięwzięciom Hawassa, jego słowa nie są ani odpowiednim ani naukowym wyjaśnieniem. Istnieją bowiem wyniki badań, takich jak te z 1992 roku czy też badanie radarowe wykonane cztery lata później, które jasno wskazują na istnienie geologicznych anomalii (czyli pieczar), z których część ma najprawdopodobniej pochodzenie naturalne.</p>
<p>Niektórzy mogą, a niektórzy otwarcie twierdzą, że Hawass specjalnie szukał wód gruntowych w tych miejscach, w których wiedział, że nie natrafi się na puste przestrzenie oraz naturalne czy też wykonane ręką ludzką komnaty i korytarze. Przeprowadzone przez niego badania wobec zagrożenia wodą były sensowne, jednakże oświadczenie o „braku podziemnych przejść i komnat&#8221; nie może być uznane za wiarygodne i wiążące a to z racji ograniczonej skali przedsięwzięcia. Bez wątpienia pod Sfinksem coś się znajduje, a potwierdziły to nie słowa natchnionych jasnowidzów, a badania innych uczonych. Zatrzymajmy się jednak na chwilę w tym punkcie. Na konferencji w kwietniu 1996 roku sam Hawass ogłosił krajowym dziennikarzom, że pod Sfinksem i wokół piramid znajdują się tajemnicze tunele. Oświadczył wówczas, że wierzy w to, że istnienie tych korytarzy może „odsłonić wiele sekretów budowniczych piramid&#8221;. Nie jest jednak niczym nowym, że poglądy często się zmieniają.</p>
<p><img src="http://www.paranormalne.info/obrazy/egipt4.JPG" alt="hawass" /><br />
<em><span style="color: #800000;">Zahi Hawass dawniej</span></em></p>
<p>W cytowanym już tu raporcie Hawass przeczy wynikom badań dr Abbasa opublikowanym w 2007 roku przez Krajowy Instytut Badań Astronomicznych i Geofizycznych. Jednakże w przeciwieństwie do wielu naukowców, którzy polemizują ze swoimi kolegami biorąc pod uwagę treści zawarte w publikacjach naukowych, Hawass odwołuje się z nieznanych powodów do osób takich jak West, Bauval czy Hancock. Trudno także wyjaśnić jaki związek ma ustalanie wieku Sfinksa na podstawie erozji z obecnością pod nim systemu tuneli. Nic jednak nie zaskoczy nas w przypadku dr Hawassa, który dokonuje specyficznych przeskoków zapominając, że jest naukowcem a jedno sensowne oświadczenie mogłoby rozwiązać więcej spraw aniżeli niejasna wojna podjazdowa.</p>
<p>Jednakże z raportu i oświadczeń prasowych wyłania się jeszcze ciekawszy obraz. Dowiadujemy się, że na początku 2008 roku Naczelna Rada ds. Starożytności przy współpracy z Centrum Inżynierii Archeologicznej Uniwersytetu Kairskiego wywierciło cztery otwory o średnicy 10 cm i głębokości 20 m. w skale u podnóża Sfinka. Do ich wnętrza spuszczono kamerę, która miał pomóc poznać geologię płaskowyżu.</p>
<p>„Historia Sfinksa&#8221; zawiera także kilka perełek autorstwa Hawassa będących elementem jego długotrwałego show. Dodatkowe informacje wskazują nam, że każdej godziny na powierzchnię wypompowuje się 260 m. sześciennych wody, co dziennie daje nam 6240000 litrów. Basen olimpijski zawiera 2500000 l. wody. Mówiąc krótko, spod Sfinksa wydobywa się jej tyle, że można by zapełnić nią dziennie trzy takie baseny. Tak ogromna jej ilość wskazuje na istnienie pod monumentem podziemnego jeziora, zatem słowa relacji zdają się przeczyć twierdzeniom Hawassa.</p>
<p>Powstaje zatem kolejne pytanie &#8211; dlaczego osusza się podziemne jezioro? Czy chodzi tylko o stabilność, a może coś jeszcze? Uważa się że usunięcie wody może pozbawić Sfinksa stabilności, zaś obawy te są na tyle poważne, że rozpoczęto monitorowanie monumentu pod tym kątem. Mimo to długotrwałe badania wskazują, że opróżnianie podziemnych szczelin nie wpływa na bezpieczeństwo struktur naziemnych. Czemu jednak najpierw podjęto decyzję o osuszaniu? Niektóre ze źródeł twierdzą, że podziemny zbiornik wodny został odnaleziony przez Hawassa (i egiptologa Marka Lehnera) już przed kilkoma laty. Jezioro rozciąga się pod całym płaskowyżem &#8211; obszarem otoczonym betonową ścianą (której konstrukcja rozpoczęła się w 2002 roku). Dodaje się, że projekty te mają na celu przygotowanie się do eksploracji podziemnej części Gizy, o której mówił w 1996 roku sam Hawass.</p>
<p><strong>Skandal w Radzie </strong></p>
<p>Jak zatem interpretować czyny Hawassa? Jasne jest, że lubi on światło reflektorów i często wydaje sprzeczne oświadczenia. Ale czy rzeczywiście kryje się za tym coś jeszcze? Niektórzy z obserwatorów zauważyli, że autorytarny styl rządów Hawassa nad egipskimi zabytkami jest logicznym wynikiem rozwoju świadomości narodowej Egipcjan zdających sobie sprawę z tego, że część historycznego dziedzictwa ich kraju zrabowano i wywieziono.</p>
<p>Ostatnie fakty wskazują jednak, że w Radzie ds. Starożytności źle się dzieje. 8 października 2008 roku na 10 lat więzienia skazano trzech przedstawicieli Ministerstwa Kultury oskarżonych o przyjmowanie łapówek. Jeden ze skazanych, Abdel Hamib Qutb był kierownikiem wydziału technicznego Rady ds. Starożytności. Kontrakty, w sprawie których padły oskarżenia o korupcję dotyczyły renowacji kilku słynnych egipskich zabytków. Hawass bronił Qutba, gdy tego aresztowano twierdząc, że nie był on w stanie wpływać na wyniki przetargów. Sąd uznał jednak inaczej. W wywiadzie udzielonym BBC Hawass powiedział, że podejmie „niezwłoczne akcje przeciwko wszystkim pracownikom, na których ciąży choć cień podejrzenia, nawet jeśli ta osoba okaże się niewinna&#8221;. Głosy mówiące o tym, że Hawass jest niepopularny nawet w rodzinnym kraju wydają się zatem nie być przesadzone.</p>
<p><strong>Roboty i niewolnicy </strong></p>
<p><img src="http://www.paranormalne.info/obrazy/egipt5.JPG" alt="egipt" /><br />
<em><span style="color: #800000;">Rudolf Gantenbrink ze swym robotem UPAUT 2 w Komorze Królowej (grudzień 1992, fot. za: cheops.org)</span></em></p>
<p>Nie jest to jednak pierwszy przypadek, gdy na dr Hawassa padł cień, bowiem w tym samym czasie gdy robot Gantenbrinka odkrył sekretne drzwi w Wielkiej Piramidzie (22 marca 1993 roku), Hawass odsunięty został od swej roli Szefa Inspektorów Piramid w Gizie. Czy to przypadek? A może Gantenbrink dobrze wiedział, że jeśli nie ogłosi światu o swym odkryciu wtedy, to nie zrobi tego już potem z racji swoistej cenzury?</p>
<p>To, co stało się potem jest równie ciekawe. Po ogłoszeniu Gantenbrinkowi zabroniono powrotu do prac. Następnie Egipska Organizacja ds. Starożytności, która była poprzedniczką obecnej Rady, którą kieruje Hawass stwierdziła, że Niemiec złamał świętą „zasadę&#8221; archeologiczną poprzez samodzielne ogłaszanie znaleziska (co powinien uczynić przez odpowiednie kanały kontrolujące informacje o tym, co powinno się wydostać, a co nie). Następnie stało się coś, co Graham Hancock opisuje w tych słowach: „Ówczesny dyrektor Niemieckiego Instytutu Archeologicznego w Kairze, dr Rainer Stadelmann podobnie jak Egipcjanie potępił Gantenbrinka. Stadelmann był nieugięty i twierdził, że to odkrycie bez znaczenia dodając, że to nie drzwi a za nimi nic nie ma.&#8221; Ówczesny prezydent Organizacji ds. Starożytności, dr Muhamad Bakr, ogłosił sprawę Gantenbrinka fałszerstwem.</p>
<p>- Szyb jest zbyt mały, aby wpuścić tam robota &#8211; stwierdził.&#8221;</p>
<p>To właśnie Bakr usunął Hawassa z dotychczasowego stanowiska twierdząc, że na jego oczach z Gizy skradziono cenny posąg.</p>
<p>Zacytujmy Hancocka raz jeszcze: „Trzy miesiące później, w czerwcu 1993 roku, sam dr Bakr utracił stanowisko, na którym zastąpił go dr Nur El Din. Wśród oskarżeń o nadużycia i oszustwa dr Bakr wspominał o mafii, która opanowała piramidy „od co najmniej 20 lat&#8221;. Nie chcąc podawać nazwisk Bakr powiedział:</p>
<p>- Chciałem, aby wszystko zbadały odpowiednie służby, ale moją prośbę odrzucono.&#8221;</p>
<p>Na początku 1994 roku Hawass został przywrócony na dawne stanowisko. Choć Bakr nie był wiarygodnym źródłem informacji, pobrzmiewają nam tu w tle echa wskazujące na ARCE. Powrót dr Hawassa był uważany za skutek amerykańskiej interwencji &#8211; twierdził Chris Ogilvie-Herald w magazynie „Quest for Knowledge&#8221;. Przewodniczący dzisiejszej Rady ds. Starożytności wydaje się zatem wyjątkowo odporny, niezależnie od tego czy chodzi o zaginione posągi czy o nieprawidłowości w działaniu jego urzędu.</p>
<p>Gantenbrink nie powrócił dotąd do Wielkiej Piramidy. Oferował nawet egipskim władzom wykorzystanie swego robota w celu eksploracji szybu a nawet przeszkolenie w jego obsłudze egipskiego pracownika. Na ofertę nie odpowiedziano. Hawass uznał ostatecznie, że odkrycie drzwi jest ciekawe i zasługuje na dalszą uwagę. W marcu 1996 roku oświadczył, że drzwi otwarte zostaną we wrześniu tego roku. Uczyniono to rzeczywiście we wrześniu, ale 2002 roku. Wydarzenie to retransmitowało wiele stacji telewizyjnych na całym świecie, jednakże odkryto przy okazji kolejne drzwi, których otwarcie zostało ogłoszone na bliżej nieokreślone „wkrótce&#8221;. Ci, których ciekawi co znajduje się za nimi czekają już siedem lat.</p>
<p><img src="http://www.paranormalne.info/obrazy/egipt6.JPG" alt="robot" /><br />
<em><span style="color: #800000;">Robot UPAUT-2</span></em></p>
<p>W czasie transmisji z 2002 roku Hawass poczynił także kilka ciekawych uwag twierdząc m.in., że piramidy „nie zbudowali niewolnicy a wielcy Egipcjanie&#8221;. Potem oświadczył jednak arabskiej gazecie Al-Dżomhoriya, że „wyniki prac robota położyły kres domniemaniom Żydów i niektórych zachodnich krajów, że to oni zbudowali piramidę&#8221;. Oczywiście nie wiadomo, jak wpadł na ten pomysł, jednakże naukowym faux pas jest już samo to, że w zasadzie nikt nie wysuwał podobnych twierdzeń tym bardziej, że są historycznie nie do pogodzenia. Dziwne, że nie zauważa tego osoba, w której rękach spoczywa los egipskiego dziedzictwa narodowego. Stanowi to także doskonały przykład na to, w jaki sposób Hawass gra nacjonalistycznymi nastrojami rodaków. Inni upatrywali w tym dowodów jego antysemityzmu, jednakże jest to najprawdopodobniej dobra ilustracja występującego u niego słowotoku, który prowadził do wielu innych ciekawych „oświadczeń&#8221;.</p>
<p><strong>Nacisk i propaganda </strong></p>
<p>Dr Hawass trzyma rękę na większości przedsięwzięć badawczych, jakie mają miejsce w Egipcie. Sprawuje także pieczę nad tym, w jaki sposób potem się o nich donosi. Dowody na to pojawiają się nie tylko w przypadku łamiącego „zasady&#8221; Gantenbrinka, ale także dr Abbasa, którego raport na temat Gizy był przez długi okres wstrzymywany. A w kolejce znajduje się jeszcze wiele podobnych, w przypadku których zawsze pojawiają się jakieś powody zwłoki. Takie traktowanie nie ma oczywiście nic wspólnego z nauką &#8211; chodzi o kontrolę.</p>
<p>Dlaczego bowiem Egipska Rada ds. Starożytności nakłada tak surowe kary na tych, którzy chcą publikować naukowe wnioski bez jej zgody? Karą tą jest czasem zamknięcie wrót do dalszych prac w kraju. Nikt nie wątpi natomiast w to, że to sam Egipt decyduje o tym, kto rozpoczyna prace i na jaką skalę, choć gdy przyjrzymy się związkom Rady Hawassa z ARCE sytuacja nie jest już taka prosta. Zgoda na prowadzenie prac powinna pociągać za sobą pełną wolność w publikowaniu ich wyników, jednak jest inaczej, bowiem w przypadku Egiptu wnioski muszą zostać zaakceptowane do publikacji, a nawet wprowadza się w nich zmiany.</p>
<p>Hawass usuwa na bok te opinie, które nie pasują do jego wizji starożytnego Egiptu, ale z drugiej strony to w jego rękach spoczywa odpowiedzialność za utrzymanie statusu quo w obecnej historii tego kraju. Stara się on utrzymać opinię, która jest wynikiem konsensusu &#8211; to dlatego często wymienia takich autorów, jak Hancock, Bauval czy West. Niestety swym postępowaniem przysparza sobie wrogów, których poczet zasilają dalej ci, którzy zostali przez niego znieważeni, bowiem raczyli się nie zgodzić z decyzją jego i jego urzędu.</p>
<p><img src="http://www.paranormalne.info/obrazy/egipt7.JPG" alt="hawass" /><br />
<em><span style="color: #800000;">Uśmiech i fedora (jak u Indiany Jonesa) czynią z dr Hawassa medialną gwiazdę</span></em></p>
<p>W roku 2008 roku prof. Barry Kemp donosił o swych odkryciach w Amarnie &#8211; mieście stworzonym przez faraona Echnatona, którego starano się wymazać z kart historii kraju. Donoszono, że w mieście Kemp natrafił na szczątki ludzi wskazujące na oznaki „wyczerpania, ekstremalnego wysiłku oraz największej śmiertelności widzianej kiedykolwiek w miejscach wykopalisk&#8221;. Dowody wskazywały zatem na brutalny reżim Echnatona, jednakże dowodom tym od razu sprzeciwił się Hawass, który zwykł znieważać w krajowych serwisach informacyjnych wszystkich tych, którzy według niego „zniekształcają historię&#8221;. Twierdził on, że odkrycia nie mają jakichkolwiek naukowych podstaw dodając, że „budowa miasta Echnatona była obsesją starożytnych Egipcjan, podobnie jak piramidy w Gizie i wielu robotników chciało brać udział w narodowym przedsięwzięciu, z czego byli dumni&#8221; (kolejny przykład łączenia współczesnego nacjonalizmu z dorobkiem starożytnych).</p>
<p>Odnosząc się do teorii geologa Roberta Schocha mówiącej, że Sfinks jest znacznie starszy aniżeli piramidy, Hawass stwierdził:</p>
<p>- Jeśli geolodzy udowodnią to, co mówi Schoch, moja opinia jako egiptologa i tak będzie taka jak była.</p>
<p>Mówiąc krótko, nie liczą się dowody, bowiem dla dr Zahiego jego dziedzina to nie nauka, ale religia, której on broni przed wywrotowcami.</p>
<p><strong>Wyzwanie dla egiptologii</strong></p>
<p><img src="http://www.paranormalne.info/obrazy/egipt8.JPG" alt="sfinks" /></p>
<p>Choć można obwiniać go o wiele rzeczy równie ważny dla egiptologii jest fakt, że potrzebuje ona pewnych wewnętrznych porządków, bowiem od lat 40-tych XIX wieku jej paradygmat nie uległ zasadniczym zmianom. Liczące się dowody naukowe były odsuwane w cień w celu utrzymania przy życiu dogmatu, do którego przylega nie tylko Hawass, ale i wielu innych uczonych.</p>
<p>W 1984 roku osiemdziesiąt pięć próbek pobranych z Gizy, w tym pięć uzyskanych ze Sfinksa, poddano datowaniu radiowęglowemu. Wyniki wskazały na okres od 3809 do 2869 p.n.e. Oznacza to że przyjęta wersja teorii o okresie budowy piramid była błędna. Bauval, cytując Marka Lehnera zauważył, że „Piramida w Gizie jest o 400 lat starsza niż uważali egiptolodzy&#8221;.</p>
<p>W latach 50-tych ub. wieku, Zakaria Goneim, ówczesny inspektor egipskich zabytków odnalazł nienaruszony sarkofag faraona Sechemcheta znajdujący się w jego piramidzie. Gdy go otwarto w środku nie było mumii &#8211; sarkofag był pusty, ale w tym przypadku nie można było obwiniać o to złodziei. W wielu przypadkach (także w Wielkiej Piramidzie) egiptolodzy upatrywali działalność złodziei jako główną przyczynę opróżnionych sarkofagów. Jeśli jednak przyjrzeć się dokładniej tym sprawom taki obraz sytuacji nie byłby już tak oczywisty.</p>
<p>Egiptologia patrzy bowiem z niełaską na niektóre starożytne relacje. Przykładem tego może być relacja Diodora Sycylijskiego, który napisał, że żaden faraon nie spoczął nigdy w piramidzie, którą miał dla siebie tworzyć. Miano ich bowiem chować w sekretnych miejscach. Egiptolodzy preferują jednak rozwiązanie mówiące, że w przypadku braku innych dowodów i możliwych teorii piramidy muszą być grobowcami.</p>
<p>Holenderski autor Willem Zitman zastanawia się, dlaczego współcześni uczeni nie chcą przyznać, że starożytni Grecy kształcili się w Egipcie. Pragną bowiem utrzymywać pogląd mówiący, że wszystko co trzeba Grecy wymyślili sami, zaś Egipcjanie nie dokonali żadnych naukowych odkryć, ani nie wiedzieli nic o astronomii. Nieczęsto bowiem się o nich wspomina całą uwagę przykuwając do piramid i Sfinksa.</p>
<p>Zitman, który jest także inżynierem budowlanym zauważa, że największymi ofiarami współczesnego stanu egiptologii stały się piramidy. Twierdzi on, że najlepiej problemy i poważne braki w tej dziedzinie uwidacznia proste pytanie o techniki ich budowy. Próbujący wyjaśnić ich zagadkę Francuz, prof. Davidovits, został przez wielu egiptologów nazwany idiotą (w tym szczególnie zrugał go Hawass), ale wynikało to z faktu, że nie chcieli oni zrozumieć, co miał on im do przekazania. W konsekwencji braku wiedzy oraz niechęci do współpracy z innymi ekspertami, nie uczyniono wielkiego postępu w tematyce piramid. I.E.S. Edwards, były kustosz British Museum zajmujący się starożytnym Egiptem powiedział nawet kiedyś, że egiptolodzy wcale nie lubią piramid.</p>
<p><img src="http://www.paranormalne.info/obrazy/egipt9.jpg" alt="book" /><br />
<em><span style="color: #800000;">Okładka książki, której współautorem jest prof. Davidovits. Twierdzi on, że piramidy mogły powstać w sposób podobny do tego, w jaki buduje się dzisiejsze wieżowce, tj. ogromne bloki odlewane były na miejscu ze specjalnej mieszanki, nie zaś wykuwane i transportowane.</span></em></p>
<p>Hawass zrzuca z kolei całą winę na Zachód oraz tych, którzy starali się stworzyć bardziej barwne teorie, jednakże całkiem niedawno było zupełnie inaczej. W sierpniu 1996 roku gramoląc się w tunelu pod Sfinksem przed obiektywami kamer Hawass mówił:</p>
<p>- Nie wiemy, co jest w tym tunelu, ale mamy zamiar go otworzyć pierwszy raz w historii.</p>
<p>Zatem tunele istniały jeszcze w 1996 roku, ale już w kwietniu 1999 roku na antenie Fox TV Hawass zaprzeczał temu, twierdząc że wychodzą one z Grobowca Ozyrysa &#8211; podziemnej struktury niedaleko Sfinksa. 10 lat później historia powtórzyła się.</p>
<p>Jak zauważył Bauval, kontrowersje wokół Hawassa i Gizy ciągną się od dziesięcioleci: „W międzyczasie stało się coś niezwykłego i to z udziałem Zahiego Hawassa. Z jakichś niejasnych powodów rozpoczął wykopaliska naprzeciw świątyni Sfinksa, najprawdopodobniej we współpracy z Ministerstwem Irygacji. Po 15 m. wiercenia w miejscu, gdzie naturalnie występuje wapień natrafiono na czerwony granit, a ten nie występuje naturalnie w Gizie. Jedynym jego źródłem był Asuan oddalony o setki mil na południe. Sama obecność czerwonego granitu odkrytego w 1980 roku w pobliżu Sfinksa udowadniała, że pod płaskowyżem w Gizie coś się znajduje. Jeśli Hawass mówi coś zupełnie innego, trzeba uznać go za człowieka, który za dużo protestuje.&#8221;</p>
<p>Tłumaczenie i opracowanie: INFRA<br />
Autor: Philip Coppens<br />
Źrodło: philipcoppens.com</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.paranormalne.info/?feed=rss2&amp;p=412</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kamień filozoficzny</title>
		<link>http://www.paranormalne.info/?p=407</link>
		<comments>http://www.paranormalne.info/?p=407#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 19 Jul 2010 10:04:55 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Amon</dc:creator>
				<category><![CDATA[Tajemnicze Przedmioty]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.paranormalne.info/?p=407</guid>
		<description><![CDATA[
 Przed czterema stuleciami ukazała się książka pod łacińskim tytułem : Artis aurifera quam chemiam vocant (O sztuce wytwarzania złota, czyli co nazywamy chemią). Tytuł odzwierciedla problem chemików, nazwanych alchemikami: jak wyprodukować złoto, lub inaczej mówiąc, jak metale nieszlachetne zamieniać w szlachetne. Alchemicy wiedzieli, że nie można sztucznie wytworzyć materiałów naturalnych, jakimi są metale. Mieli [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><!--   @page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm }   P { margin-bottom: 0.21cm } --></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><img class="alignleft size-medium wp-image-180" title="ddhome" src="http://www.paranormalne.info/obrazy/kamien.jpg" alt="ddhome" width="200" height="200" /> Przed czterema stuleciami ukazała się książka pod łacińskim tytułem : Artis aurifera quam chemiam vocant (O sztuce wytwarzania złota, czyli co nazywamy chemią). Tytuł odzwierciedla problem chemików, nazwanych alchemikami: jak wyprodukować złoto, lub inaczej mówiąc, jak metale nieszlachetne zamieniać w szlachetne. Alchemicy wiedzieli, że nie można sztucznie wytworzyć materiałów naturalnych, jakimi są metale. Mieli jednak nadzieję, że odkryją sposób ich przemiany. Ponieważ eksperymenty nigdy nie wychodziły, poszukiwali tajemniczych sił, przyprawy – dodatku, który pozwoli uszlachetniać metale tak, że przybiorą postać złota.</p>
<p><span id="more-407"></span>Tą siłą poszukiwaną przez stulecia (do dziś nie znalezioną) był kamień filozoficzny (lapis philosophorum). Tylko z jego pomocą transmutacja może się powieść. Początki alchemii sięgają starożytności, giną w mroku mistyki i mitologii. Już Egipcjanie osiągnęli wysoki kunszt w nawykach tajemnych. Donoszą o tym liczne papirusy. Hermes Trismegistos, „po trzykroć największy”, uchodził za twórcę wszystkich nauk i sztuk. Czy był on personifikacją idei siły identyfikowanej ze staroegipskim bóstwem Toth? Nic, więc dziwnego, że alchemia uchodziła za świętą, boską sztukę, opanowaną tylko przez kastę kapłanów, przez nich kultywowaną i znaną, co najwyżej synom królewskim, którzy powinni być wtajemniczeni w jej misteria. Astrologowie babilońscy łączyli alchemię z astrologią i magią ; wzajemne stosunki między Słońcem, planetami i metalami, które przetrwały całe stulecia, mają starobabiloński początek. Zosimo z Panopolis, jeden z największych autorytetów, żyjących w IV wieku, napisał 28 ksiąg o alchemii, z których zachowały się tylko skromne resztki. W swoich mistycznych receptach mówi o utrwalaniu rtęci, o tinkturze, która zamienia srebro w złoto, jak też o boskiej wodzie. W VII wieku Geber alias Jabiibn Hayyan objawił: Wszystko, co pali, wskazuje na siarkę wszystko, co roztapia się i przechodzi w stan pary – rtęć a wszystko to, co zostaje po spaleniu – sól. Złoto zaś tworzy się z połączenia bardzo czystej rtęci z małą ilością siarki. W średniowieczu alchemia jawiła się jako osobliwa mieszanka złożona z wiadomości empirycznych, magii, astrologii i teologii. Jednak zawsze na pierwszy plan wysuwała się idea uszlachetnienia metali. Ernest von Meyer pisał : O wykonalności tego ostatniego przekonano się przez stulecia tak bardzo, że prawie wszyscy, którzy poświęcili swoje siły chemii, a także wielu amatorów, pełni nadziei dążyli do osiągnięcia tego upragnionego celu. Występującą od początku w alchemicznych dążeniach domieszka astrologii i kabalistyki najlepiej świadczy o ich niedorzeczności. Alchemicy stwierdzili, że wiele metali można łączyć z innymi, tak że powstają stopy, – jak np. brąz. Jednakże nie wierzyli w istnienie metali podstawowych (dziś powiedzielibyśmy : pierwiastków metali). W ich przekonaniu „czyste” metale były złożone z różnych składników. Do wytworzenia złota potrzebowano, więc tylko kompozycji odpowiedniej mieszanki. W tym celu eksperymentowali. Oczywiście nie otrzymali złota, lecz jedynie metal barwy złota, nieszlachetnego pochodzenia. Niezliczeni szarlatani korzystali z tego tricku. Jednak alchemicy poszukiwali wciąż kamienia filozoficznego. Produkty natury każdego rodzaju służyły jako surowiec i były przerabiane w ukryciu według recept tajemnych. Mimo to zatrwożeni, choć zafascynowani nowością ludzie dowiedzieli się, że dla powodzenia planów konieczne są wszelkiego rodzaju zagadkowe operacje ze smokami, czerwonymi lwami, białymi łabędziami i innymi wybranymi zwierzętami. Roger Bacon (ok. 1219 – 1294), angielski franciszkanin, twierdził odważnie, że kamień filozoficzny byłby zdolny do przemienienia metali nieszlachetnych w złoto miliony razy.</p>
<p><img src="http://www.paranormalne.info/obrazy/kamien1.jpg" alt="kamień filozoficzny" /><br />
<em><span style="color: #800000;">W 1669 roku podczas poszukiwań kamienia filozoficznego hamburski alchemik Henning Brand odkrył fosfor. Produkował go z moczu ludzkiego. A.S Marggraf w 1743 roku udowodnił elementarny charakter fosforu. Obraz płomienia z tajemniczym, świecącym fosforem namalował Anglik Derby.</span></em></p>
<p>Arnoldus Villanovus (1235 – 1312),autor ‘’Rosarium philosophorum”, jednego z głównych dzieł o alchemii, poprzestał na setkach. Raimundus Lullus (1235 – 1316), którego pomawiano o pakt z diabłem, a którego kościół katolicki beatyfikował (został ukamienowany jako misjonarz – ma – hometanin) napisał w swoim „Testamentum novissimun” Weź odrobinę tego wybornego specyfiku, tak małą jak ziarenko. Wrzuć ją do tysiąca unicji rtęci – zamieni się w czerwony proszek. Z tego daj jedną uncję na tysiąc uncji rtęci, a znowu przekształci się w czerwony proszek. Ponownie wrzucając jedną uncję na tysiąc zamienisz wszystko w medykament. Z niego uncję na tysiąc uncji nowej rtęci biorąc, ją też w medykament zamienisz. Z tego ostatniego rzuć raz jeszcze jedną uncję na tysiąc uncji rtęci, a zamieni się ona cała w złoto, które będzie lepsze niźli złoto z kopalni. Zagadkowa siła kamienia filozoficznego nie miała granic. Uchodził za cudowny lek, do odczarowywania, utrzymywania zdrowia i przedłużania życia o czterysta i więcej lat. Czyż patriarchowie nie zawdzięczali, więc długiego życia swojemu bogactwu? Już arabscy alchemicy przypisywali właściwości lecznicze kunsztownie przygotowanemu złotu, nadającemu się w tej formie do picia. Nie można, więc było mieć wątpliwości, co do cudownych właściwości medycznych kamienia filozoficznego. W średniowieczu pogląd ten splatał się z nadzieją na pomoc boską. Już w Piśmie Świętym znalazły się fragmenty, z których można wyciągnąć wniosek, że Mojżesz, jego siostra Miriam, a także Jan Ewangelista byli alchemikami. Może chodziło tylko o prawdziwą modlitwę? Alchemia rozwijała się niepohamowanie do końca średniowiecza. Uważano nawet za możliwe wydanie na świat istot żywych przy pomocy kamienia filozoficznego. Wówczas to zaczęła się alchemia oddalać od chemii i żyć własnym życiem, które nie miało nic wspólnego z nauką. Utrzymywała się jednak zdumiewająco długo – alchemiczne sesje odbywały się w Paryżu jeszcze w tym stuleciu, ale kamienia filozoficznego alchemicy nie znaleźli. Pomimo to ich zabiegi nie były całkiem bezużyteczne. Do ich przypadkowych odkryć należy destylacja alkoholu. Biała porcelana również pochodzi od „ twórców złota”. To Johann Fredrich Boettiger w Saksonii w XVII wieku otrzymał ją zamiast upragnionego kruszcu. Również odkrycie prochu przypisuje się alchemikowi Bertholdowi Schwarzowi, franciszkaninowi, który żył około 1430 roku.</p>
<p>Artykuł Amon<br />
Dla www.paranormalne.info<br />
Kopiowanie za zgodą autora</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.paranormalne.info/?feed=rss2&amp;p=407</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Tajemnice Księżyca</title>
		<link>http://www.paranormalne.info/?p=396</link>
		<comments>http://www.paranormalne.info/?p=396#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 19 Jul 2010 09:24:52 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Amon</dc:creator>
				<category><![CDATA[Tajemnicze Miejsca]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.paranormalne.info/?p=396</guid>
		<description><![CDATA[
 Pierwszy człowiek postawił nogę na Srebrnym Globie 20 lipca 1969 roku. W sumie dotarło tam sześć z planowanych dziewięciu wypraw załogowych. W jego pobliżu było 24 ludzi, dwunastu z nich było dane spacerować po księżycowej powierzchni. Na początku latach siedemdziesiątych Związek Radziecki i Stany Zjednoczone rywalizowały ze sobą w podboju Srebrnego Globu. Wiadomo, że [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><!--   @page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm }   P { margin-bottom: 0.21cm } --></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><img class="alignleft size-medium wp-image-180" title="ddhome" src="http://www.paranormalne.info/obrazy/moon.jpg" alt="ddhome" width="200" height="200" /> Pierwszy człowiek postawił nogę na Srebrnym Globie 20 lipca 1969 roku. W sumie dotarło tam sześć z planowanych dziewięciu wypraw załogowych. W jego pobliżu było 24 ludzi, dwunastu z nich było dane spacerować po księżycowej powierzchni. Na początku latach siedemdziesiątych Związek Radziecki i Stany Zjednoczone rywalizowały ze sobą w podboju Srebrnego Globu. Wiadomo, że oba mocarstwa planowały zakładanie na Księżycu baz, w których zamierzały zainstalować militarne systemy ataku i obrony. </p>
<p><span id="more-396"></span>Nagle, bez podania powodów, oba państwa przerwały wyprawy. Zrezygnowały z niewątpliwych korzyści płynących z kolonizacji Księżyca na rzecz budowy, o wiele bardziej kosztownych orbitalnych laboratoriów okrążających Ziemię. Powodów tej nagłej zmiany w projekcie badania przestrzeni kosmicznej do dzisiaj nie wyjaśniono. Dlaczego?</p>
<p><strong>Tylko skały i pył</strong></p>
<p>Do 1997 roku naukowe opisy Księżyca były takie same, jak przed czterdziestoma pięcioma laty. Pozbawiony atmosfery, martwy, suchy, niezamieszkały naturalny satelita Ziemi, pokryty skałami i pyłem. Powierzchnię jego w znacznej mierze pokrywają kratery po uderzeniach meteorytów oraz jałowe, pokryte kamieniami i pyłem rozległe równiny zwane morzami. Współczesna nauka określa wiek Księżyca na 4,5 miliarda lat. Odległość Księżyca od Ziemi zmienia się i wynosi 356 &#8211; 407 tys. km, jego masa jest równa 1/81 masy Ziemi, a promień wynosi 1738 km. Czas obiegu dookoła Ziemię to 27.3217 dni. Na powierzchni Srebrnego Globu występują duże wahania temperatury, od minus 160 stopni Celsjusza w nocy do plus 120 stopni Celsjusza w dzień.</p>
<p><strong>Kłopotliwe anomalie</strong></p>
<p>Anomalie to coś, co nie powinno istnieć, a jednak istnieje. Wielu badaczy i naukowców patrzy na Księżyc podejrzliwie, gdyż wiele związanych z nim tajemniczych zjawisk nie można zbadać i wytłumaczyć w sposób naukowy. Bardzo trudno jest włączyć anomalie w systemy wiedzy, dlatego najwygodniej jest o nich nie mówić. Jednak od czasu do czasu pewne informacje przeciekają do opinii publicznej, ukazując światu całkiem odmienną od znanej dotychczas naturę naszego satelity. Możliwe, że ta odmienna natura Księżyca może z czasem całkowicie zmienić naszą wiedzę o kosmosie.</p>
<p>W 1968 roku NASA opublikowała raport techniczny zatytułowany Chronologiczny katalog odnotowanych zdarzeń księżycowych. Katalog dokumentował 579 dziwnych księżycowych zdarzeń, których nie da się wytłumaczyć naukowo, zaobserwowanych między rokiem 1540 a 1967. Większość z nich to były światła zmieniające swoje położenie, chmury, mżawki, mgły i opary utrudniające niekiedy obserwację teleskopową.</p>
<p>Dopiero w 1988 roku naukowcy ogłosili odkrycie wody na Księżycu. Oczywiste jest, że tam, gdzie jest woda musi być i atmosfera. A gdzie jest atmosfera musi istnieć grawitacja, aby ja utrzymać. Mogą więc występować chmury, mgły i inne typowe dla atmosfery zjawiska. Kiedy załoga Apollo 11 wyładowała na Księżycu, astronauci umieścili na jego powierzchni flagę. Chwila ta została sfilmowana, jako tryumf ludzkości. Na filmie widać jak w pewnym momencie flaga zaczęła łopotać poruszana podmuchem wiatru. Wiatr nie bierze się znikąd &#8211; żeby wiać potrzebuje atmosfery.</p>
<p>Te odkrycia zmieniły podejście naukowców do Księżyca. Ostatecznie odkrycie słabej księżycowej atmosfery ogłoszono w 1997 roku.</p>
<p><strong>Starszy od Ziemi</strong></p>
<p>Nauka zakłada, że Ziemia i towarzyszący jej satelita uformowały się w tym samym czasie i z tej samej materii kosmicznej. Są tak stare, jak nasz cały układ słoneczny i liczą sobie 4,5 miliarda lat. Wiek skał można dziś określić bardzo dokładnie, badając ślady pozostawione przez promieniowanie kosmiczne. Tą metoda najstarsze skały na Ziemi datuje się na 3,5 miliarda lat, natomiast skały z Księżyca na 4,5 miliarda lat. A zatem miedzy Ziemią i Księżycem istnieje zdumiewająca rozbieżność, co do okresu ich powstania, która wynosi około miliarda lat. Jeszcze większa zagadką jest wiek pyłu kosmicznego. Stwierdzono, że pył ten jest starszy od skał o miliard lat. Czyli, istniał jeszcze przed powstaniem układu słonecznego.</p>
<p>Jeśli Księżyc i Ziemia uformowały się w tym samym czasie i z tych samych materiałów to powinny mieć podobną warstwę skalną i gęstość materii. A jednak ruda żelaza występująca w bardzo dużych ilościach na Ziemi jest prawie nieobecna na Księżycu. Średnia gęstość materii księżycowej wynosi 3.34 grama na centymetr sześcienny, a ziemskiej 5.5 grama na centymetr sześcienny. Różnice tej gęstości sugerują, że Księżyc nie ma prawdopodobnie stałego jądra tak jak Ziemia.</p>
<p><strong>Pusty w środku</strong></p>
<p>Zanim pierwszy człowiek postawił stopę na Księżycu, wiele statków i sond dokonywało lotów zwiadowczych, zrzucając na jego powierzchnię różne urządzenia badawcze, które umożliwiły pozyskanie bardziej szczegółowych informacji o naszym satelicie. W 1969 roku załoga Apollo 12, zgodnie z procedurą pozbyła się członu statku zrzucając go na powierzchnie Srebrnego Globu. Uderzenie spowodowało sztuczne trzęsienie skorupy Księżyca. Urządzenia sejsmiczne, zainstalowane na jego powierzchni odnotowały, że satelita drgał niczym dzwon przez niemal godzinę. Zdaniem wielu naukowców świadczy to o tym, że Księżyc w środku jest pusty. Analizując szybkość rozchodzenia się drgań stwierdzono, że jądro satelity może otaczać metalowa skorupa, Określono nawet, że jej górna warstwa leży 70 km pod powierzchnia globu i ma grubość 60 &#8211; 70 km.</p>
<p>Kolejne potwierdzenie przypuszczenia, że Księżyc jest w środku pusty dostarczyły tzw. ujemne maskony. Maskony są to wielkie skalne bryły, prawdopodobnie asteroidy, które niegdyś spadły w rozgrzaną lawę i zastygły w niej. Owe maskony, dzięki swojej wielkiej masie, zwiększają siłę księżycowego ciążenia. Są jednak takie, które ją osłabiają. Znajduje się w nich substancja o znacznie mniejszej gęstości niż reszta materii księżycowej, albo są to ogromne puste przestrzenie, rodzaj ogromnych jaskiń, większych niż najbardziej gigantyczne groty na Ziemi. Znakomity, nieżyjący już astronom Carl Sagan w swojej książce Inteligentne życie w kosmosie pisze: „naturalny satelita ziemi nie może być ciałem pustym w środku”. Mówiąc inaczej, pusty satelita nie może być naturalnym, może natomiast być satelitą sztucznym, czyli wykonanym lub skonstruowanym przez kogoś.</p>
<p><strong>Tajemnicze światła</strong></p>
<p>Wspomniany raport NASA w dużej części poświecony jest zjawiskom świetlnym występującym na powierzchni Księżyca i na jego orbicie. Największą aktywność świetlną obserwowano w księżycowych kraterach. Ze świateł najbardziej słynie krater Plato. Ma on około dziewięćdziesięciu kilometrów szerokości i grunt, który w dziwny sposób zmienia kolory. Jego ściany są bardzo wysokie i czasami przysłania je mgła. Światła, które tam się obserwuje najczęściej są w ruchu. Czasami formują geometryczne wzory, takie jak koła, kwadraty, trójkąty. Często można obserwować długie promienie świetlne. Czasami kule światła wychodzą z mniejszych kraterów i zmierzają w stronę Plato, by następnie zniknąć w jego wnętrzu. W 1966 roku obserwowano w obrębie Plato mnóstwo czerwonych, błyskających punktów.</p>
<p><strong>Czy był tu zawsze?</strong></p>
<p>W starożytnych chińskich zapiskach pochodzących z przełomu X i XI tysiąclecia przed naszą erą znajduje się opis nieba, w którym nie można znaleźć ani jednej wzmianki o obecności Księżyca. Nie ma go też na żadnych starożytnych mapach nieba sprzed 9 &#8211; 11 tysięcy lat. Czyżby go jeszcze wtedy nie było?</p>
<p>Znamy oddziaływanie Księżyca na Ziemię i żyjące na nie stworzenia. Między innymi jest on odpowiedzialny za przypływy i odpływy mórz i oceanów. A jeśli fakt ten połączyć z mitem o potopie?</p>
<p>Informacja o potopie jest obecna w historii wszystkich kultur świata. Miało to mieć miejsce około 11 tys. lat temu. Ziemię zalała wówczas woda. Poziom mórz podniósł się, ziemia się trzęsła, wybuchały wulkany i nieustannie padał deszcz. Można wysnuć przypuszczenie, że przyczyną tej katastrofy było właśnie pojawienie się Księżyca na ziemskiej orbicie.</p>
<p>Podsumowując wymienione wyżej fakty można śmiało postawić następującą tezę: Księżyc i Ziemia nie powstały w tym samym czasie, ani w tym samym miejscu. To oznacza, że Księżyc „przyleciał z zewnątrz” i że go tu wcześniej nie było.</p>
<p><strong>Statek obcej cywilizacji</strong></p>
<p>Hipotezę, że Księżyc nie jest tworem naturalnym postawiono już w latach siedemdziesiątych. Część astrofizyków wyznaje pogląd, że nasz satelita jest ogromnym statkiem kosmicznym obcej cywilizacji, względnie starą, nieczynną już sondą kosmiczną. Księżyc zawsze jest zwrócony do Ziemi tylko jedna, tą samą stroną i tylko tę możemy zobaczyć podczas pełni. Druga jest niewidoczna i pozostaje zawsze „ciemną stroną Księżyca”. Niektórzy badacze twierdzą, że jest tak dlatego, ponieważ ktoś chce ukryć to, co dzieje się po jego drugiej stronie. W 1954 roku astronomowie z Edynburga ogłosili, że widzieli na Księżycu „ciemną kulę podróżującą w prostej linii z krateru Tycho do krateru Aristracus”. Odległość tę kula pokonała w dwadzieścia minut, co oznacza, że musiała lecieć z prędkością 9700 km/godz.</p>
<p>Istnieje wiele raportów mówiących o czarnych obiektach przelatujących nad powierzchnią Księżyca. Niektóre z nich poruszały się bardzo szybko, inne wolniej. Podobne, mniejsze i świecące obiekty, widziano wielokrotnie wylatujące i wlatujące do różnych księżycowych kraterów. Dwa zdjęcia NASA ukazują niezwykłe statki. Pierwsze pochodzi z lipca 1969 roku. Jedna z kamer Apollo 11 zupełnie przypadkowo zarejestrowała świecący obiekt w kształcie cygara poruszający się nad powierzchnią Księżyca. W lipcu 1972 kamera z Apollo 16 uchwyciła kolejny obiekt w kształcie cygara. Statek był ogromny. Świecił białym światłem jonizując atmosferę bezpośrednio za sobą. Był tak blisko powierzchni Księżyca, że rzucał na jego powierzchnię długi cień. Po opublikowaniu tych zdjęć wielu entuzjastów teleskopów z całego świata kontynuowało obserwacje Srebrnego Globu. Widziano różnej wielkości obiekty przy jego powierzchni, wylatujące ponad atmosferę i umykające kosmos.</p>
<p>Większość naukowców badających Księżyc nie dopuszcza możliwości istnienia na nim baz kosmitów. Faktem jednak jest, że Stany Zjednoczone i Związek Radziecki nagle, bez podania powodów, zaniechały podróży na Księżyc. Jedna ze spekulacji na ten temat mówi, że ktoś po prostu ludzi stamtąd przegonił. Wygląda na to, że wielki wyścig dwóch supermocarstw, zmierzający do kolonizacji Księżyca przerwano gdyż odkryto tam coś, co nie pozwoliło na jego dalszą kolonizację. Czy z decyzją tą ma coś wspólnego UFO?</p>
<p>Księżyc kryje jeszcze wiele tajemnic. Jedno jest pewne: teorię, że nasz satelita to martwy, suchy, pozbawiony powietrza kawał skały należy w całości odłożyć do lamusa.</p>
<p>Serwis NPN </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.paranormalne.info/?feed=rss2&amp;p=396</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>III przepowiednia fatimska</title>
		<link>http://www.paranormalne.info/?p=389</link>
		<comments>http://www.paranormalne.info/?p=389#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 18 Jul 2010 19:02:49 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Amon</dc:creator>
				<category><![CDATA[Przepowiednie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.paranormalne.info/?p=389</guid>
		<description><![CDATA[
 &#8220;Sluchaj uwaznie, co Ci powiem i powtorz to calemu Swiatu. Ludzie mimo wielokrotnych ostrzezen nie powracaja do Boga, opieraja sie na lasce, nie sluchaja mego glosu.Nie miej zadnych watpliwosci, co Ci powiem dalej. Slowa moje sa bardzo jasne i musisz je powtorzyc wszystkim.Dni ciemne i straszne zblizaja sie. Ludzkosc otoczona jest gesta mgla licznych [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><!--   @page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm }   P { margin-bottom: 0.21cm } --></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><img class="alignleft size-medium wp-image-180" title="ddhome" src="http://www.paranormalne.info/obrazy/fatima.JPG" alt="ddhome" width="200" height="200" /> &#8220;Sluchaj uwaznie, co Ci powiem i powtorz to calemu Swiatu. Ludzie mimo wielokrotnych ostrzezen nie powracaja do Boga, opieraja sie na lasce, nie sluchaja mego glosu.Nie miej zadnych watpliwosci, co Ci powiem dalej. Slowa moje sa bardzo jasne i musisz je powtorzyc wszystkim.Dni ciemne i straszne zblizaja sie. Ludzkosc otoczona jest gesta mgla licznych i ciezkich grzechow rozlanych po calej ziemi. Dzis wiecej niz kiedykolwiek ludzie opieraja sie na wezwaniu nieba, bluznia Bogu zyja w blocie. </p>
<p><span id="more-389"></span>Spojrz corko, moje serce przywalone cierniami grzechow, twarz moja znieksztalcona bolem, a oczy moje pelne lez.<br />
Przyczyna mojego smutku jest widok tylu dusz ginacych na wiecznosc i widok Kosciola zranionego wewnetrznie i zewnetrznie.<br />
Glowy panstw wiele czynia i mowia o pokoju a caly swiat bedzie wkrotce w ogniu wojny. Ludzkosc cala popadnie w smutek, bo sprawiedliwosc Boga musi sie wypelnic.<br />
Wypadki sa bliskie. Straszne beda przewroty na calej Ziemi. Ludzie jak za czasow potopu zatracili droge do Boga, kieruja sie duchem szatanskim. Ksieza powinni polaczyc sie w pokucie i modlitwie i szerzyc nabozenstwo do Najswietszego Serca.<br />
Godzina bliska z triumfem Serca mego Syna i Niepokalanego Serca Mojego, posredniczy miedzy ludzmi a Bogiem.<br />
Jesli ksieza przyjma to wyzwanie i laczyc beda swoje lzy ze lzami Bolesnego Serca &#8211; otrzymaja laske dla zbawienia grzesznikow.<br />
Pokaz corko Swiatu to moje ostrzezenie, aby wszyscy dowiedzieli sie, ze kara jest bliska.<br />
Sprawiedliwosc Boza wisi nad swiatem i ludzkoscia zbrukana blotem.<br />
Grzechow ludzkosc zostanie obmyta we wlasnej krwi przez zarazy, glod, trzesienia ziemi zawieruchy i wojny.<br />
Ludzie nie wiedza o tym wszystkim i nie chca wierzyc, ze lzy moje sa znakiem, aby ich ostrzec i uprzedzic o strasznych wypadkach wiszacych nad Swiatem.<br />
Godzina wszelkich cierpien jest bliska. Jezeli ludzie sie nie poprawia, straszny ogien z spadnie z nieba i ludzie ukarani zostana stosownie do dlugow zaciagnietych wobec sprawiedliwosci Bozej.<br />
Kara bedzie straszna, bo Niebo polaczy sie z Ziemia, aby dokonac zniszczenia.<br />
Jedne narody zostana oczyszczone, inne znikna zupelnie&#8221;.</p>
<p>Po serii szesciu objawien, Matka Boza wyjawila Lucji w dniu 13 pazdziernika specjalne oredzie, ktore weszlo do historii jako III Tajemnica Fatimska.<br />
W czasie badan fatimskich objawien, ktore trwaly od 1917 do 1963 r. nie ujawniono nic, co by sie sprzeciwilo prawdzie.<br />
Dokumenty zostaly przedstawione Papiezowi Piusowi XII, ktory po przeczytaniu ich tresci byl tak wstrzasniety, iz nakazal przekazanie III T.F. do dyspozycji swojemu nastepcy.<br />
W pazdzierniku 1958 roku Papiezem zostal wybrany Jan XXIII, ktory uznal, iz podanie tresci tajemnicy do wiadomosci publicznej, wywolaloby panike na skale swiatowa.<br />
W dniu 3 czerwca 1963 roku, papiez Jan XXIII dokonal zywota, zas jego nastepca zostal wybrany Papiez Pawel VI.<br />
W kilka miesiecy po konklawe zwrocono sie do nowego papieza z zapytaniem o udostepnienie tekstu tajemnicy spoleczenstwu. Papiez Pawel VI byl jednak podobnie tak jak jego poprzednicy bardzo poruszony sprawami w niej opisanymi, iz postanowil nie nadawac sprawie wiekszego rozglosu. Chcial jednak, aby Swiat poznal, czesc tajemnicy. Dyplomacja Watykanska uznala wiec, ze dokument powinno sie przedlozyc czolowym osobistosciom swiata polityki.<br />
Na przelomie lat 1963/64, tresc III Tajemnicy Fatimskiej doreczono owczesnym przywodcom USA i ZSRR. Fakt ten odegral wielka role przy podpisywaniu umowy o rozbrajaniu glowic nuklearnych. Czolowi politycy obu blokow politycznych byli takze poruszeni trescia III TF</p>
<p>Pelne brzmienie owego dyplomatycznego oredzia ujetego w lagodnej formie bylo nastepujace:</p>
<p>&#8220;Wielkie karanie przyjdzie na ludzkosc cala w drugiej polowie XX wieku, co wyrazilam juz w La Salette przez dwoje dzieci &#8211; Melanie i Maksima, powtarzam dzisiaj wobec Ciebie.<br />
Ludzkosc postapila zbrodniczo i potepila dar, ktory byl jej dany. Juz nigdzie nie panuje porzadek, szatan okresla bieg wydarzen.<br />
Bedzie on umial wedrzec sie nawet do najwyzszych wladz Kosciola. Uda mu sie zbalamucic glowy naukowcow, ktorzy wynajda bron mogaca zniszczyc polowe ludzkosci w kilka minut.<br />
Oczaruje on glowy narodow i spowoduje, by bron ta masowo produkowano. Jezeli ludzkosc nie bedzie sie przeciwko temu bronila, bede zmuszona puscic ramie mego Syna Jezusa Chrystusa.<br />
Jesli najwyzsze wladze Swiata i Kosciola nie wstrzymaja tego wydarzenia zrobie to, proszac Boga Ojca, aby zeslal kary na ludzkosc wymierzajac sprawiedliwosc.<br />
Bog potem ukarze ludzkosc jeszcze surowiej, niz byla ukarana potopem.<br />
Beda gineli tak samo wodzowie jak mali i slabi.<br />
Dla Kosciola przyjdzie okres najciezszych prob. Kardynalowie beda wystepowac przeciwko kardynalom, biskupi przeciw biskupom. Szatan wstapi w ich szeregi.<br />
W Rzymie nastapi zmiana. Co zginelo padnie, co padnie nie bedzie potrzymane. Swiat popadnie w wielkie przerazenie.<br />
Wielka wojna w drugiej polowie XX wieku. Ogien i dym beda spadaly z nieba, wody oceanow wyparuja, wszystko wywrocone bedzie.<br />
Miliony ludzi beda ginac z godziny na godzine. Ci, ktorzy zostali przy zyciu beda zazdroscic tym, co juz nie zyja. Bedzie utrapienie, nedza i upadek we wszystkich krajach. Zbliza sie coraz bardziej ten czas i nie ma zadnego ratunku.<br />
Beda gineli dobrzy i zli, mali i wielcy, ksieza kosciola i wierni, wladcy swiata i ich narody.<br />
Smierc bedzie siana przez oblubiencow szatana, ktory wowczas stanie sie wladca swiata. Bedzie to w czasie, w ktorym nikt sie tego spodziewac nie bedzie, ani zaden cesarz, ani zaden krol, zaden kardynal, zaden biskup.<br />
Przyjdzie to jednak na Swiat wedlug mysli mego Ojca, by karac tych, ktorzy musza byc ukarani.<br />
Wzywam wszystkich prawdziwych kaplanow mego Syna Jezusa Chrystusa, wszystkich prawdziwych Chrzescijan i apostolow ostatnich czasow do modlitwy i ofiary na zbawienie dusz. Karanie przyjdzie, jesli sie ludzkosc nie nawroci i jesli to nawrocenie nie rozpocznie sie od tych, co rzadza swiatem, jak i tych, co rzadza Kosciolem.<br />
Ale biada, biada, jesli to zostanie tak jak jest i ludzie stawac sie beda coraz gorsi &#8221;</p>
<p>Wowczas Lucja zapytala, &#8211; Kiedy to sie stanie???</p>
<p>&#8220;Corko moja czas jest niedaleki, kiedy ludzie najmniej sie tego beda spodziewac &#8211; sprawiedliwosc Boga wypelni sie. Moja milosc do grzesznikow jest tak wielka, ze wszystko uczynie, aby ich ratowac, zeby mogli sie zbawic.<br />
Spojrz na moj plaszcz &#8211; jest wielki. Gdybym nie byla nachylona nad Swiatem, nie strzegla i nie bronila go matczyna miloscia, burza ognia juz zwalilaby sie na narody tej ziemi.&#8221;</p>
<p>Lucja rzekla &#8220;Matko moja nigdy Cie nie widzialam w plaszczu!!! &#8221;</p>
<p>Matka Boska rozlozyla rece i rzekla:<br />
&#8220;To jest plaszcz mojego milosierdzia dla tych wszystkich, ktorzy skruszeni powroca do mojego serca.<br />
Patrz &#8211; reka prawa okrywam i chce ratowac grzesznikow a lewa powstrzymuje wiszaca sprawiedliwosc Boza, aby przedluzyc jeszcze czas milosierdzia.<br />
Pragne, aby modlitwa &#8220;Ucieczko Matczyna dla proszacych lask i ratunku&#8221;, byla znana i rozszerzana.<br />
Wszystkim daj znac, ze godzina Marii jest bliska i ze wszyscy, co odmawiac beda te modlitwe z zywa wiara i ufnoscia, zbiora obfite owoce.<br />
Mow czesto z rekoma zlozonymi modlitwe:<br />
&#8220;Krolowo swiata, Posredniczko Ludzi,<br />
Jedyna ucieczko nasza i nadziejo badz nam milosierna&#8221;<br />
O dniu i godzinie wie juz Ojciec moj na niebie. Wobec juz bardzo krotkiego czasu nalezy go gorliwie wykorzystac, nie ustepowac zlu, bo nie bedzie usprawiedliwienia, ze nic nie wiedzieliscie.<br />
Dlugo niebo nalegalo a ludzie sie tym nie przejmuja. Bedzie za pozno dla twojej wdziecznosci.<br />
Od Budapesztu do Ravensburga &#8211; obie te ziemie wojskiem beda zajete.<br />
Druga linia Drezno- Berlin, trzecia Krolewiec &#8211; Zaglebie Ruhry.<br />
Potem przyleca od poludnia czarne i szare ptaki, te zacmia niebo.<br />
Pierwsza bomba wpadnie do swiatyni w bawarskim lesie. Wszystko bedzie zniszczone i nikt nie moze tych stron przekroczyc. Tam jada czolgi przez domy. W tych pojazdach siedza ludzie, ktorych ciala zwisaja. Oni nie zyja. Ludzie z czarnymi twarzami siedza wokol.<br />
Na skutek powodzi znikna wsie i miasta. Poludniowa Anglia i Polnocny Biegun znikna. Szkocja zostanie. Na zachodzie Ziemia zniknie. Powstana nowe lady.<br />
Nowy Jork i Marsylia zgina. Paryz przez reformacje w 2/3 zostanie.<br />
Inzaburg, Salzburg i Wieden zostana oczyszczone.<br />
Kraje na poludniu Dunaju nie odczuja skutkow wojny.<br />
Po polnocy pokaze sie swietlisty krzyz na niebie. W jedna noc zginie wiecej ludzi niz podczas wojen swiatowych. Wiara potem bedzie wielka. W pare lat po tych okropnosciach przyjda zlote czasy.<br />
Kto wiesc bedzie zycie w stanie laski uswiecajacej, bez ciezkiego grzechu w reku Boga, a Bog szuka dobra dla swoich dzieci? Zabierze je w chwili najlepszej.<br />
Musicie sie modlic, by wiele zbawic dusz. Pojdziecie do mnie wszyscy. Wy stroskani rzuccie to, co blyszczy a dusze wasze rani. Nie zna swiat pokoju w tej rozterce, bo tylko Bog wsrod znoju krzepi serce. Do niego dusz idz, spiesz sie znekana, a on Ci da prawdziwy spokoj.<br />
Polska wyjdzie obronna reka. Osobiste porachunki, niewielkie straty.<br />
Niemcy i Czechy znikna. Jako potega zmaleje Rosja, oprze sie tylko na Azji&#8230;&#8230;.&#8221;.<br />
Autentycznosc dokumentu potwierdzil O. Augustyn Pasters. Przeprowadzil on z Lucja rozmowe w dniu 16.XI.1957 r. Jej tresc zostala opublikowana w czerwcu 1959 r. w przegladzie &#8220;Fatima Findinga&#8221; oraz w &#8220;INCUORE de Maria.&#8221;</p>
<p>Po powrocie z Fatimy, O. Augustyn tak pisal:<br />
&#8220;Przynosze wam wielkie poslanie z Fatimy. Ojciec Swiety pozwolil mi odwiedzic Lucje. Przyjela mnie pelna smutku i bardzo zmartwiona.<br />
Powiedziala mi: &#8220;Ojcze, Matka Najswietsza jest bardzo zmartwiona i rozzalona, ze tak zlekcewazono jej oredzie z maja 1917 r. Ani dobrzy ani zli ludzie nie licza sie z nia. Dobrzy ida dalej swoja droga nie przejmujac sie i nie wypelniajac niebieskich rozkazow. Zli ida szeroka droga zatrucia nie dbajac o kary, jakie im groza. Kara przyjdzie naprawde niedlugo. Kara materialna!!!<br />
Czy moze sobie Ojciec wyobrazic ile dusz pojdzie do piekla?<br />
A stanie sie tak, jesli ludzie nie beda sie modlic ani czynic pokuty. Oto powod smutku Najswietszej Maryi Panny. Ojcze prosze przekazac to wszystkim, ze Matka Boza powiedziala mi to kilka razy:<br />
&#8221; Wiele narodow zniknie z oblicza ziemi&#8221;<br />
Ojcze prosze powiedziec wszystkim, ze szatan rozpocznie decydujaca bitwe przeciwko Matce Bozej, przez upadek ducha religijnego i kaplanskiego, co najbardziej boli serce Maryi i Jezusa.<br />
Wie on dobrze a na skutek odstapienia od wznioslych powolan &#8211; kaplani i zakonnicy wiele dusz pociagna do piekla.<br />
Mamy zaledwie tyle czasu, by zdazyc powstrzymac kare z nieba. Szatan chce opanowac dusze poswiecone Bogu. Probuje zepsuc je, a poprzez to doprowadzic je do kompletnej zatwardzialosci.<br />
Uzywa wszelkich postepow, podsuwajac przekonanie, ze doskonalenie zycia duchowego zawsze mozna odlozyc na pozniej. Stad u ludzi jalowosc zycia duchowego i ozieblosc, gdy chce wiedziec Ojcze, ze dwie rzeczy uswiecily Hiacynte i Franciszka &#8211; widok bolesci Matki Bozej i wizja piekla.<br />
Matka Boska jest jakby miedzy dwoma mieczami &#8211; z jednej strony widzi ludzkosc oporna i obojetna wobec zagrazajacej kary, a z drugiej strony widzi nas lekcewazacych sakramenty i niedoceniajacych takze kary, ktore sie zblizaja.<br />
Trwamy w niedowiarstwie, zmyslowosci i materializmie. Matka Boza powiedziala mi wyraznie:<br />
&#8220;Zblizamy sie ku czasom ostatecznym&#8221;<br />
Powtorzyla mi to trzy razy. Po pierwsze, oznajmila mi, ze szatan stanal juz do rozstrzygajacej, czyli ostatecznej walki, z ktorej jedno z dwojga albo wyjdzie zwyciesko, albo poniesie kleske. Bedziemy albo z Bogiem, albo z szatanem.<br />
Po drugie, powtorzyla mi, ze &#8220;wielkim srodkiem ratunku dla swiata jest rozaniec i sw. Nabozenstwo do Niepokalanego Serca Marii, to znaczy, ze innych ratunkow nie bedzie&#8221;.<br />
Po trzecie wreszcie powiedziala mi, ze &#8220;wyczerpawszy inne przez ludzi nieocenione srodki, da nam jeszcze &#8211; z drzeniem &#8211; ostatnia kotwice ratunku. Bedzie nia Najswietsza dziewica we wlasnej osobie.<br />
Cud jej lez i oredzie przekazywane przez osoby sa rozsiane po caly swiecie.<br />
Powiedziala mi, ze jesli tego nie usluchamy i bedziemy nadal obrazac Boga, nie bedzie dla nas przebaczenia.<br />
&#8220;Ojcze trzeba abysmy jak najpredzej zdali sobie sprawe ze strasznej prawdy. Nie chcemy serc ludzkich napelnic trwoga. Tylko to nalegajace przywolanie do rzeczywistosci.<br />
Odtad Matka Najswietsza nadala modlitwie rozancowej tak wielka skutecznosc, ze nie ma zagadnien materialnych, duchownych, narodowych i miedzynarodowych, ktore przez rozaniec i ofiary nie daly sie rozwiazac.<br />
Odmawianie rozanca z oddaniem i miloscia otrze wiele lez &#8211; pocieszy jej Niepokalane serce.<br />
Dano nam dwa najskuteczniejsze srodki: modlitwe i wszelkie rodzaje ofiary. Szatan czyni wszystko, aby nas odciagnac od modlitwy i odebrac jej potrzebe. Albo zbawimy sie, albo bedziemy potepieni.<br />
Dlatego Ojcze trzeba powiedziec kazdemu, zeby nie spodziewal sie nawolywan ze strony Ojca Sw., biskupow, proboszczow, ani swych przelozonych.<br />
Przyszedl czas, aby kazdy z wlasnej inicjatywy pelnil dobre uczynki i zmienial swoj sposob zycia &#8211; na zgode &#8211; z zyczeniem Matki.</p>
<p>A jednak wojna…</p>
<p>Dla calego Swiata bedzie wielkim zaskoczeniem i szokiem blyskawiczne natarcie na Rosje.<br />
Od momentu natarcia na Zwiazek Radziecki, natezenie walki i okrucienstw bedzie straszliwe. Chiny nasladowac beda postepowanie Japonii &#8211; zaskoczenie, szybkosc i terror. Zwyciestwo Chin przerazi USA &#8211; Amerykanie zaatakuja Syjam i Kambodze. Chiny uzyja lotnictwa, zrzuca bomby na wiele miast, bomby jadrowe na zaklady zbrojeniowe i osrodki doswiadczalne broni atomowej. Wywolaja ogromne zniszczenie i wstrzas oraz zaburzenia w przyrodzie, co zemsci sie na nich pozniej.<br />
Armia Chinska zginie od bomby atomowej, ktora zrzuci na swiat, chociaz przedtem bedzie odnosic zwyciestwo. Uderzy w wielu punktach w taki sposob, ze Rosja bedzie zmuszona walczyc na calej granicy. Jednoczesnie potezne desanty beda ladowac w glebi kraju.<br />
Niemcy wciagna do wojny USA jako sojusznika. Pomoc amerykanska dla Niemcow bedzie znikoma i spozniona, dlatego, ze cala uwaga Swiata bedzie przykuta do Azji, gdzie znajduja sie wojska USA i Anglii (obrona przed Chinami).<br />
Niemcy popelnia samobojczy krok, jednak wciaz beda liczyc na sukces poprzez zajecie obszaru Polski. W swojej nienawisci wcale sie nie zorientuja, ze sympatia Zachodu i reszty Swiata bedzie po stronie Rosji.<br />
Chinskie wojska beda niszczyly i &#8220;rownaly&#8221; z ziemia miasta i wsie ludnosci bialej, oszczedzajac ludnosc republik azjatyckich.<br />
To w jezyku Chinskim bedzie krucjata przeciwko hegemonii bialej rasy. Glosic beda jej koniec, a siebie mianuja &#8220;reka sprawiedliwego losu&#8221;.<br />
Niemcy zostana zaskoczeni naglym atakiem. Rosja &#8220;runie&#8221; na Europe i wciagnie wszystkie panstwa Ukladu Warszawskiego, pomijajac Polske i Czechoslowacje. Niemcy beda wystepowac przeciwko sobie.<br />
Rosjanie cofac sie beda na skutek walk na Ukrainie, zostawiajac za soba &#8220;krwawe obrazy&#8221;. Krzywdy i cierpienia oraz zaprzeczenie przykazaniom Bozym nie pozostana bez odzewu.<br />
Rosje, lamiaca umowy i traktaty dosiegnie sprawiedliwa &#8220;reka Boza&#8221;.<br />
Bialorus, Polska i Wegry beda narodami najspokojniejszymi w calej tej &#8220;aferze&#8221;. Jednak jedynym narodem chronionym przez Milosierdzie Boze bedzie &#8211; Polska.<br />
Czechoslowacja zostanie zniszczona w czasie powrotu wojsk rosyjskich.<br />
Od poludnia uderza Amerykanie i zacznie sie powstanie na Kaukazie.<br />
Znaki na niebie (czyt.: zjawiska atmosferyczne), ktore ukaza sie w przededniu wojen, sa ostatecznym ostrzezeniem zapowiedzianym przez Maryje Krolowa Swiata, z wielu wczesniejszych objawien.<br />
Beda potwierdzeniem, ze nadchodzi nowa era &#8211; okres wojen a takze nieodwracalnych zmian w przyrodzie. Beda znakiem, ze mimo usilnych blagan Maryi, nie udalo sie w ludziach obudzic zalu i skruchy, zmiany sposobu zycia w taki sposob, by powstrzymac zlo wiszace nad Swiatem, ktore dotad trzymala reka Pana.<br />
Sprawiedliwosc Boza nie moze dluzej tolerowac triumfalnej nikczemnosci i pogardy dla swietych spraw.<br />
Nikczemnosc wzajemna powroci do ludzi w calej swej pogardzie i ohydzie. Kataklizmy ugasza wojne i uratuja ludzi przed calkowita zaglada.<br />
Kataklizmy<br />
Kataklizmy klimatyczne doprowadza do szeregu nieszczesc. Wszystko zacznie sie od malych ruchow skorupy ziemskiej, ktore z czasem beda sie gwaltownie nasilac. Dojdzie do erupcji wulkanow, ktore juz dawno zostaly uznane za martwe..<br />
Znany wulkan Etna, spowoduje ogrom zniszczen na calej Sycylii. Mieszkancy Wloch beda ewakuowani. Etna wraz z innymi wulkanami wywolaja zaburzenia atmosferyczne, czyli deszcze popiolow, huragany i wylewy rzek.<br />
Na morzu Srodziemnym ruchy dna wywolaja potworne fale ( tsunami), ktore spowoduja najwieksze zniszczenia ladow w Europie, Afryce orz w Ameryce. Zmianie ulegnie takze linia brzegowa.<br />
Z powierzchni Ziemi znikna niektore wyspy, inne wynurza sie z dna morskiego a z oceanu atlantyckiego wyloni sie nowy lad. Zniszczone zostana wszystkie miasta przybrzezne. Caly obszar Holandii, Belgii i miejscami Niemiec, bedzie zatopiony.<br />
Zniszczenie miast bedzie uzaleznione od stanu duchowego ludnosci. A zatem te miasta, ktore obarczone bylo najwiekszymi grzechami, musza odpokutowac poprzez zniszczenie. Do takich miast zalicza sie Nowy Jork, Waszyngton oraz inne miasta bezprawia. W Polsce zniszczeniu ulegna jedynie miasta wzdluz linii brzegowej.<br />
Podczas wojny poza Szczecinem i Slaskiem, zadne polskie miasto nie bedzie narazone na atak rakietowy. Ucierpia tylko porty i miejsca strategiczne wraz z obiektami przemyslowymi.<br />
Po kilku dniach dzialan wojennych, front wojenny przesunie sie w kierunku Niemiec Zachodnich, daleko od granic Polski. Niemiecki brat bedzie wystepowal przeciwko bratu. Nienawisc powroci do narodu, ktory ja stosowal.<br />
W Szwajcarii pojawia sie ruchy gorotworcze a z koryt rzecznych wyleja rzeki, wystapia powodzie i obsuniecia ziemi. Dotyczy to takze Austrii, Tyrolu, Polnocnych Wloch i Alp Francuskich.<br />
Wstrzasy tektoniczne sprawia, ze mapy trzeba bedzie tworzyc od nowa. Na Balkanach beda mialy miejsce lokalne trzesienia ziemi i zaburzenia atmosferyczne.<br />
Na poludniu kataklizmy dotkna armie Chinska, ktora bedzie juz w Europie. W trakcie walki z Rosja Chinczycy sie cofna.<br />
Paryz w czasie kataklizmu zamieni sie w zgliszcza.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.paranormalne.info/?feed=rss2&amp;p=389</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Proroctwo Oriona na rok 2012</title>
		<link>http://www.paranormalne.info/?p=382</link>
		<comments>http://www.paranormalne.info/?p=382#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 18 Jul 2010 10:58:07 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Amon</dc:creator>
				<category><![CDATA[Przepowiednie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.paranormalne.info/?p=382</guid>
		<description><![CDATA[
 O wszystkim tym wiedzieli ludzie, którzy żyli w starożytności i niepodobna im nie wierzyć. Dlaczego ? Bo nasze pole magnetyczne jest jednym z najmniej zrozumiałych cudów wszechświata. W artykule Zmiany kierunków pola magnetycznego Ziemi w Science z 17 stycznia 1969 roku Allan Cox stwierdza: Istnieje zawstydzający brak teorii wyjaśniającej obecny stan pola magnetycznego Ziemi. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><!--   @page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm }   P { margin-bottom: 0.21cm } --></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><img class="alignleft size-medium wp-image-180" title="ddhome" src="http://www.paranormalne.info/obrazy/2012.jpg" alt="ddhome" width="200" height="200" /> O wszystkim tym wiedzieli ludzie, którzy żyli w starożytności i niepodobna im nie wierzyć. Dlaczego ? Bo nasze pole magnetyczne jest jednym z najmniej zrozumiałych cudów wszechświata. W artykule Zmiany kierunków pola magnetycznego Ziemi w Science z 17 stycznia 1969 roku Allan Cox stwierdza: Istnieje zawstydzający brak teorii wyjaśniającej obecny stan pola magnetycznego Ziemi. Jeszcze w roku 2000 sytuacja pozostawała niezmieniona.</p>
<p><span id="more-382"></span><br />
Co teraz myślą naukowcy ? Nasze pole magnetyczne jest elektromagnesem. Wszyscy to wiedza. Jak to się dzieje ? Ponieważ nasza planeta obraca się, magnetyzm jest indukowany w taki sam sposób, jak w cewce, przez która płynie prąd elektryczny. Innymi słowy, Ziemia jest gigantyczna prądnicą z biegunem północnym i południowym.</p>
<p>Nie pytaj o więcej &#8211; naukowcy naprawdę tego nie wiedzą ! Odwrócenie biegunów się zdarza. Potwierdzają to geolodzy. Dzieje się to co mniej więcej 11 500 lat, ale nikt nie wie dlaczego. Wszystkie spekulacje sprowadzają się do nieznanej siły, powodującej te odwrócenia &#8211; ale dotychczas nie ma na to odpowiedzi. Zawstydzające ? No chyba!</p>
<p>To kieruje nasza uwagę ku Słońcu &#8211; tam możemy zobaczyć, jak potężne mogą być odwrócenia magnetyczne ! Siły magnetyczne są prawdziwym powodem milionów wybuchów jądrowych na Słońcu, jest ono bowiem gwiazdą magnetyczną: ma biegun północny, biegun południowy i równik.</p>
<p>Podobnie jak Ziemia, Słońce się obraca. Obrót Słońca jest bardzo szybki, ponad 6000 kilometrów na godzinę. Powstaje mnóstwo pól magnetycznych, które rozgrzewają koronę słoneczną do temperatury powyżej l 000 000°C. Pojedynczy rozbłysk słoneczny spowodowany krótkim spięciem w jednym z pól magnetycznych wytwarza energie równą dwóm miliardom bomb wodorowych ! Wyobraźcie sobie taki wybuch na Ziemi, a szybko obliczycie straty, jakie mógłby spowodować.</p>
<p>Następnie weźmy plamy słoneczne. Charakteryzuje je potężne pole magnetyczne. Siła magnetyczna plam słonecznych jest ogromna &#8211; 20000 razy większa, niż Ziemi. Plamy słoneczne przebijają powierzchnię Słońca co 11 lat &#8211; tyle wynosi ich cykl. Na początku każdego cyklu bieguny plam słonecznych odwracają się, powodując gigantyczne eksplozje nuklearne!</p>
<p>To kieruje nas ponownie ku starożytnym. Odkryli oni teorie pól magnetycznych Słońca. Cotterell w swojej książce Prorocza wiedza Majów opisuje te teorie, przedstawiając obliczenia Majów dotyczące zmian pola magnetycznego Słońca.</p>
<p>To jest doprawdy coś nadzwyczajnego. Kiedy to się dzieje, ogromne rozbłyski słoneczne sięgają biegunów Ziemi. I wtedy – bum ! Pole magnetyczne Ziemi również się odwraca i zaczyna ona krążyć w odwrotnym kierunku. Biegun północny staje się południowym i na odwrót ! Rozumiecie ? Ziemia rusza w przeciwnym kierunku, a bieguny się odwracają !</p>
<p>Po przeczytaniu tych zapisków ogarnął mnie strach. To jasne, że czeka nas światowa katastrofa o nieznanych rozmiarach. Niemal cała ludzkość zniknie z powierzchni Ziemi. Europa powróci do epoki lodowcowej i stanie się terenem niemożliwym do zamieszkania z powodu zaniknięcia ciepłego prądu &#8211; Golfsztrom. W Ameryce Północnej będzie jeszcze gorzej. W jednej chwili znajdzie się ona pod lodem bieguna południowego, tak jak to się stało z Atlantyda. Nieuchronność katastrofy nie budziła wątpliwości. W swojej książce The Path of the Pole profesor Charles Hapgood pisze: Znalazłem dowód na trzy rozmaite pozycje bieguna północnego w niedawnym okresie. Podczas ostatniego zlodowacenia Ameryki Północnej biegun wydawał się znajdować w Zatoce Hudsona, (&#8230;). Przesunął się na swoje obecne miejsce pośrodku Oceanu Arktycznego jakieś 12000 lat temu.</p>
<p>Datowanie za pomocą metody badania rozpadu cząstek radioaktywnych sugeruje, że biegun znalazł się w Zatoce Hudsona jakieś 50 000 lat temu, a przedtem był ulokowany na Morzu Grenlandzkim (&#8230;). Jeszcze 30 000 lat wcześniej biegun mógł znajdować się w okręgu Yukon w Kanadzie. Jeśli zmieni się biegun północny, zmieni się także południowy. Hapgood pisze, co następuje: Poważny dowód na umiejscowienie bieguna w Zatoce Hudsona pochodzi z Antarktydy. Przy ustawieniu bieguna północnego na 60° szerokości północnej i 83° długosci zachodniej, biegun południowy odpowiednio znajdowałby się na 60o° szerokości południowej i 97° długości wschodniej &#8211; na oceanie poza Wybrzeżem Mac-Roberstona Ziemi Królowej Maud, na Antarktydzie. To umieszczałoby biegun południowy około siedem razy dalej od Morza Rossa na Antarktydzie, gdzie znajduje się on teraz.</p>
<p>Powinniśmy się zatem spodziewać, że w tamtym czasie Morze Rossa nie było pokryte lodem. Mamy dokładne potwierdzenie tego faktu. Połącz ze sobą precesję równonocy, przesunięcie się skorupy ziemskiej i odwrócenie pola magnetycznego, a otrzymasz w ten sposób obraz kolosalnego mordercy. Góry i wyspy wypiętrzy on w niebo i spowoduje gigantyczna zagładę. Nikt nie kwestionuje powiązania pomiędzy epoką lodowcową i zmianami magnetycznymi.</p>
<p>Zlodowacenie odgrywało główną rolę niemal we wszystkich katastrofach w dziejach Ziemi. Steven M. Stanley z Uniwersytetu Johna Hopkinsa twierdzi, że ochłodzenie klimatu było czynnikiem sprawczym wyginięcia gatunków w kambrze, a także w permie, w dewonie itd. Niewiele ponad 100 lat temu ludzi szokowało przypuszczenie, że wielkie płyty lodowcowe o grubości półtora kilometra mogły pokrywać kiedyś tereny o umiarkowanym klimacie w Ameryce Północnej i w Europie. Później przyjęto teorie nie jednej, ale wielu epok lodowcowych. Z czasem znaleziono dowody występowania okresów zlodowaceń na całej Ziemi, nawet w regionach tropikalnych.<br />
Odkryto, że płyty lodowe obejmowały niegdyś ogromne przestrzenie zwrotnikowych Indii i równikowej Afryki. Coleman, jeden z największych znawców epok lodowcowych, pisał w swojej ksiażce Ice Ages Recent and Ancient (Epoki lodowcowe dawne i nowe): Odkryto również, że te płyty lodowe rozmieszczone były w sposób niejako kapryśny. Syberia, na której znajdują się teraz najzimniejsze tereny świata, nie była pokryta lodem. To samo dotyczy większości Alaski i terytorium Yukonu w Kanadzie, podczas gdy północna Europa, z jej stosunkowo łagodnym klimatem, pokryta była lodem daleko na południe, aż do szerokości Londynu i Berlina. Również większość obszaru Kanady i Stanów Zjednoczonych była pokryta lodem &#8211; lodowiec sięgał aż do Cincinnati i do doliny Missisipi.</p>
<p>Opis Colemana.</p>
<p>Profesor L.K. Charlesworth z Queen&#8217;s University w Belfaście wyraża swoją opinię następująco: Przyczyna tych wszystkich zmian, jedna z największych zagadek w historii geologii, pozostaje nierozwiązana; mimo usiłowań całych pokoleń astronomów, biologów, geologów, meteorologów i fizyków, odpowiedz ciągle nam umyka. Coleman, który w swoich poszukiwaniach spenetrował wiele terenów Afryki i Indii, badając tam dowody istnienia na nich zlodowaceń, interesująco opisuje swoje doświadczenia w wynajdowaniu oznak bardzo niskich temperatur w miejscach, gdzie spływał potem w promieniach palącego tropikalnego słońca: W upalny wieczór na początku zimy 2,5º w głąb strefy gorącej, wśród tropikalnego otoczenia trudno sobie wyobrazić, że ten teren był przez tysiące lat pokryty warstwa lodu o grubości tysięcy metrów.</p>
<p>Kontrast pomiędzy przeszłością i teraźniejszością jest tak zdumiewający, że łatwo zrozumieć, dlaczego geolodzy długo i zaciekle walczyli z teoria zlodowacenia Indii pod koniec karbonu. Kilka godzin gmerania i stukania młotkiem w intensywnym afrykańskim słońcu, bez kropli wody, aby żebrać prążkowane kamyki i płytkę łupku &#8211; to najbardziej wyrazisty kontrast pomiędzy teraźniejszością i przeszłością, bo chociaż 27 sierpnia to dopiero wczesna wiosna, upal jest taki, jak w gorący dzień sierpniowy w Ameryce Północnej. Suchy, obezwładniający blask i lejący się pot sprawia, że myśl o grubych warstwach lodu zalęgających w tym samym miejscu wydaje się wręcz nieprawdopodobna, ale bardzo nęcącą</p>
<p>Wiemy zatem już, że okresy zlodowaceń i przesunięcia biegunów zdarzają się często. Za kilka lat znowu ma do tego dojść. Co się wydarzy ? Ruch obrotowy Ziemi gwałtownie się zwolni, a następnie zmieni kierunek. Obecnie Ziemia porusza się z zachodu na wschód, potem będzie się obracać ze wschodu na zachód. Innymi słowy, Ziemia będzie nadal obracać się wokół swojej osi. To oznacza, że Ziemia będzie musiała zwolnić i zacząć obracać się w przeciwnym kierunku. Nastąpi to w czasie krótszym niż doba, a towarzyszyć temu będą potężne zmiany, kataklizmy, śmierć miliardów ludzi i wielkie zniszczenie.</p>
<p>Następnie sytuacja unormuje się ponownie, tyle ze nastąpią zmiany klimatyczne w związku z przesunięciem się biegunów.</p>
<p>Teraz możecie mnie spytać: Czy jesteś pewien tego, co mówisz To logiczne pytanie, na które spróbuje odpowiedzieć. Data 27 lipca 9792 roku p.n.e. Została odczytana przez Alberta Slosmana z hieroglifów. Koniec świata zgodnie z przepowiedniami Majów ma nastąpić 21-22 grudnia 2012 roku n.e. .</p>
<p>Teksty Egipcjan wskazują na szczególna pozycje Wenus w momencie, kiedy Atlantyda uległa zniszczeniu. Wenus ma doniosłe znaczenie także dla Majów. By się o tym przekonać, wystarczy przeczytać Prorocza Wiedze Majów. Kod Wenus znalazł się w ich inskrypcjach i w budowlach. Moje przewidywania, które następnie udowodniłem matematycznie, mówiły, że w tekstach egipskich można znaleźć te same kody. W Egipcie istniał podziemny kompleks pomieszczeń, których Herodot nazwał wielkim labiryntem, składający się z ponad 3000 komnat. Tam właśnie dokonywano obliczeń astronomicznych! Były one kontynuacją tych, które przedtem przeprowadzano na Atlantydzie. Przechowano je, bo, jak ze zdumieniem przeczytałem, Atlantydzi znali dokładną datę zniszczenia ich lądu już na 200 lat przed katastrofą! Tu apeluje do waszych umysłów. Chce, żebyście zrozumieli, że oni obliczyli termin końca Atlantydy &#8211; teraz spoczywającej pod biegunem południowym.</p>
<p>Dodajcie do siebie zmiany pól magnetycznych i precesje, a wynikiem będzie kolosalny kataklizm, o którym mówili od początku. W powiązania pomiędzy latami 2012 n.e. I 9792 p.n.e. Nie ma, co wątpić. Jeśli w dalszym ciągu będziemy lekceważyć te odkrycia, wszyscy zginiemy. Dzwony powinny bić na alarm na całym świecie ! To wydarzenie będzie porównywalne z eksplozją 10 000 bomb atomowych naraz. Cale kontynenty przestaną istnieć. Miliardy ludzi zgina. Będzie to największa tragedia na świecie od czasów biblijnego potopu.</p>
<p>Oparte jest to nie na niejasnych przesłankach, ale na matematyce i wiedzy, która posiadły w tajemniczy sposób ludy starożytne. Chyba ze podejmiemy środki zaradcze na szeroka skale, by uzbroić się przeciwko tej masowej destrukcji. Zdaje sobie sprawę, że nie każdy zdoła się uratować. Ale jeżeli nie zrobimy nic &#8211; straty w ludziach będą o wiele większe.</p>
<p>Mówię wyraźnie: jeżeli ludzkość nie przyjmie szybko do wiadomości znaczenia tej daty, sama sobie zgotuje śmierć. Manuskrypty sprzed wielu stuleci potwierdzają, co następuje:</p>
<p>1. Obliczenia Majów i Egipcjan są takie same.<br />
2. Zarówno Majowie, jak i Egipcjanie niezależnie ustalili z wielka precyzja datę końca świata.<br />
3. Egipcjanie i Majowie musieli dysponować znakomitym kalendarzem, by dokonywać swoich obliczeń.</p>
<p>Z powyższych faktów, z których żadnemu nie można zaprzeczyć, możemy wywnioskować, że Majowie byli potomkami Atlantydów albo oparli swoja wiedze na przekazie tych, którzy przeżyli kataklizm. Co do Egiptu, wiemy to już z całkowitą pewnością? W ten sposób możemy logicznie wytłumaczyć globalny kataklizm w roku 2012 n.e. . Ponadto ta wiedza potwierdza, że obie cywilizacje nie tylko pochodziły z tego samego źródła, ale także, że obie były w stanie same to udowodnić. To uzupełnia obraz i stawia nas w obliczu największego na przestrzeni wieków wyzwania dla ludzkości: nadciągającego kataklizmu. Ta gigantyczna katastrofa geologiczna może zetrzeć naszą cywilizację z powierzchni ziemi. Nasza reakcja może być: rezygnacja, panika, rozpacz, uparte udawanie, że nic się nie dzieje itd.. Ale w przeciągu tych niewielu lat, jakie nam zostały, miejmy nadzieje, że ostrzeżenie dotrze do wystarczającej liczby ludzi, by można było podjąć konieczne działania. To sprawi, że najbardziej wartościową wiedzę będziemy mogli przekazać przyszłym pokoleniom. Przypomnijmy sobie następujące słowa Franka C. Hibbena w jego książce The Lost Americans:</p>
<p>Jedna z najbardziej interesujących teorii końca plejstocenu jest ta, która wyjaśnia te pradawna tragedie olbrzymim trzęsieniem ziemi, gigantyczna erupcja wulkanu o niezwykłej, katastrofalnej sile. Ta przedziwna idea znajduje potwierdzenie szczególnie w wierzeniach ludów zamieszkujących tereny Alaski i Syberii. Pogrążone w mule, czasami pośród stert kości leżą złoża popiołu wulkanicznego. Nie ma wątpliwości, że równocześnie z końcem zwierząt plejstoceńskich, przynajmniej na Alasce nastąpiły potężne erupcje wulkaniczne. To dowodzi, że zwierzęta, których ciała zachowane są do dzisiaj, musiały zginąć i błyskawicznie zostały zasypane popiołem &#8211; w ten sposób się przechowały.<br />
Ciała, które po śmierci pozostają na powierzchni, rozkładają się, a kości rozsypują. Erupcja wulkaniczna wyjaśnia wyginiecie zwierząt na Alasce &#8211; wszystkich naraz, w sposób, który jest satysfakcjonującym nas dowodem. Stada zwierząt zginęły od razu z powodu gorąca i uduszenia się lub nie bezpośrednio &#8211; zatrutymi wyziewami gazów wulkanicznych. Również burze morskie towarzyszyły wybuchom wulkanów &#8211; burze w niezwykłych rozmiarach. Różnice temperatur i wyrzucane w górę tony popiołu i pumeksu mogły wywołać ogromne wiatry i wybuchy o niespotykanej gwałtowności. Jeśli to tłumaczy koniec wszystkiego, co żyło, plejstocen miał istotnie bardzo gwałtowne zakończenie.</p>
<p>Przeczytajcie te słowa ponownie i zapamiętajcie na zawsze. Dlatego musimy pilnie wydobyć na światło dzienne wiedze starożytnej Atlantydy o dniu następnego kataklizmu. Bez tej zasadniczej informacji późniejsza cywilizacja może, za jakieś 12000 lat, znaleźć się nagle w epoce kamienia łupanego. Nie wiem, czy aby przekazać te informacje, musimy zbudować gigantyczne piramidy.</p>
<p>Wiem, że te budowle odgrywały zasadnicza role w moich poszukiwaniach, że to one doprowadziły mnie do miejsca, w którym krzyknąłem Eureka ! Opierając się na czysto matematycznych podstawach, badacz może wydedukować z tych budowli ogromne ilości danych i wiedzy o kataklizmie. Ta wiedza z czasów starożytnych uczy nas następujących rzeczy:</p>
<p>1. Nasza uzależniona od komputerów cywilizacja zostanie zrujnowana przez odwrócenie się pola magnetycznego Słońca, które wyśle w przestrzeń kosmiczna chmurę naładowanych elektromagnetycznie cząsteczek. Zakłóci to pole magnetyczne Ziemi, nastąpi przesuniecie skorupy ziemskiej, co spowoduje gigantyczne, zalewające wszystko fale.</p>
<p>2. Ta burza słoneczna i odwrócenie się biegunów zniszczy cały sprzęt elektroniczny. Spowoduje to stratę 99,99999999% naszej wiedzy w ciągu zaledwie paru godzin.</p>
<p>3. Powstała na skutek przesunięcia skorupy ziemskiej gigantyczna fala zburzy całkowicie wszystkie biblioteki i zniszczy wszystkie książki.</p>
<p>Aby sprostać temu wielkiemu wyzwaniu, musimy być, jak to już udowodniłem, przygotowani na najgorsze. Ci, co przeżyją, muszą mieć podstawową wiedzę z zakresu wszelkich nauk, bo będą musieli zaczynać od grzebania w ziemi. Nic z rzeczy ważnych dla nas nie będzie już funkcjonować &#8211; nic nie pozostanie. Od tych niewielu, którzy przeżyją, zależeć będzie, czy nasza historia będzie miała dalszy ciąg, czy nie.</p>
<p>Kiedy spojrzeć na Ziemie z przestrzeni kosmicznej, ujrzy się błękitną planetę, pokrytą głównie woda ? Oceany są nie tylko źródłem życia, ale i o tym będzie właśnie tutaj &#8211; również przyczyna śmierci. Kiedy skorupa ziemska zaczęła się przesuwać, wszystko, zarówno masa lądów, jak i wód, nabrała pewnej prędkości. Kiedy skorupa ziemska znowu przyśpieszyła i w końcu się zatrzymała, wywołało to ogromne drgania. Porównajmy to z samochodem, wjeżdżającym w mur. Im większa prędkość, tym silniejsze uderzenie. Kiedy płyty tektoniczne uderzają jedna o druga, towarzysza temu tytaniczne trzęsienia, wybuchy wulkanów itd. W niektórych miejscach płyty zgniatają się nawzajem w taki sposób, że tworzą góry o kilometrowych wysokościach. Gdzie indziej lezące pod spodem warstwy rozrywają się, otwierają i w ich głębinach znikają całe lądy ?</p>
<p>Nadchodzące wydarzenia apokaliptyczne nie dadzą się z niczym porównać. Będą tak niszczycielskie, że trudno to pojąć. Podczas wypadku samochodowego zachodzi jeszcze inne zjawisko. Jeżeli nie jesteś dobrze przypięty, możesz zostać wyrzucony z samochodu. Ludzie nie zapinający pasów bezpieczeństwa wylatują przez przednie szyby, a jeśli wypadek następuje przy dużej szybkości, rezultatem są ciężkie zranienia, a nawet śmierć. W języku naukowców nazywa się to prawem bezwładności. Wszystkie przedmioty poruszające się z pewna prędkością zachowują te prędkość.<br />
Jest to prawo natury, które zawsze istniało i nigdy nie przestanie istnieć. Ofiary wypadków samochodowych dobrze o tym wiedza. To uniwersalne prawo działa także w stosunku do samej kuli ziemskiej. Jeżeli przestudiowałeś dokładnie poprzednie przesunięcia się biegunów w opisie zagłady Atlantydy, wiesz, że to wszystko wydarzyło się zaledwie w ciągu kilku godzin.</p>
<p><img src="http://www.paranormalne.info/obrazy/2012_1.jpg" alt="Geryl" /><br />
<em><span style="color: #800000;">Belgijski astrofizyk-amator, pisarz, wegeterianin[2] oraz autor kontrowersyjnej hipotezy wpływu Słońca na zamianę biegunów magnetycznych Ziemi.</span></em></p>
<p>Naukowo można udowodnić, że przesuniecie skorupy ziemskiej wyniosło 29°. Świadczą o tym stwardniale skały magnetyczne, które jeszcze teraz wskazują na poprzedni, dawny biegun! Takie przesuniecie kątowe odpowiada przesunięciu skorupy ziemi o 3000 kilometrów! Wyobraźcie sobie, że musicie przejechać samochodem 3000 kilometrów w ciągu 15 godzin. Trzeba by jechać z szybkością 200 km na godzinę! Od momentu, kiedy Ziemia zaczęła się poruszać, osiągnęła pewną szybkość. Jeżeli to się stanie za jednym szarpnięciem, może cię wyrzucić w powietrze. Z chwilą, kiedy Ziemia osiąga stałą prędkość, nie zauważamy już tego.</p>
<p>Teraz dochodzę do najważniejszego. Pole magnetyczne Ziemi odwraca się, i powstaje gigantyczna fala wody niszcząca na swojej drodze setki istot żywych: ludzi i zwierząt. To tak, jakby nagle pojawił się przed tobą gigantyczny mur, przed którym musisz zatrzymać nagle swój wyścigowy wóz. Ale już jest za późno ! Ze straszna siłą uderzasz w przeszkodę i to wyrzuca cię z samochodu. Oto, co dzieje się z oceanami w momencie kataklizmu. Z powodu prawa bezwładności nie są w stanie się zatrzymać. Zależnie od kierunku, morza zaczynają występować z brzegów.</p>
<p>Odwrócenie biegunów.</p>
<p>Ale sprawa jest bardziej skomplikowana. Wydarza się nie tylko poślizg skorupy ziemskiej, ale również odwrócenie się biegunów. Ziemia zaczyna obracać się w przeciwnym kierunku niż dotychczas ! Nieszczęście, jakiego nie można sobie wyobrazić. Spójrzcie tylko na liczby. Obwód równika wynosi około 40 000 kilometrów. Jako ze Ziemia robi całkowity obrót w ciągu 24 godzin, oznacza to, że co każde 24 godziny odbywamy podróż długości 40 000 kilometrów. Podziel 40 000 kilometrów przez 24 godziny, a dojdziesz do szokującego wniosku, że krążymy dookoła osi ziemskiej z prędkością 1666 kilometrów na godzinę. Jeżeli w czasie mającego nastąpić kataklizmu Stany Zjednoczone przesuną się w kierunku obecnego bieguna północnego (przyszłego południowego), to tak jakby woda w porcie nowojorskim nagle opadła. W Brazylii ukażą się wielokilometrowe plaże, bo woda siłą zostanie wypchnięta.</p>
<p>W przeciwstawnych masach lądów wydarzy się zjawisko przeciwne. Z nadzwyczajną szybkością wody podniosą się na katastrofalną wysokość. Gigantyczna fala, nigdy dotychczas niewidziana, wysoka na setki metrów (tak, nawet ponad kilometr!) bezlitośnie zniszczy wszystkie tereny nadbrzeżne. Nie będzie można uciec przed tą gwałtownością przyrody. Nawet nieduże fale &#8211; 10 metrowej wysokości &#8211; są w stanie zetrzeć z powierzchni ziemi wszystko, co napotkają na drodze. Co zatem zrobi taka ściana wody ? Zaleje sobą wszystko, co żyje. Wyobraźcie sobie, że mieszkacie nad morzem i nagle widzicie fale o wysokości kilkuset metrów, zbliżającą się do was. Zanim zdołacie zareagować, już będziecie przykryci miliardami litrów wody morskiej ! Nie zapominajcie, że ta gigantyczna fala ma ogromną prędkość, powstała bowiem dzięki potężnym siłom.<br />
Ta energia musi zostać całkowicie rozprowadzona, zanim oceany wrócą do dawnego spokoju. To oznacza wielkie zniszczenie wszelkiego życia. Gdy fala rozpłynie się ponad lądami, zginie więcej ludzi, niż dotychczas we wszystkich wojnach w historii. W swojej książce Voyage dans I Amerique meridionale (Podróż do Ameryki Południowej) Alcide d&#8217;Orbigny pisze:</p>
<p>Twierdze, że zwierzęta lądowe Ameryki Południowej zostały zniszczone wtargnięciem wody na kontynent. Jak inaczej moglibyśmy wytłumaczyć tą całkowitą destrukcje i jednorodność kości, odnajdywanych w pampasach ? Jasnym dowodem tego jest niezmierna liczba kości i całych zwierząt, których ilość jest największa w ujściach dolin, jak to wskazuje p. Darwin. Odkrył on największą ilość szczątków w Bahia Blanca, w Bajada, a także na wybrzeżu i w dopływach Rio Negro, również u ujścia doliny. To potwierdza, że zwierzęta były unoszone wodą i w większości dopłynęły do wybrzeży. Błoto pampasów nagromadziło się nagle w rezultacie gwałtownego napływu mas wody, unoszącej ze sobą grunt i inne szczątki pływające i mieszającej je ze sobą.</p>
<p>Zatem Amerykanie i Kanadyjczycy nie tylko znajdą się teraz w temperaturze polarnej, ale ponadto wśród mas wody spływającej z gór, tratującej wszystko, wyrywającej z ziemi drzewa, tak jakby nic nie ważyły, wyrzucającej w powietrze zwierzęta i ludzi, samochody itd. &#8211; na kilometry naprzód; nic, absolutnie nic nie uchroni się przed ta gwałtowną przyroda. Nawet liczne zwierzęta morskie zginą, bo zostaną zgniecione niesionymi resztkami i wciśnięte w ziemię. Będzie to jeden gigantyczny, masowy grób &#8211; mieszanina ciał setek milionów ludzi i zwierząt.<br />
Te ciała, które pozostaną nienaruszone dzięki zamrożeniu, będą ostrzeżeniem dla przyszłych pokoleń, by nie zaniedbywać wzmianek o siłach, drzemiących w naturze &#8211; tak, by nie powtórzył się dawny błąd. Geolog Harlen Bretz pisze w The Channeled Scabland of the Columbia Plateau (Journal of Geology, listopad 1923): Pod koniec ostatniego zlodowacenia nastąpiła katastrofalna powódź. Ogromna ściana wody z grzbietami fal, ciągle przewalającymi się przed nią. Wysokość jej dochodziła do 450 metrów. Przelewała się przez szczyty pobliskich wzgórz jak ogromne wodospady i kaskady, szerokie na 15 kilometrów, tocząc przed sobą całymi kilometrami ogromne, wielometrowe głazy. Potężne masy wody wypłukały kanały, głębokie na wiele metrów, w bazaltowej płycie Płaskowyżu Kolumbijskiego. Wypływając z doliny Clark Fork River w zachodniej Montanie i przepływając przez północne Idaho z prędkością 16 km³ na godzinę, woda osiągnęła głębokość 250 metrów, płynąc przez Wallula Gap na granicy stanów Waszyngton i Oregon, a następnie spłynęła do Kolumbii w swojej nieprzejednanej wędrówce do Pacyfiku. Wypłukując od 30 do 60 metrów ziemi w wielu miejscach, powódź odsłoniła całkowicie 3200 kilometrów kwadratowych Płaskowyżu Kolumbijskiego, wypłukując błoto i piasek, pozostawiając tylko nagie ściany dolin głębokich na 120 metrów, jak jałowe wspomnienie dawnej świetności. Powódź skończyła się równie szybko, jak się zaczęła, w ciągu paru dni. Pozostawiła gigantyczne słupy rzeczne, które teraz były wzgórzami o wysokości ponad 30 metrów, i deltę o obszarze 320 kilometrów kwadratowych w połączeniu dolin Willamette i Columbia River. W części tej delty znajdują się teraz Portland, Oregon, Waszyngton i Vancouver. Zginęły już miliardy ludzi, a to jeszcze nie był koniec. Gigantyczna fala wydawała się posuwać naprzód bez końca. Sięgała coraz dalej w głąb lądu. Było się bezpiecznym dopiero na wysokości 1500 metrów ponad poziomem morza.<br />
Oczywiście, jeżeli to miejsce nie podlegało przesunięciom lądów ! Nigdzie, dosłownie nigdzie nie można było być pewnym przeżycia. W tej heroicznej walce pomiędzy siłami światła i ciemności przewaga sił ciemności stawała się coraz bardziej widoczna. Cala kula ziemska przeżywała straszne chwile. Tu i ówdzie ludzie w rozpaczy usiłowali wspiąć się na wierzchołek góry, by się zabezpieczyć przed podnoszącymi się wodami. Tylko niewielu się udało. Morze było zbyt potężne, by je pokonać. Ogromne, bezlitosne fale toczyły się naprzód. Fala dotarła do piramid. Te potężne budowle nie były w stanie oprzeć się jej sile: pokryła je fala powodzi. Grzmiąc gwałtownie, woda popłynęła przez wejście i dostała się do komnaty królewskiej. Przed tysiącami lat w tym miejscu odbywał się rytuał zmartwychwstania. Dzisiaj te komnaty były zalane szalejącą woda. Cywilizacja cofnie się znowu do epoki kamiennej, jeśli w ogóle przetrwa. Opowieści o tych wydarzeniach zdeterminują późniejsze zachowanie ludzi w ciągu nadchodzących tysięcy lat. Będzie się o tym mówić i przekazywać opowieści z ojca na syna. Towarzyszyć temu będą nieśmiertelne opowiadania o odwadze i rozpaczy, a także historyczne relacje o wydarzeniach. Zupełnie tak samo, jak to, co teraz czytamy o dawnych katastrofach.</p>
<p>Autor: Patrick Geryl</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.paranormalne.info/?feed=rss2&amp;p=382</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Biblijny Potop</title>
		<link>http://www.paranormalne.info/?p=369</link>
		<comments>http://www.paranormalne.info/?p=369#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 17 Jul 2010 20:32:39 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Amon</dc:creator>
				<category><![CDATA[Dawne Dzieje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.paranormalne.info/?p=369</guid>
		<description><![CDATA[
W 7 rozdziele księgi Genesis napisano Powiedział pan do Noego schrońcie się do arki ty i cały twój dom. Po 7 dniach każe podać deszczom przez 40 dni i 40 nocy i zgładzę z powierzchni ziemi wszystkie istoty, które stworzyłem. Noe zrobił wszystko, co polecił mu pan. Działo się to w 600 roku życia Noego [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><!--   @page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm }   P { margin-bottom: 0.21cm } --></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><img class="alignleft size-medium wp-image-180" title="ddhome" src="http://www.paranormalne.info/obrazy/potop.jpg" alt="ddhome" width="200" height="200" />W 7 rozdziele księgi Genesis napisano Powiedział pan do Noego schrońcie się do arki ty i cały twój dom. Po 7 dniach każe podać deszczom przez 40 dni i 40 nocy i zgładzę z powierzchni ziemi wszystkie istoty, które stworzyłem. Noe zrobił wszystko, co polecił mu pan. Działo się to w 600 roku życia Noego w 17 dni drugiego miesiąca. W dniu tym wystąpiły wody z wszystkich zródeł i okna z nieba otworzyły się. Zapis ten pochodzący z VII wieku p.n.e.ma uniwersalną wymowę i nawiązuje do legend o potopie na obszarze Babilonu i Asyrii.</p>
<p><span id="more-369"></span>Wątek potopu jako kary Boga do grzesznego rodzaju ludzkiego przewija się w tradycji wielu ludów. Nauka zna ponad 250 legend o potopie. W 1872 roku zostały odnalezione w Kujundżik pozostałości królewskiej biblioteki w Niniwie, m.in. pewien babiloński epos utrwalony z pomocą pisma klinowego. Pochodzi on z 2600 roku p.n.e. a wszedł do historii wschodu jako epos o Gilgameszu król Uruku. Przedwsięwzioł on jak informuje jedenasta tablica podruż do Urahna Utnapisztima, który opowiedział mu jako naoczny świadek katastrofę potopu. Utnapisztim jest babilońskim Noe, „ojcem ludzi”. Podobnie do babilońskiego opowiadania Pan ostrzegł Utnapisztima przez znaki. Wtedy zbudował on dla siebie i swoich najbliższych pojazd podobny do arki, w którym przebywali, dopóki nie opadły wody. Wysłał także gołębia, jaskółkę i kruka. Opuścił arkę dopiero wtedy , gdy kruk nie wróci. To, że na starożytnim wschodzie miała miejsce katastrofa na powódź nie ulega wątpliwości. Także w Asyrii egzystuje legenda o powodzi. Która bardzo przypomina tę babilońską. Głównym jej bohaterem jest Izbudar a jego pradziad Utnapisztim występuje jako Hasis Adra lub Xisuthros. W przeciwieństwie do biblii złość bogów doprowadziła nie do zagłady całej ludzkości, lecz jedynie miasta Szurupak położonego w połowie drogi między Babilonem Hilla a Bagdadem, tzn obok dzisiejszego wzgórza Abu Habba.</p>
<p><img src="http://www.paranormalne.info/obrazy/potop1.jpg" alt="Potop" /><br />
<em><span style="color: #800000;">Anglik Francis Dandy (1793-1861) namalował obraz &#8220;Potop&#8221; jako apokaliptyczne, złożone wydarzenie w zalanym przez deszcze prakrajobrazie. W XIX wieku uważano potop za udowodnione zdarzenie, które wyjaśniało wymarcie zwierząt i występowanie niektórych skamielin.</span></em></p>
<p>Ogromna powódz mogłaby, więc być podstawą biblijnej opowieści o potopie. Wielu badaczy wyznaje zgodnie pogląd, że w żadnym razie zamiarem Boga nie było spowodowanie potopu, który spustoszy całą ziemię. Tylko międzyrzecze Eufratu i Tygrysu zostało dotknięte olbrzymią powodzią. To wynika już z faktu, że arka Noego nie mogła w żaden sposób osiąść na górze Ararat w Armenii, która otrzymała tę nazwę o wiele pozniej. Arka zatrzymała się na niewielkiej wyżynie u ujścia Eufratu i Tygrysu, nazwanej również Ararat. Teksty babilońskie podają nawet bardzo dokładne, miejsce, gdzie musiały znajdować się pozostałości arki: na południowej stronie Araratu. Rzeczywiście znaleziono tam trzy drewniane części, które być może mogłyby wskazywać na miejsce osadzenia arki. Ale, czy to możliwe, aby resztki drewnianego statku, który przetrzymał powódz przed wieloma tysiącami lat, zachowały się do dzisiaj?</p>
<p>Istnieją dowody, że katastrofa miała ograniczony zasięg. Ale pomijając to zawarty w księdze Genesis opis nieprzerwanego trwającego 40 dni i nocy deszczu, którego skutkiem była sięgająca jeszcze 15 łokci ponad najwyższe szczyty powódz jest hipotezą absolutnie niemożliwą do przyjęcia z naukowego punktu widzenia .Potop obejmujący całą Ziemię aż po szczyty najwyższych gór jest po prostu niemożliwy, choćby dlatego, że ludzkość doczekała się wielu cięższych katastrof i przeżyła je. Zadziwiające jest jednak , że wieść o potopie rozpowszechniła się tak bardzo: w Azji istnieje 13 niezależnych legend o potopie, w Europie -4, w Afryce -5,w oby Amerykach -337. Według Azteków potop trwał od 5 dni do 52 lat. Jako przyczyny podawano, obok opadów deszczu, śnieżyce, topnienie lodowców (Eda), burze, trzęsienia ziemi, trąby powietrzne i zalewy mórz. Chińczycy jako przyczynę potopu podają złe bóstwo Kung-kung, które w gniewie rozbiło uderzeniem głowy jedną z kolumn utrzymujących niebo. Sklepienie nieba zwaliło się przez to na Ziemię i ogromne deszcze zalały cały kraj. Powróćmy jeszcze raz do eposu o Gilgameszu według jednej z teorii i nie powinna ona zostać pominięta ten słynny epos niepowstał w starożytnym wschodzie, lecz pochodzi z obszaru Tiahuanaco i potomkowie Gilgamesza przyjęli go z Ameryki Południowej Sumerowie najdawniejsi mieszkańcy Babilonii nie mieli wątpliwości co do historycznej rzeczywistości potopu. Dzielą oni nawet władców Mezopotamii na panujących przed i po potopie. W ich kronikach brzmi to tak: A potem przyszła wielka powódz, a po powodzi królowie zeszli na Ziemię z nieba. Podczas wykopalisk niedaleko Ur przeprowadzonych w latach 1922 &#8211; 1929 przez angielskiego archeologa Woolleya natrafiono na warstwę gliny o grubości 2,5 m, która mogła być pozostałością po niesłychanie dużej powodzi. Aby mogło się odłożyć tyle gliny woda musiała osiągnąć w tym miejscu przez dłuższy czas głębokość co najmniej 8 metrów. To oznaczało, by, jednakże cały kraj od pustyni Iraku do pagórkowatego kraju Elaam, od starej Babilonii do Zatoki Peryskiej został zalany.Masy wody zatopiły wszystkie wsie i miasta oszczędzając tylko te osiedla, które były położone na wyższych partiach terenu.</p>
<p>Artykuł Amon<br />
Dla www.paranormalne.info<br />
Kopiowanie za zgodą autora</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.paranormalne.info/?feed=rss2&amp;p=369</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Czwarty Stopień</title>
		<link>http://www.paranormalne.info/?p=362</link>
		<comments>http://www.paranormalne.info/?p=362#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 17 Jul 2010 13:33:12 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Amon</dc:creator>
				<category><![CDATA[UFO]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.paranormalne.info/?p=362</guid>
		<description><![CDATA[
Wraz z tym, jak na polskie ekrany weszła najnowsza produkcja ocierająca się o tematykę rzekomych uprowadzeń przez kosmitów, warto zadać sobie kilka najważniejszych pytań dotyczących tego zjawiska. Kilkadziesiąt lat po narodzinach ich „nowego wzorca” wraz z uprowadzeniami Hillów czy Villas-Boasa przychodzi nam zmierzyć się z odpowiedzią na bardzo ważne pytania. Czy mamy do czynienia z [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><!--   @page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm }   P { margin-bottom: 0.21cm } --></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><img class="alignleft size-medium wp-image-180" title="ddhome" src="http://www.paranormalne.info/obrazy/4s1.jpg" alt="ddhome" width="200" height="200" />Wraz z tym, jak na polskie ekrany weszła najnowsza produkcja ocierająca się o tematykę rzekomych uprowadzeń przez kosmitów, warto zadać sobie kilka najważniejszych pytań dotyczących tego zjawiska. Kilkadziesiąt lat po narodzinach ich „nowego wzorca” wraz z uprowadzeniami Hillów czy Villas-Boasa przychodzi nam zmierzyć się z odpowiedzią na bardzo ważne pytania. Czy mamy do czynienia z fenomenem społecznym, miejskimi legendami czy może zjawiskami jak najbardziej realnymi? Jak to bywa w ufologii, zdaje się, że ze wszystkim po troszku.</p>
<p><span id="more-362"></span><br />
W lipcu 2010 r. na ekrany polskich kin wszedł film pt. „Czwarty stopień” będący fikcyjną opowieścią wzorowaną na licznych pracach odnoszących się do tzw. zjawiska abdukcji – czyli domniemanych uprowadzeń ludzi przez istoty pozaziemskie. Dla wielu będzie to z pewnością doskonała okazja, aby dokonać refleksji nad tym, o czym tak właściwie mówimy, choć tekst ten nie będzie ani próbą przeglądu najciekawszych przypadków, ani też syntezą tego, co udało się do tej pory ustalić. Bo czy coś w ogóle ustalono?</p>
<p>Czy mówiąc o abdukcjach mamy do czynienia z realnym, acz bardzo ulotnym zjawiskiem, rozgrywającym się poza „sferami”, w których na co dzień funkcjonujemy, czy też może jest to spory worek, na dnie którego leżą najciekawsze przypadki zawalone jednak od góry absurdami, wymysłami i mitami? Wydaje się, że realniejsza jest opcja druga. Dziś już nie ma bowiem „zjawiska abdukcji”. Trudno powiedzieć, czy kiedykolwiek było. Zastąpiła je „legenda abdukcji”.</p>
<p>Kilkadziesiąt lat po tym, kiedy pojawiły się pierwsze relacje o uprowadzeniach ustalające ich wzorzec, jaki do dziś przeplata się przez wiele opowieści ludzi „wziętych” i kiedy to mocnym echem rozbrzmiewały przypadki Antonia Villas-Boasa i małżeństwa Hillów, na polu badań nad tym jakże kontrowersyjnym zjawiskiem pojawił się pewien impas. Gdyby postawić grubą kreskę pod kilkoma dekadami „badań” (a ufologia lubi nadużywać tego słowa) nad abdukcjami, to co otrzymamy?</p>
<p><img src="http://www.paranormalne.info/obrazy/4s2.jpg" alt="czwarty stopien" /><br />
<em><span style="color: #993300;">Betty i Barney Hillowie &#8211; bohaterowie klasycznego amerykańskiego UFO-incydentu z lat 60-tych, który jak się zdaje ustalił scenariusz abdukcji na późniejsze lata.</span></em></p>
<p>Na początku będzie to chaos… Chaos informacyjny, co zresztą jest w ufologii powszechne. Z jednej strony natkniemy się zatem na przerażające relacje wskazujące na toczący się za naszymi plecami skomplikowany i nie do końca zrozumiały plan istot, którym technologia pozwala czynić rzeczy na pozór magiczne, a z drugiej będziemy mieli do czynienia z pewnymi „niezmiennikami” (czyli powtarzającymi się w relacjach szczegółami), które po bliższej analizie wcale nie okażą się takimi niezmiennikami być. Po trzecie (choć nie ostatnie) staniemy oko w oko z podstawowym problemem – delikatną ludzką psychiką.</p>
<p>W oczy rzuca się bowiem ogromne zróżnicowanie przypadków. Po kontrowersyjnych doświadczeniach Betty i Barneya Hillów wiele osób zaczęło donosić o przykrych doznaniach niechcianego i wymuszonego kontaktu z wątłymi istotami o szarej skórze i wielkimi oczyma. W takich to okolicznościach rodził się popkulturowy wizerunek kosmity, utrwalany opowieściami innych uprowadzonych, jak i pracami, które znacznie przyczyniły się do wzrostu społecznej świadomości odnośnie problemu uprowadzeń przez kosmitów, takimi jak „Sprawa Andreassonów” Fowlera czy „Wspólnota” Streibera, a także dokonania Leo Sprinkle’a, Karli Turner, Buda Hopkinsa czy najciekawszego bodajże z całej grupy dr Johna Macka. Co ciekawe, zarówno Sprinkle, jak i pani Turner uznali po pewnym czasie zajmowania się zjawiskiem, że i oni padli ofiarą uprowadzeń…</p>
<p>Podjęcie jakichkolwiek prób podsumowania zjawiska abdukcji wymaga jednak przedtem odpowiedzi na pytanie, czy rzeczywiście przełom lat 50-tych i 60-tych stanowi okres narodzin tego zjawiska. Ponieważ abdukcje wypłynęły niejako w okresie, gdy po doświadczeniach wojen ludzkość dzięki najnowszym zdobyczom techniki zaczęła sięgać nieco dalej niż w przestworza (przynajmniej swą świadomością jako mieszkańców jednej z wielu planet w bezkresnym kosmosie), stanowiły one niejako odnogę zjawiska „latających spodków”, która po czasie zaczęła żyć własnym życiem. Niemniej jednak wielu UFO-entuzjastów zwraca uwagę na fakt, że lata 40-te, kiedy to pojawiły się pierwsze relacje o „latających talerzach” nie stanowią wcale początku epoki UFO, a jedynie wyznaczają granicę między ufologią starożytną (paleoastronautyką), nowożytną (trudnymi w interpretacji opowieściami o wszelkiego rodzaju podniebnych zjawiskach) i współczesną datowaną umownie na 1947 rok. Czy oznacza to, że do abdukcji dochodziło także w okresach wcześniejszych?</p>
<p><img src="http://www.paranormalne.info/obrazy/4s3.jpg" alt="3" /><br />
<em><span style="color: #993300;">Antonio Villas Boas &#8211; brazylijski rolnik, przeżył swoją słynną przygodę z UFO w roku 1957. Powyżej rekonstrukcja wyglądu istot, jakie wówczas napotkał.</span></em></p>
<p>Istnieją zwolennicy teorii, że Antonio Villas Boas nie był na tym polu prekursorem. Mówiąc wprost, wcześniej zdarzyła się historia, którą również można podciągnąć pod coś w rodzaju abdukcji, a rozegrała się w Węgierskiej Górce w roku 1954, a więc na trzy lata przed Boasem. Inni idą o krok dalej zwracając uwagę na liczne relacje sięgające daleko w przeszłość, przyrównując do abdukcji wizje natury religijnej i wszelkie inne nadnaturalne spotkania. Czy jednak można im wierzyć mając na uwadze pewien bardzo charakterystyczny scenariusz przejawiający się w opowieściach wielu kultur z całego świata? 1</p>
<p>W wielu kulturach spotkać się możemy z czymś, co dla tych, którzy śladów kosmitów dopatrują się wszędzie będzie doskonałym dowodem na to, że jesteśmy z nimi (tj. obcymi) związani od zawsze. Tymczasem wydaje się, że to, co dziś wielu uznaje za porwanie przez pozaziemian jest pewnym pradawnym „wzorcem”, którego analogie z abdukcjami są aż nazbyt widoczne. Można powołać się tu na liczne przypadki wymiany między światami, tj. między światem ziemskim a nadprzyrodzonym, dokonywanymi nie tylko przez osoby do tego predysponowane (jak czarownicy czy szamani), ale również przez tych, którzy przypadkowo zostali „uprowadzeni” przez istoty magiczne/demoniczne do innej rzeczywistości, z której wracali już całkiem zmienieni. Warto powołać się tu np. na nasz rodzimy przykład. W wierzeniach Słowian pojawiło się wiele wspomnień. o „abdukcjach” dokonywanych przez boginki tudzież inne stworzenia nie przynależne temu światu. Najgorzej było w przypadku tzw. podrzutków (boginiaków, podziomków, odmieńców etc.), które były podrzucane przez boginki na miejsce ludzkich dzieci. Wyróżniały je m.in. wielka głowa i szeroko rozumiana „odmienność”. Oczywiście istniała możliwość odzyskania dziecka z rąk tamtego świata, choć odstawało ono już na zawsze od reszty będąc zapatrzonym „w tamten świat”. 2</p>
<p>Jeśli jesteśmy przy wierzeniach Słowian, warto tu zwrócić uwagę na kolejną ciekawą analogię. Dziś wiadomo, ze za wieloma relacjami o domniemanych uprowadzeniach, do których dochodzi w czasie zmienionego stanu świadomości są zaburzenia senne, także te połączone z niemiłymi doznaniami psychicznymi i fizycznymi, jakimi są np. słynne ataki zmory. Ta kategoria relacji zwana po ufologicznemu „nocnymi odwiedzinami” znajduje zapewne swoje racjonalne wytłumaczenie, zważywszy również na to, że wiele z tych doznań ma charakter bardzo gwałtowny a nawet dramatyczny.</p>
<p>Przyglądając się losom ludzi, którzy twierdzą, że zostali uprowadzeni przez kosmitów zaobserwujemy pewne zmiany w ich zachowaniu czy też światopoglądzie, z dryfem w kierunku szeroko pojętej duchowości i ezoteryki, ale nie jest to reguła. Prawdą również wydaje się to, że znaczny wpływ na „sagę o abdukcji” zdaje się wywierać filozofia New Age, która widzi niekiedy w osobach rzekomo uprowadzanych nabywców wyższej formy wiedzy znacznie wystających przed szereg zwykłych nieuduchowionych zjadaczy chleba lub też współczesnej kasty „szamanów”, którzy doświadczają swych lotów już nie w świecie duchowym, ale na wysoce zaawansowanych statkach pozaziemskiej cywilizacji. Nie jest to jednak reguła i z pewnością część osób z podobnymi doświadczeniami skupia się na ich wewnętrznym rozgryzaniu aniżeli na kwestiach „bycia wybranym”, ale o tym, jak wygląda profil psychiczny osób, na których pozaziemianie dokonali abdukcji będzie za chwilę.</p>
<p><img src="http://www.paranormalne.info/obrazy/4s4.jpg" alt="4" /><br />
<em><span style="color: #993300;">Karla Turner (1947-96) &#8211; to jedna z ikon ruchu ufologicznego. Przez kilka lat pracowała jako nauczyciel akademicki, po czym po serii dziwnych incydentów w swoim życiu, poświęciła się badaniu zjawiska abdukcji,</span></em></p>
<p>Jeszcze inną sprawą jest pewien wewnętrzny podział przypadków uprowadzenia przez kosmitów. W bardzo wielu z nich świadek donosi, że w czasie trwania incydentu znajdował się w zmienionym stanie świadomości (niekiedy pojawiają się nawet słowa o świecie „astralnym” czy „innym wymiarze”) lub też jego wspomnienia z incydentu zostały ukryte lub „zagłuszone” i mogły wyjść na światło dzienne jedynie dzięki zastosowaniu hipnozy. A czy ta stanowi wiarygodny sposób badania i odzyskiwania wspomnień, które zostały głęboko zakopane w świadomości świadków? Z pewnością nie. Najgorszym z możliwych wyjść wydaje się dosłowna interpretacja informacji uzyskiwanych podczas sesji hipnotycznych. Do końca nie wiadomo bowiem wówczas, z czym mamy do czynienia – z realną opowieścią, czy też może specyficznym psychicznym tworem. Ciekawym przykładem może być tu nieśmiertelna historia Jana Wolskiego, który mimo, że poddany został procedurze przypominającej badanie, tak jak wielu innych uprowadzonych, nie znajdował się wcale w stanie zmienionej świadomości.</p>
<p>Wraz z wymienionymi kilka akapitów wyżej badaczami zjawiska, którzy mieli je jeśli nie za realne, to przynajmniej za godne uwagi nauki, pojawiły się także argumenty ze strony sceptyków. Susan A. Clancy w swej książce pt. „Abducted: How People Come to Believe They Were Kidnaped by Aliens” („Porwani: Jak ludzie zaczynają wierzyć w to, że zostali porwani przez kosmitów”) przyglądając się psychicznemu profilowi osób uprowadzonych rzekomo przez obcych zauważa, że są to z reguły (i wbrew powszechnemu mniemaniu) zwyczajni ludzie, nie wyróżniający się niczym z otoczenia. Nie zawsze też poszukują oni uwagi i nie chcą też często dzielić się swoimi przeżyciami. Łączy ich jednak pewna charakterystyczna cecha – skłonność do fantazjowania i magicznego myślenia połączona z pewną trudnością w odróżnianiu zdarzeń realnych od wyimaginowanych. Ludzie ci częściej również interesują się zjawiskami paranormalnymi.</p>
<p><img src="http://www.paranormalne.info/obrazy/4s5.jpg" alt="5" /><br />
<em><span style="color: #993300;">Uprowadzenie przez kosmitów stało się elementem często przewijającym się przez produkty kultury masowej, stąd też jego obraz wyraźnie funkcjonuje w społecznej świadomości.</span></em></p>
<p>Kolejna kwestia to historie osób podających się za stałe ofiary, tudzież znajomych porywaczy. Zróżnicowanie między relacjami osób donoszących o rzekomych celach uprowadzeń jest tak duże, że w praktyce nasza planeta wydawałaby się wielką klatką ze zwierzątkami laboratoryjnymi, z której korzystają cywilizacje wyższych rzędów (być może z przyczyn humanitarnych nie mogące założyć sobie hodowli ludzi na własnej planecie i zmuszeni do pokonywania wielkich kosmicznych odległości by porwać człowieka, a czasami krowę…). Ponadto z historiami wielu osób wziętych zaczęły łączyć się teorie spiskowe dotyczące celów działania kosmitów i ich domniemanego wpływu na planetę. Pojawiają się tam motywy polityczno-wojskowe (kosmici uprowadzają ludzi za zgodą władz lub też czynią to służby specjalne sugerując ludziom, że zostali uprowadzeni), katastroficzne (starają się pomóc ludzkości jako dobrzy kosmiczni bracia i współczesny zamiennik aniołów lub Boga ery techniki i lotów w kosmos), biologiczno-reprodukcyjne (kosmici próbują załatać jakąś dziurę w swej biologiczności tworząc hybrydy) a nawet religijne.</p>
<p>Czy w uprowadzeniach pojawiają się zatem pewne „ufologiczne niezmienniki”? I tak i nie. Jeśli przeanalizujemy wiele relacji, dostrzeżemy rzeczywiście pewne podobieństwa w przebiegu czy też wyglądzie porywaczy. Nie są to jednak niezmienniki, a pewna „forma”, w którą wtłoczone są opowieści o uprowadzeniach, choć dodatkowych analiz wymaga tu z pewnością kwestia tego, kto ją zaszczepił i jak wpływa na to UFO-folklor. Jeśli chodzi o różnice w wyglądzie, zachowaniu i celach rzekomych kosmitów są one tak duże, że nie będzie wielce przesadzonym twierdzenie mówiące, że każdy przypadek jest z gruntu inny. Albo to kosmici za każdym razem mówią coś innego, albo od umysłu świadka zależy w tych przypadkach znacznie więcej niż nam się wydaje. Czy zatem psychiatra zajmujący się badaniem uprowadzonego, odkrywa tajniki jego stanu, czy też może wchodzi tylnymi drzwiami do jednej z największych tajemnic ludzkości? To chyba najtrudniejsze pytanie wyłaniające się po kilku dekadach naszego życia z abdukcjami. A co z przypadkami, w których pozostały ślady fizyczne na ciele świadka, lub też wydobyto z niego tajemny „implant”? To pytanie jest jeszcze trudniejsze…</p>
<p><img src="http://www.paranormalne.info/obrazy/4s6.jpg" alt="6" /><br />
<em><span style="color: #993300;">Sprawa Andreassonów stała się jednym z najsłynniejszych przypadków abdukcji. W 1967 r. mieszkańcy domu położonego w South Ashburnham zostali nawiedzeni przez grupę dziwnych niskich istot. W czasie incydentu w pełni świadoma pozostawała jedynie jego główna bohaterka, Betty Andreasson, która uznała istoty za anioły. Cała jej rodzina miała być przez ten czas sparaliżowana, oprócz córki Becky, która częściowo pamiętała zdarzenie.</span></em></p>
<p>Reasumując, możemy stwierdzić, że znaczna część relacji o uprowadzeniach ma korzenie kulturowe, społeczne oraz psychiczne. Pewne elementy, jakie się w nich przejawiają wydają się być do siebie zbliżone, ale nie mogą być nazywane „niezmiennikami” z racji zbyt dużego rozstrzału między niektórymi szczegółami dotyczącymi choćby wyglądu czy relacjami o celach uprowadzeń. Zwraca nam to uwagę na problem korzeni zjawiska abdukcji rozpatrywanego w ramach współczesnej legendy. W zbliżonych kategoriach rozważać należy powiązanie zjawiska abdukcji ze sferą ezoteryki, magii oraz wierzeń. Pozostaje kwestia marginalizacji tego zjawiska, przynajmniej pozornego i traktowania problemów osób mówiących o swych często traumatycznych doświadczeniach, jako nieistniejących. Czy za kolejne kilka dekad wiedzieć będziemy o zjawisku więcej? Nie wiadomo. W międzyczasie do głowy przyszło mi jeszcze jedno pytanie. Dlaczego dziś jest tak mało współczesnych Villas-Boasów, Andreassonów i wielu wielu innych?</p>
<p>www.Infa.org.pl<br />
Autor: P.Cielebiaś<br />
Przypisy:<br />
1) Piechota K., Rzepecki B., UFO nad Polską, Białystok 1996, s. 92.<br />
2) Szyjewski A., Religia Słowian, Kraków 2003, s. 172<br />
3) Ludden D., Close Encounters with Alien Abductions, Skeptical Enquirer, Vol. 17 2007.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.paranormalne.info/?feed=rss2&amp;p=362</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>w 2013 roku czeka nas apokalipsa</title>
		<link>http://www.paranormalne.info/?p=318</link>
		<comments>http://www.paranormalne.info/?p=318#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 18 Jun 2010 16:42:39 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Amon</dc:creator>
				<category><![CDATA[Przepowiednie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.paranormalne.info/?p=318</guid>
		<description><![CDATA[
 Amerykańscy naukowcy z NASA (Narodowa Agencja Aeronautyki i Przestrzeni Kosmicznej) wieszczą na Ziemi apokalipsę z powodu gigantycznej burzy magnetycznej, która ma nadejść w 2013 roku  podaje serwis korrespondent.net.W 2013 roku Słońce &#8220;przebudzi&#8221; się po wielu latach snu, zwiększając radykalnie swoją  aktywność. Według prognoz specjalistów może to doprowadzić do pandemii na Ziemi w związku [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><!--   @page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm }   P { margin-bottom: 0.21cm } --></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><img class="alignleft size-medium wp-image-180" title="ddhome" src="http://www.paranormalne.info/obrazy/apokalipsa.jpg" alt="ddhome" width="200" height="200" /> Amerykańscy naukowcy z NASA (Narodowa Agencja Aeronautyki i Przestrzeni Kosmicznej) wieszczą na Ziemi apokalipsę z powodu gigantycznej burzy magnetycznej, która ma nadejść w 2013 roku  podaje serwis korrespondent.net.W 2013 roku Słońce &#8220;przebudzi&#8221; się po wielu latach snu, zwiększając radykalnie swoją  aktywność. Według prognoz specjalistów może to doprowadzić do pandemii na Ziemi w związku z potężną burzą    magnetyczną, która ma uderzyć w naszą planetę. Burze magnetyczne to nagłe i intensywne zaburzenia pola  magnetycznego Ziemi.</p>
<p><span id="more-318"></span> Są one związane ze słonecznymi wyrzutami masy i burzami słonecznymi, które w postaci wiatru słonecznego  docierają do Ziemi, wywołując zmiany w polu magnetycznym.</p>
<p>Jak wynika z raportu Richarda Fischera, szefa oddziału NASA zajmującego się obserwacją Słońca, temperatura na jego powierzchni szybko rośnie i w 2013 roku należy oczekiwać, że &#8220;idealna burza magnetyczna&#8221; nadejdzie.</p>
<p>W wywiadzie dla brytyjskiego dziennika &#8220;The Daily Mail&#8221;, Fisher powiedział, że burze magnetyczne powodują awarie systemów łączności i są w stanie wpłynąć na pracę wszystkich systemów komputerowych. Mogą zostać uszkodzone także inne kanały komunikacyjne: telefoniczne, satelitarne. Uczony przepowiada, że grozi nam zupełny paraliż łączności, upadek systemu bankowego, a w efekcie nowy długotrwały kryzys gospodarczy.</p>
<p>Amerykańscy naukowcy już wcześniej ostrzegali, że podobna burza grozi globalną katastrofą. Świadczą o tym przykłady &#8220;słonecznych sztormów&#8221; z przeszłości. Do jednego z najbardziej intensywnych doszło w 1859 roku, kiedy zaburzenia ziemskiego magnetyzmu spowodowały awarie sieci telegraficznych w całej Europie i Ameryce Północnej, a nawet okazjonalne zapalanie się od iskier papieru w telegrafach.</p>
<p>W dzisiejszych warunkach, zdaniem naukowców NASA, burza wielkości tej z 1859 roku mogłaby zniszczyć cały system energetyczny krajów uprzemysłowionych. &#8220;Gdyby tak potężna burza magnetyczna uderzyła dziś w USA, tylko w pierwszym roku po katastrofie jej koszty sięgnęłyby 2 bln dol., czyli byłyby 20 razy większe niż te poniesione w związku z huraganem »Katrina «, który w 2005 r. spustoszył Nowy Orlean&#8221; &#8211; pisali w 2009 roku w specjalnym raporcie amerykańscy naukowcy.</p>
<p>Portal korrespondent.net przypomina także kataklizm z 1921 roku, kiedy w wyniku burzy słonecznej został zupełnie sparaliżowany transport w Nowym Yorku. Natomiast słoneczne harce z 1989 roku doprowadziły do przerwania dostaw energii dla Quebecu. Ponad sześć milionów Kanadyjczyków zostało bez światła i ogrzewania. Słabym punktem, w który uderzyła słoneczna nawałnica były linie wysokiego napięcia, które są czułe na kosmiczną pogodę i wychwytują prądy wywołane przez burze magnetyczne.</p>
<p>Naukowcy z NASA wezwali amerykańskie władze do przygotowania się na wszelkie możliwe techniczne kataklizmy, jakie może spowodować nawałnica, która przyjdzie ze Słońca.</p>
<p>Zródło Onet.pl</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.paranormalne.info/?feed=rss2&amp;p=318</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zakazana archeologia</title>
		<link>http://www.paranormalne.info/?p=307</link>
		<comments>http://www.paranormalne.info/?p=307#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 13 Jun 2010 10:09:17 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Amon</dc:creator>
				<category><![CDATA[Tajemnice Świata]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.paranormalne.info/?p=307</guid>
		<description><![CDATA[
 Liczne dowody wskazują, że ludzkość istnieje na Ziemi znacznie dłużej, niż głosi to oficjalna nauka. Co więcej, wiele z nich ukazuje, że nasi starożytni przodkowie byli kimś więcej niż tylko prymitywnymi jaskiniowcami, jak zwykliśmy o nich sądzić.
LAURA LEE: Pozwól, że zacznę od kilku najbardziej zadziwiających znalezisk archeologicznych. Mam tu na myśli znalezioną w Afryce [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><!--   @page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm }   P { margin-bottom: 0.21cm } --></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><img class="alignleft size-medium wp-image-180" title="ddhome" src="http://www.paranormalne.info/obrazy/peru.jpg" alt="ddhome" width="200" height="200" /> Liczne dowody wskazują, że ludzkość istnieje na Ziemi znacznie dłużej, niż głosi to oficjalna nauka. Co więcej, wiele z nich ukazuje, że nasi starożytni przodkowie byli kimś więcej niż tylko prymitywnymi jaskiniowcami, jak zwykliśmy o nich sądzić.<br />
<strong>LAURA LEE:</strong> Pozwól, że zacznę od kilku najbardziej zadziwiających znalezisk archeologicznych. Mam tu na myśli znalezioną w Afryce Południowej metalową kulę z wyżłobionymi wzdłuż jej obwodu rowkami pochodzącą, jak się przypuszcza, z okresu prekambryjskiego.Odcisk buta znaleziony w Antelope Springs w stanie Utah, którego powstanie datuje się na okres kambryjski.</p>
<p><span id="more-307"></span>Metalową wazę znalezioną w Dorchester w stanie Massachusetts pochodzącą prawdopodobnie z okresu prekambryjskiego. Kamień znaleziony w Szkocji, w którym znajdował się żelazny gwóźdź. Pochodzenie tego znaleziska datuje się na okres dewoński. Kamień znaleziony w Tweed w Anglii, w którym umieszczona była złota nić. Żelazny dzban znaleziony w Wilburton w stanie Oklahoma. Oba te znaleziska datuje się na okres Karbonu. Co takiego na temat naszej historii mogą przekazać nam te wszystkie zadziwiająco stare znaleziska? Chyba to, że nasza wiedza na temat prehistorii bazująca na pewnych teoretycznych założeniach nie pozwala, aby tego rodzaju znaleziska oglądały światło dzienne, i odrzuca tego rodzaju anomalie. Tego rodzaju znaleziska podważają wyznawane teorie i dlatego nie są brane pod uwagę. Zamiast wprowadzić poprawki do obecnie obowiązującej teorii lub zbadać dokładnie te znaleziska, idzie się po najmniejszej linii oporu i odrzuca je. O tym wszystkim, o tak zwanej “zakazanej archeologii”, opowie nam zaraz nasz gość, Michael Cremo, współautor książki pod tym samym tytułem. Michael, dziękuję, że znalazłeś czas dla nas.</p>
<p><strong>MICHAEL CREMO:</strong> To dla mnie zaszczyt być tutaj, Lauro.</p>
<p><strong>LEE:</strong> Proszę, opowiedz nam o zakazanej archeologii. Co skłoniło cię, że zająłeś się tym zagadnieniem? Jakie były tego początki?</p>
<p><strong>CREMO:</strong> Tak zwaną zakazaną archeologią zainteresowałem się w roku 1984. W tamtym czasie dyskutowałem razem z drem Richardem Thompsonem, który jest współautorem mojej książki, sprawę pochodzenia człowieka. Słyszeliśmy wcześniej o pewnych raportach opisujących dziwne, nieprawdopodobne wręcz znaleziska. I postanowiliśmy zbadać tę sprawę. To, co znaleźliśmy, bardzo nas zadziwiło.</p>
<p><strong>LEE:</strong> Co tak was zadziwiło? Proponuję, abyś wyjaśnił nam najpierw ogólnie cały problem, a potem przeszedł do szczegółów.</p>
<p><strong>CREMO:</strong> W porządku. Kiedy przegląda się współczesne książki, można się z nich dowiedzieć, że ludzie tacy jak my, homo sapiens, wyewoluowali na przestrzeni ostatnich około stu tysięcy lat z istot przypominających małpy. Wszystkie przytaczane w tych książkach dowody potwierdzają tę tezę nadając jej wiarygodność. Kiedy jednak przyjrzałem się temu z bliska, zorientowałem się, że na przestrzeni ostatnich stu pięćdziesięciu lat antropolodzy tak naprawdę pogrzebali niemal tyle samo dowodów, ile wygrzebali. Mówiąc: pogrzebali &#8211; mam tu oczywiście na myśli ich ukrywanie lub ignorowanie. Dowody te świadczą przeciwko obowiązującej do dzisiaj w nauce teorii dotyczącej pochodzenia człowieka. Świadczą również o tym, że człowiek taki jak my istnieje na Ziemi nie od setek tysięcy, ale od setek milionów lat. Na początku naszej rozmowy wymieniłaś kilka osobliwych dowodów takich jak na przykład piękna metalowa waza, którą znaleziono w Dorchester w stanie Massachusetts. Natrafiono na nią w skale, która pochodzi z okresu prekambryjskiego, a to oznacza, że wykonano ją ponad sześćset milionów lat temu.</p>
<p><strong>LEE:</strong> Właśnie, czy to nie jest zdumiewające? Metalowa waza, która ma ponad sześćset milionów lat? Powiedz mi, co by się stało, gdyby nagle ktoś wyłożył te wszystkie dowody na stół i nie wdając się w żadne teorie oraz unikając uprzedzeń, powiedział: Przyjrzyjmy się tym wszystkim dowodom i zastanówmy się nad dziejami ludzkiej rasy na Ziemi. Jak sądzisz, do czego by to doprowadziło?</p>
<p><strong>CREMO:</strong> Pierwszą rzeczą, jaką musisz wiedzieć, jest to, że jeśli zapragniesz poznać wszystkie zgromadzone do tej pory dowody, będziesz potrzebowała do tego celu kilku stołów. Kiedy weźmiesz pod uwagę wszystkie dowody, a nie tylko te, które bada się obecnie, to stwierdzisz, że ludzie tacy jak my koegzystują na tej planecie z innymi istotami od bardzo dawna &#8211; dosłownie od setek milionów lat.</p>
<p><strong>LEE:</strong> Teoria koegzystencji z innymi istotami nikogo dzisiaj już nie dziwi, ponieważ obecnie uważa się, że człowiek neandertalski koegzystował przez sto tysięcy lat z człowiekiem z Cro-Magnon. Czy to współczesna teoria? Czy jest słuszna?</p>
<p><strong>CREMO:</strong> Tak, masz całkowitą rację. Nawet teraz są uczeni, jak choćby brytyjska antropolog Myra Shackley, którzy twierdzą, że w obecnych czasach nadal koegzystujemy z takimi istotami jak choćby człowiek neandertalski. Tę teorię potwierdzają liczne relacje pochodzące z wielu części świata. Mówią one o obserwacjach dziwnych istot, takich jak na przykład Yeti lub Człowiek Śniegu, jak je się nazywa w Himalajach, zaś w Ameryce Północnej Wielka Stopa lub Sasquatch, a także innych podobnych do nich istot. Zatem teoria koegzystencji z tego typu istotami ma całkiem solidne podstawy.</p>
<p><strong>LEE:</strong> Przyjrzyjmy się temu dokładniej, przyjrzyjmy się dowodom, jakie mamy. Zacznijmy od początku posuwając się w górę strzałki czasu. Zauważyłam, że w miarę cofania się w czasie znajdujemy coraz bardziej znaczące znaleziska, zaś kierując się ku współczesności są one coraz mniej wyszukane. Pojawienie się pierwszych ludzi na Ziemi umiejscawiasz w swojej książce w znacznie dawniejszym okresie niż inni. Michael, opowiedz nam o kilku tych niezwykłych znaleziskach, których wiek szacuje się na wiele milionów lat, co jak wiadomo, stoi w sprzeczności z obecnie obowiązującą teorią. Czy mógłbyś wymienić kilka przykładów? Interesują mnie okoliczności, w jakich je odkryto, czy są dobrze udokumentowane i gdzie się w chwili obecnej znajdują?</p>
<p><strong>CREMO:</strong> W porządku, oto jeden bardzo dobry przykład. Pochodzi z ostatnich lat. Pragnę zaznaczyć, że to jeden z moich ulubionych. W roku 1979 w Laetoli w Tanzanii Mary Leakey, żona jednego z najsłynniejszych antropologów dwudziestego wieku, Louisa Leakeya, znalazła w wyschniętym wulkanicznym pyle liczącym sobie 3,6 miliona lat odciśnięte ślady stóp należące do trzech osobników. Analizowało je wielu specjalistów zajmujących się badaniem śladów stóp, tacy jak na przykład antropolodzy fizyczni. Całe to odkrycie zostało szczegółowo udokumentowane w magazynie National Geographic i innych podobnych mu periodykach, które wymieniliśmy w naszej książce. Możesz je tam obejrzeć uwiecznione na fotografii. Wyglądają identycznie jak odciski stóp współczesnego człowieka. Jeden z badaczy powiedział, że gdyby przejść się teraz po plaży i spojrzeć na odciski ludzkich stóp, jakie możemy tam znaleźć, to nie stwierdzilibyśmy między nimi i tymi odnalezionymi na zaschniętym wulkanicznym pyle żadnej różnicy. Najdziwniejsze w całej tej sprawie jest to, że żaden z uczonych, którzy badali te ślady, nie doszedł do oczywistego wręcz wniosku, że istota, która je pozostawiła, musiała być bardzo podobna do nas, współczesnych ludzi</p>
<p><img src="http://www.paranormalne.info/obrazy/za1.jpg" alt="za1" /></p>
<p><em>Po lewej: Ślad przypominający odcisk buta znaleziony przez Williama Meistera w kambryjskim łupku w pobliżu Antelope Spring w stanie Utah w USA. Jego wiek szacuje się na 505 milionów lat. Po prawej: Ten sam odcisk z naniesieniem zarysu w celu jego lepszego uwidocznienia.</em></p>
<p><strong>LEE:</strong> Tak więc z jednej strony mamy dowody, które wykorzystuje się do poparcia odpowiedniej teorii, o ile oczywiście do niej pasują, z drugiej zaś nie mniej cenne dowody, które się odrzuca, jeśli do niej nie pasują. Nie uważasz, że to pewien rodzaj hipokryzji?</p>
<p><strong>CREMO:</strong> Oczywiście, że tak. To zjawisko nazwaliśmy “filtrowaniem wiedzy” i w pewnym sensie nie jest to wcale diabelski spisek naukowców w celu oszukiwania ludzi. Jest to raczej pewien rodzaj samooszukiwania się naukowców, którzy są w to zaangażowani. Na przykład kiedy znaleziono wspomniane odciski stóp, antropolodzy stwierdzili, że “musiały one należeć do australopiteka”, mimo iż w swoich zbiorach mieli kości stóp tego człekopodobnego stworzenia przypominającego małpę, które żyło prawdopodobnie trzy miliony lat temu w Afryce. Posiadane przez nich kości stóp nie pasowały do śladów znalezionych przez Mary Leakey.</p>
<p><strong>LEE:</strong> W jakim stopniu te dwa znaleziska nie zgadzały się ze sobą?</p>
<p><strong>CREMO:</strong> W dużym, dlatego że palce stóp australopiteka są bardzo długie i zaokrąglone. Duży palec ich stóp pełni u nich rolę podobną do naszego kciuka. Przyjrzyj się szympansom, spójrz na ich stopy. Wielki palec w stopach szympansów może poruszać się na wszystkie strony. Pełni podobne funkcje jak kciuk u ludzi. Jest na przykład bardzo pomocny podczas wspinania się po drzewach &#8211; do chwytania gałęzi. Tak więc znalezione w Afryce ślady stóp, które datowane są na 3,6 miliona lat w żadnym wypadku nie mogą być śladami pozostawionymi przez australopiteka.</p>
<p><strong>LEE:</strong> Dlaczego w takim razie wybrano właśnie jego do wyjaśnienia pochodzenia tych śladów?</p>
<p><strong>CREMO:</strong> Ponieważ była to, jak wówczas sądzono, jedyna w owym czasie istota, która chodziła na dwóch nogach, a także dlatego, że ignorują oni wszystkie inne dowody, które wskazują, że ludzie podobni do współczesnego człowieka żyli w tamtym czasie. Coś takiego nie mieści się w ich głowach mimo ewidentnych dowodów. Jeśli to są ślady ludzkich stóp, to mógł je odcisnąć nie kto inny jak ludzie.</p>
<p><strong>LEE:</strong> A co na to Leakeyowie? W jaki sposób oni interpretowali te ślady?</p>
<p><strong>CREMO:</strong> Mary Leakey twierdziła, że te ślady pochodzą od człekokształtnej małpy z ludzkimi stopami. Gdyby to był jedyny dowód, jaki mamy, na istnienie człowieka w zamierzchłej przeszłości, to można by było przyznać jej rację. W naszej książce Zakazana archeologia przedstawiliśmy jednak wiele innych udokumentowanych dowodów na istnienie człowieka w tamtym okresie, na przykład kamienne narzędzia, różnego rodzaju wyroby rzemieślnicze, inne ludzkie kości oraz kompletny szkielet człowieka pochodzący z tego samego okresu co ślady stóp znalezione przez Mary Leakey. Wyżej wymienione znaleziska każą nam przypuszczać, że ślady stóp widniejące w wyschniętym wulkanicznym pyle zostały odciśnięte przez człowieka.</p>
<p><strong>LEE:</strong> Dlatego że potwierdzają to inne dowody</p>
<p><strong>CREMO:</strong> Dokładnie tak.</p>
<p><img src="http://www.paranormalne.info/obrazy/za2.jpg" alt="za2" /></p>
<p><em>Tłuczek i moździerz odkryte przez J. H. Neale’a w korytarzu kopalni przechodzącym przez złoża trzeciorzędne liczące 33-55 milionów lat leżące pod Table Mountain w okręgu Tuolumne w Kalifornii.</em></p>
<p><strong>LEE:</strong> Sugerujesz zatem, że historia rodzaju ludzkiego zawiera jakieś bardzo interesujące rozdziały, które są najzwyczajniej w świecie ignorowane, tylko dlatego że obowiązuje nas jakaś niewłaściwa teoria. Może podasz nam jakieś inne przykłady. To, co mówisz, jest bardzo interesujące.</p>
<p><strong>CREMO:</strong> Innym przykładem może być szkielet znaleziony w Afryce w roku 1913 przez dra Hansa Recka, pracownika Uniwersytetu Berlińskiego. Szkielet spoczywał na obszarze znanym obecnie jako Olduval Gorge</p>
<p><strong>LEE:</strong> Bardzo popularne miejsce do dokonywania odkryć, nieprawdaż?</p>
<p><strong>CREMO:</strong> Zgadza się. To właśnie tam Leakeyowie prowadzili większość swoich poszukiwań archeologicznych. W roku 1913 dr Hans Reck znalazł tam kompletny szkielet współczesnego człowieka, który spoczywał w skamieniałej warstwie geologicznej liczącej sobie od jednego do prawie dwóch milionów lat. Było to bardzo doniosłe odkrycie, ponieważ zgodnie ze współczesnymi teoriami naukowymi ludzie tacy jak my istnieją na Ziemi od niespełna stu tysięcy lat, co oznacza, że ten szkielet nie powinien istnieć</p>
<p><strong>LEE:</strong> W jaki sposób to wyjaśniono? Czy w roku 1913 człowiek nie był w centrum zainteresowania archeologii? Dlaczego tego typu znaleziska nie były analizowane?</p>
<p><strong>CREMO:</strong> W tamtym czasie, po odkryciu w roku 1894 Człowieka Jawajskiego, podstawy współczesnej archeologii dopiero się kształtowały. Kiedy patrzy się teraz na to z perspektywy czasu, jest to bardzo interesująca historia przypominająca powieść detektywistyczną. Swoje epokowe dzieło O powstawaniu gatunków Karol Darwin napisał w roku 1859. Książka ta wywołała fale intelektualnego szoku, które obiegły cały świat. Najbardziej intrygujące w tamtym czasie pytanie brzmiało: “Skąd pochodzi człowiek?”</p>
<p><strong>LEE:</strong> Zgodzisz się chyba ze mną, że jesteśmy raczej samolubnymi istotami, prawda?</p>
<p><strong>CREMO:</strong> Tak, to prawda. Nie interesujemy się zbytnio, skąd się wzięły na przykład motyle czy kraby. Interesuje nas, skąd pochodzimy my sami &#8211; ludzie. Pokusiłem się więc o przejrzenie współczesnych opracowań i zauważyłem w nich brak jakichkolwiek wzmianek o raportach z okresu między rokiem 1859, kiedy to Darwin napisał O powstawaniu gatunków, a 1894, kiedy odkryto Człowieka Jawajskiego, które mówiłyby o tego typu znaleziskach. Pomyślałem, że to bardzo dziwne, zwłaszcza że w tamtym czasie niezliczone rzesze naukowców poszukiwały na całym świecie brakującego ogniwa niezbędnego do wyjaśnienia zagadki pochodzenia człowieka. Poprosiłem zatem jednego z moich asystentów, aby udał się do biblioteki i przyniósł mi jakieś książki antropologiczne z lat 1880-1885. Chciałem je dokładnie przejrzeć. To, co w nich znalazłem, wręcz mnie zaszokowało. Były one napisane przez naukowców a nie zwykłych ludzi. Uczeni ci byli geniuszami swojej epoki. Opisywali w naukowych czasopismach różnego rodzaju dowody wskazujące, że ludzie tacy jak my &#8211; żadne tam małpoludy ani brakujące ogniwa &#8211; żyli 10, 20, 30, 40, 50, a nawet więcej milionów lat temu. I nie mówię tu o jakimś jednym czy dwóch odkryciach, ale o setkach tego typu odkryć. Wszystkie je opisałem w swojej liczącej niemal tysiąc stron książce Zakazana archeologia.</p>
<p><strong>LEE:</strong> To niesamowite. Gdzie są te wszystkie znaleziska? Gdzie się teraz znajdują? Co się z nimi stało? Co się obecnie dzieje z tymi setkami ludzkich szkieletów, z których wiele pochodzi sprzed setek milionów lat, i co z wcześniejszymi znaleziskami, które udokumentowaliście w swojej książce?</p>
<p><strong>CREMO:</strong> Najstarsze znaleziska, jakie opisaliśmy, to oczywiście nie mówimy tu teraz o szkieletach, ale różnego rodzaju przedmiotach, które nie mogły powstać w sposób naturalny</p>
<p><strong>LEE:</strong> Rozumiem.</p>
<p><strong>CREMO:</strong> Przedmioty, które opisaliśmy, zostały najwyraźniej wykonane ludzką ręką. Najstarszy z nich to metalowa kula z wyżłobieniami znaleziona w Południowej Afryce. Znaleziono ich bardzo wiele. Są to doskonale okrągłe metalowe kule, z których część ma po trzy wyżłobienia biegnące wokół ich obwodu. Ich wiek szacuje się na około 2,8 miliarda lat</p>
<p><strong>LEE:</strong> Przepraszam, czy dobrze zrozumiałam? Mówisz, że te kule mają 2,8 miliarda lat?</p>
<p><strong>CREMO:</strong> Tak. Jak zapewne wiesz, zgodnie z obowiązującą teorią naukową, Ziemia ma około 5,3 miliarda lat. Tak więc te metalowe kule są dosyć stare, prawda? Najstarszym śladem pozostawionym przez człowieka jest odcisk stopy odnaleziony w Antelope Springs w stanie Utah w roku 1968. Szacuje się, że pochodzi on z okresu kambryjskiego, to znaczy, że ma mniej więcej sześćset milionów lat.</p>
<p><img src="http://www.paranormalne.info/obrazy/za3.jpg" alt="za3" /></p>
<p><em>Figurka ze studni Nampa w stanie Idaho w USA. Znalezisko to pochodzi z przełomu pliocenu i plejstocenu, czyli sprzed około 2 milionów lat.</em></p>
<p><strong>LEE:</strong> Powiedz mi, ile lat mają najstarsze szczątki szkieletu, jakie znaleziono?</p>
<p><strong>CREMO:</strong> Najstarszymi pozostałościami szkieletu, z jakimi się zetknęliśmy i opisaliśmy w naszej książce, jest szkielet człowieka, który został odkryty w kopalni węgla w okręgu Macoupin w stanie Illinois w roku 1862. Szkielet ten opisano w czasopiśmie The Geologist. Stwierdzono, że pochodzi z okresu Karbonu, co oznacza, że ma około trzystu milionów lat. Jest to więc bardzo niezwykłe znalezisko. Jednak jak to się często zdarza, jeśli któreś ze znalezisk nie pasuje do obowiązującej teorii, to się go nie ujawnia opinii publicznej, kiedy zaś pasuje, to jest pieczołowicie pielęgnowane i eksponowane.</p>
<p><strong>LEE:</strong> Robi się wokół tego wiele szumu, nagłaśnia, można wszędzie o tym przeczytać</p>
<p><strong>CREMO:</strong> Tak. Znaleziska, które pasują do przyjętych teorii, można oglądać w muzealnych gablotach. Kręci się o nich filmy, które można później obejrzeć w programie National Geographic lub innych jemu podobnych. Lecz jeśli coś stoi w sprzeczności z obowiązującą teorią, to nigdy się o tym nie usłyszy. Tych dziwnych znalezisk się nie zachowuje, dlatego często nie pozostaje po nich żaden ślad. Chcę też powiedzieć, że to ludzie tacy jak ty, mam tu na myśli przedstawicieli środków masowego przekazu, powinni głębiej badać tego rodzaju sprawy. To tak jakbyś pytała polityka o jakąś sprawę, którą on starałby się przed tobą ukryć, i brała jego wyjaśnienia za dobrą monetę, nie starając się jej zgłębić, nie starając się poznać rzeczywistych faktów. Sądzę, że wiele wyników prac archeologów jest ukrywanych przed opinią publiczną. Pragnę podkreślić, że nie możemy im ufać bardziej niż zwykłym ludziom, tylko dlatego że zajmują uniwersyteckie posady lub mają przed nazwiskiem literki “dr”.</p>
<p><strong>LEE:</strong> Całkowicie się z tym zgadzam. Michael, przedstawiasz tu całkiem odmienny punkt widzenia od tego, jaki ma większość ludzi. Mówisz, że naszym obowiązkiem, intelektualną powinnością jest nieprzyjmowanie głoszonych teorii na słowo, ale staranie się ustalić, czy nic się za nią nie kryje i czy istnieją jakieś inne możliwości. Dlaczego tak uważasz? Słyszałam od wielu ludzi, którzy mówili, że musisz być chyba głupi, skoro nie akceptujesz teorii, które wyznają szerokie kręgi uczonych, albo że padłeś ofiarą oszustwa i tracisz czas zajmując się tym, co robisz. Jak sądzisz, dlaczego twój punkt widzenia tak bardzo się różni i co ma nas skłonić do przyjęcia alternatywnej teorii.</p>
<p><strong>CREMO:</strong> Sądzę, że w stosunku do nauki powinniśmy przyjąć taką samą postawę, jak w stosunku do polityki i polityków. Podam przykład. Jeśli mamy jakieś podejrzenia w stosunku do danego polityka, zwykle sądzimy, że coś ukrywa przed nami, i wówczas nie akceptujemy tego i żądamy wyjaśnień.</p>
<p><strong>LEE:</strong> Wyjaśnij mi to w jakiś inny sposób, proszę.</p>
<p>CREMO: Dobrze. Sądzę, że tego rodzaju podejście, to znaczy akceptowanie wszystkiego, co mówią naukowcy, jest w chwili obecnej przeważające. Myślę, że powinniśmy być bardziej</p>
<p><strong>LEE:</strong> Sceptyczni?</p>
<p><strong>CREMO:</strong> Tak. Powinniśmy być bardziej sceptyczni. Na niektóre sprawy powinniśmy spojrzeć niezależnym okiem, czasem nawet przyjąć postawę postronnego obserwatora. Ludzie chcą znać stanowisko kogoś niezależnego, osoby nie związanej z daną sprawą. Dlatego nie należy za każdym razem zwracać się do ekspertów, którzy badają daną sprawę, ponieważ oni zawsze przedstawią swój punkt widzenia na to, co badają. Aby zbadać coś dokładnie, potrzeba ludzi z zewnątrz, którzy spojrzą na to świeżym okiem. Właśnie coś takiego zrobiliśmy w naszej książce. Materiał do niej zaczęliśmy gromadzić bez żadnych przyjętych z góry koncepcji i to, co znaleźliśmy, dowodzi, że nasze wyobrażenia o przeszłości są nieobiektywne. Nie przekazuje się nam całej prawdy. Nie podaje się nam wszystkich faktów. Dlatego w Zakazanej archeologii staraliśmy się przedstawić wszystkie fakty, aby ludzie sami mogli wyciągnąć z nich wnioski.</p>
<p><img src="http://www.paranormalne.info/obrazy/za4.jpg" alt="za4" /></p>
<p><em>Kredowa kula znaleziona we wczesnoeoceńskim pokładzie lignitu w pobliżu Laon we Francji. Na podstawie jej pozycji stratygraficznej można ją datować na 44-55 milionów lat.</em></p>
<p><strong>LEE:</strong> Jakie ty i Richard Thompson macie wykształcenie w tej dziedzinie?</p>
<p><strong>CREMO:</strong> Prawie żadnego, poza badaniami, jakie przeprowadziliśmy.</p>
<p><strong>LEE:</strong> Czy łatwo prowadzi się tego rodzaju badania? Czy raporty, które badaliście, były łatwo osiągalne? Skąd wiedzieliście, gdzie szukać prawdy, jeśli była ukrywana?</p>
<p><strong>CREMO:</strong> To było jak pisanie detektywistycznej powieści. Po pierwsze, cofa się w badaniach wstecz i zaczyna odnajdywać raporty mówiące o różnego rodzaju znaleziskach. Później trzeba szukać nieznanych przypisów. To jest jak kamuflaż. Jak zatajanie jakiejś sprawy. Jeśli chce się coś odkryć, trzeba się do tego dokopać. Musieliśmy zdobyć czasopisma, niektóre z nich utajnione, oraz raporty dosłownie z całego świata, z których część pochodziła nawet sprzed kilkuset lat. Następnie trzeba było je przetłumaczyć na angielski z niemieckiego, francuskiego, hiszpańskiego, rosyjskiego i wielu innych języków. Zajęło to nam prawie osiem lat. Osiem lat pracowicie zbieraliśmy materiały do naszej książki. Wszystko jest w niej dokładnie opisane, każda informacja ma swój odnośnik. To kompletna biografia.</p>
<p><strong>LEE:</strong> Jednak naukowcy nie odpowiedzieli na to, co napisaliście. Sądzę, że czytali waszą książkę i z łatwością mogliby zweryfikować prawdziwość pochodzenia niektórych z przedstawionych przez was znalezisk. Oczywiście nawet w tysiąc stronicowej książce nie mogliście opisać ich wszystkich. Jakie zatem obraliście kryterium, którym kierowaliście się przy wyborze danego znaleziska do zbadania i umieszczenia w książce?</p>
<p><strong>CREMO:</strong> Wybieraliśmy tylko te znaleziska, których pochodzenie można było udokumentować i poświadczyć w sposób naukowy. Dzięki temu dowiedzieliśmy się, że proces nazwany przez nas “filtracją wiedzy” trwa nadal. Mieliśmy szczęście dotrzeć do kilku współczesnych badaczy, którzy padli jego ofiarą. Byli tak uprzejmi, że wyjaśnili nam, w jaki sposób jest on realizowany.</p>
<p><strong>LEE:</strong> Zatem powiedz nam, jak się on obecnie odbywa?</p>
<p><strong>CREMO:</strong> Po pierwsze, potrzebne są pieniądze. Następnie są określone grupy wpływowych ludzi, którzy kontrolują pewne stanowiska. Jest także potrzebna możliwość publikowania wyników badań. Należy wiedzieć, że jeśli chce się zostać profesorem na uniwersytecie, należy posiadać rekomendacje. Jeśli chcesz, aby twój artykuł został opublikowany w naukowym czasopiśmie, musi on przejść najpierw przez coś, co się nazywa “powtórną weryfikacją”.</p>
<p><strong>LEE:</strong> Pewni ludzie mogą komentować czyjąś pracę i jej autor nawet nie wie, kim oni są.</p>
<p><strong>CREMO:</strong> Dokładnie tak. Nie wiadomo, kim oni są. W pewnym sensie można nawet powiedzieć, że jest to dominująca grupa ludzi, która wykorzystuje różnego rodzaju środki, aby uniemożliwić poznanie prawdy szerszemu kręgowi społeczeństwa.</p>
<p><strong>LEE:</strong> Zatem do objęcia jakiegoś ważnego stanowiska naukowego, opublikowania jakiegoś ważnego artykułu potrzebne są tak zwane układy i koneksje, czy tak?</p>
<p><strong>CREMO:</strong> Oczywiście. Od czasu do czasu łączę się poprzez mój komputer z Internetem</p>
<p><strong>LEE:</strong> Ja również.</p>
<p><img src="http://www.paranormalne.info/obrazy/za5.jpg" alt="za5" /></p>
<p><em>Wenus z Wilendorfu odkryta w Europie. Jej wiek szacuje się na 30 tysięcy lat.</em></p>
<p><strong>CREMO:</strong> Jak wiesz, w Internecie istnieją grupy dyskusyjne. W niektórych z nich dyskutuje się na temat wad obecnego systemu i są ludzie, którzy właśnie ten temat wybrali sobie jako obiekt swoich zainteresowań.</p>
<p><strong>LEE:</strong> Jakiego typu są to grupy? Czy to grupy artystyczne? Biblioteczne? Chodzi mi o to, skąd czerpiesz tego rodzaju informacje? Wśród naszych słuchaczy mamy przecież wielu użytkowników Internetu.</p>
<p><strong>CREMO:</strong> Spotkałem się z jedną, ale nie pamiętam dokładnie jej nazwy, pamiętam tylko, że była naprawdę dziwna. Grupa ta prowadziła dyskusję na temat możliwości zatrudnienia się na stanowiska uniwersyteckie. Dyskutowano o tym, co trzeba zrobić, aby taką posadę otrzymać, oraz o systemie ich przydzielania, w ogóle o tym, jak działa ten system.</p>
<p><strong>LEE:</strong> Zatem nie ma sensu starać się o jakiekolwiek stanowisko, dopóki nie pozna się, jak się należy o nie ubiegać.</p>
<p><strong>CREMO:</strong> Dokładnie tak. Na każde stanowisko uniwersyteckie, które się zwalnia, jest zazwyczaj bardzo wielu, czasami setki, kandydatów.</p>
<p><strong>LEE:</strong> Jak rozumiem, tak wielka konkurencja zachęca, aby być w zgodzie z obowiązującą doktryną, prawda? Jeżeli myśli się poważnie o posadzie, to robi się wszystko, aby ją otrzymać.</p>
<p><strong>CREMO: </strong>To prawda. W kręgach uniwersyteckich i naukowych istnieją bardzo wpływowi ludzie, którzy decydują, kto obejmie dane stanowisko, kontrolują możliwość publikowania wyników badań oraz otrzymania na nie pieniędzy. Jeśli chce się mieć dobrą posadę, publikować swoje prace oraz mieć pieniądze na prowadzanie badań, to musi się grać tak, jak oni tego chcą. Właśnie tak działa ten system. Rozmawiałem z wieloma ludźmi, którzy stali się jego ofiarami. Ludziom tym odmówiono prawa do publikacji ich własnych prac, odmówiono im możliwości wykonywania pracy i pozbawiono pieniędzy na prowadzenie badań.</p>
<p><strong>LEE:</strong> Może ci ludzie chcieli głosić jakieś herezje?</p>
<p><strong>CREMO:</strong> Nie. Przyczyną były ich poglądy. Jeden z takich przypadków przedstawiamy w naszej książce. Dotyczy on Virginii Steen-McIntyre, geolog pracującej dla US Geological Survey. W 1970 roku oznaczała wraz z innymi geologami wiek pewnego miejsca w Hueyatlaco w Meksyku, w którym znaleziono bardzo precyzyjnie wykonane kamienne narzędzia. Mógł je wykonać nie kto inny, jak tylko człowiek. Do określenia wieku miejsca, w którym znaleziono te narzędzia, oprócz metody uranowej wykorzystano również inne techniki. Dzięki temu ustalono, że wynosi on około trzystu tysięcy lat. Obowiązująca jednak doktryna mówi, że człowiek pojawił się w Ameryce Północnej nie więcej niż dwanaście tysięcy lat temu. Mimo iż niektórzy uczeni wydłużają już ten okres nawet do dwudziestu pięciu a nawet trzydziestu tysięcy lat, nadal obowiązuje dwanaście tysięcy lat. Tak więc mamy tu bardzo precyzyjnie wykonane narzędzia znalezione w miejscu datowanym na trzysta tysięcy lat, co jest w tym przypadku wręcz ekstremalną anomalią. Nie było wtedy przecież na Ziemi tak rozwiniętej istoty, która mogłaby wykonać takie narzędzia. Przecież człowiek istnieje od stu tysięcy lat. W rzeczy samej tego rodzaju narzędzia znaleziono w Europie, ale ich wiek datuje się na czterdzieści tysięcy lat. Tak więc fakt, że w Meksyku, gdzie w tym czasie w ogóle nie powinno być jeszcze człowieka, znaleziono narzędzia, których wiek datuje się na trzysta tysięcy lat, to znaczy ponad dwieście pięćdziesiąt tysięcy lat więcej niż jakiekolwiek inne znalezisko tego typu, jest nie do przyjęcia!</p>
<p><strong>LEE:</strong> I to rodzi problem, prawda?</p>
<p><strong>CREMO:</strong> Tak. Badacze, którzy to odkryli, sporządzili raport, ale nigdy nie udało im się go opublikować. Nikt nie chce się tego podjąć.</p>
<p><img src="http://www.paranormalne.info/obrazy/za6.jpg" alt="za6" /></p>
<p><em>Rysunek metalicznej rury znalezionej w Saint Jean de Livet we Francji w pokładzie kredy sprzed 65 milionów lat.</em></p>
<p><strong>LEE:</strong> Powiedz mi, co się stało z tymi narzędziami? Gdzie się one dzisiaj znajdują?</p>
<p><strong>CREMO:</strong> Narzędzia te są przechowywane w jakimś muzeum &#8211; odnalazły się stosunkowo niedawno i jeśli się pośpieszycie, to może jeszcze zdążycie je zobaczyć. Staraliśmy się o pozwolenie na zrobienie im zdjęć i umieszczenie ich w naszej książce. Powiedziano nam jednak, że możemy dostać na to zgodę, pod warunkiem że pod zdjęciami umieścimy napis, że mają one dwadzieścia pięć tysięcy lat. Jeśli jednak będziemy upierali się przy tym, że mają one trzysta tysięcy lat, to nie otrzymamy zgody na ich wykonanie.</p>
<p><strong>LEE:</strong> Opowiedz nam jeszcze o innych tego typu znaleziskach, a potem o tym, kto decyduje o losach tej światowej spuścizny? Podaj niektóre z narzucanych ograniczeń. W jaki sposób datuje się znaleziska? Skąd wiemy, jak są one stare? Wiem, że datowanie wielu znalezisk związane jest z wiekiem warstw geologicznych, w których je znaleziono. Opowiedz nam coś więcej o tych znaleziskach, a potem przejdźmy do omówienia związanych z nimi spraw.</p>
<p><strong>CREMO:</strong> Zgoda. Innym ciekawym znaleziskiem jest rzeźbiona muszla odkryta w formacji skalnej Red Crag w Anglii. Muszlę tę znalazł Henry Stopes, członek Angielskiego Towarzystwa Geologicznego. Wiek formacji skalnej w Red Crag szacuje się na około dwa miliony lat. Na znalezionej przez niego muszli widnieje wyrzeźbiona ludzka twarz. Zgodnie z obowiązującą doktryną tego rodzaju przedmioty sztuki wykonane przez człowieka i znalezione w Europie nie mogą być starsze niż czterdzieści tysięcy lat. Tak więc muszla, której wiek szacowany jest na dwa do trzech milionów lat, jest niezwykłą anomalią. Pragnę w tym miejscu dodać, że znaleziono ją w dziewiętnastym wieku.</p>
<p><strong>LEE:</strong> Rozumiem. A co z innymi niezwykłymi znaleziskami?</p>
<p><strong>CREMO:</strong> Teraz przykład pochodzący z Ameryki Północnej. Jesteśmy w posiadaniu świetnej dokumentacji pokazującej, w jaki sposób ukrywa się niektóre znaleziska. W miejscu zwanym Sheguiandah, na terenie Wielkich Jezior w Kanadzie, a dokładnie na wyspie Manitoulin, dr Lee znalazł w formacji glacjalnej kamienne narzędzia, których wiek oszacował na siedemdziesiąt tysięcy lat. Jak już wcześniej wspominałem, zgodnie z obowiązującą teorią człowiek pojawił się w Ameryce Północnej dopiero dwanaście tysięcy lat temu. Kiedy dr Lee dokonał swojego odkrycia, współpracował z Muzeum Narodowym Kanady. Poprosił innego geologa, aby przyjechał i zbadał te narzędzia, ponieważ chciał się upewnić, czy otrzymane przez niego wyniki są prawdziwe. I w tym momencie stracił pracę. Nie dopuszczono do publikacji jego raportu na temat tego odkrycia. Co więcej, przez lata nie mógł dostać nigdzie pracy w swoim zawodzie. Czuł się z tego powodu bardzo pokrzywdzony. Kamienne narzędzia, które znalazł, zostały zabrane i gdzieś ukryte.</p>
<p><strong>LEE:</strong> Zatem całą tę sprawę jakby pogrzebano?</p>
<p><strong>CREMO:</strong> Tak, pogrzebano ją.</p>
<p><strong>LEE:</strong> W swojej książce umieściliście opisy przede wszystkim tych przedmiotów, których pochodzenie da się udokumentować i które wymagały od was przeczytania fachowej literatury naukowej. Wspominacie też o znaleziskach, wprawdzie niezbyt często, których pochodzenie nie jest tak dobrze udokumentowane. Mam tu na myśli przedmioty znalezione przez górników kopiących w bardzo głębokich, starych warstwach węgla. Na przykład słyszłam od ludzi, którzy rozdrabniają grudy węgla na mniejsze kawałki po to, aby móc włożyć je później do swoich pieców, o znajdujących się w nich złotych łańcuchach, metalowych wazach oraz innych niezwykłych znaleziskach. Czy rzeczywiście coś takiego miało miejsce i czy może sami górnicy, którzy pracują w kopalniach, również coś znaleźli.</p>
<p><strong>CREMO:</strong> Opowiem ci o jednym tego typu przypadku, który opisaliśmy w naszej książce. W roku 1987 na łamach gazety Daily News, która wychodzi w Omaha w stanie Nebraska ukazał się artykuł zatytułowany “Rzeźbiony kamień wygrzebany w kopalni”. Opowiadał on o odłamku skalnym o wymiarach 0,6 na 0,3 metra. Na jego górnej powierzchni były wyrzeźbione geometryczne figury w kształcie diamentu, a wewnątrz każdego z tych diamentów ludzka twarz przedstawiająca osobę w starszym wieku. Jak ten kamień dostał się do warstwy, z której wydobywa się węgiel? Miejsce, z którym go znaleziono, położone było na głębokości około stu trzydziestu stóp [39 m] pod powierzchnią ziemi. Górnicy mówili, że warstwy węgla w tym miejscu były nienaruszone. Trzeba wiedzieć, że ci ludzie wiedzą, co mówią, bowiem od tego, czy węgiel był naruszony, czy nie, często zależy ich życie. Gdyby wydobywali węgiel w miejscu, gdzie został on naruszony, groziłoby to osunięciem się warstw węgla i w rezultacie mogliby zostać uwięzieni pod ziemią. Węgiel wydobywany nie opodal Omaha w stanie Nebraska ma około trzystu milionów lat, co czyni to znalezisko niezwykłym odkryciem. Gdzie w chwili obecnej znajduje się ten dziwny kamień? Nie wiem. Próbowaliśmy go odszukać, ale niestety nie udało się nam. Co ciekawe, kamień ten był opisywany w gazetach. Znaleźliśmy wiele wzmianek na jego temat. Widocznie tak bardzo odbiega on od obowiązującej obecnie teorii, że prawdopodobnie nigdy nie zostanie zaakceptowany przez współczesną naukę i nigdy nie zostanie umieszczony w żadnym z muzeów. Przypuszczamy, że to któryś z górników zatrzymał sobie ten kamień, a kiedy umarł, przeszedł on w posiadanie jego rodziny, albo on sam gdzieś go zapodział</p>
<p><strong>LEE:</strong> Albo spoczywa on sobie gdzieś u kogoś w domu na strychu i ten ktoś nawet nie zna jego prawdziwego pochodzenia.</p>
<p><strong>CREMO:</strong> Może tak być. Jeśli ktoś wie, co się dzieje z tym kamieniem, niech skontaktuje się z nami.</p>
<p><img src="http://www.paranormalne.info/obrazy/za7.jpg" alt="za7" /></p>
<p><em>Znaki przypominające litery znalezione wewnątrz marmurowego bloku, który wydobyto w kamieniołomie w pobliżu Filadelfii w stanie Pensylwania w USA. Blok tego marmuru znajdował się na głębokości około 20 metrów.</em></p>
<p><strong>LEE:</strong> Michael, słyszałam o odkryciu znajdujących się sto pięćdziesiąt stóp [45 m] pod ziemią kamiennych ścian. O ile mi wiadomo, odkryć takich dokonano w Teksasie i Kalifornii. Czy to prawda? Czy kiedykolwiek spotkałeś się z czymś tak ogromnym, jak te kamienne ściany?</p>
<p><strong>CREMO:</strong> Tak słyszeliśmy o tego rodzaju znaleziskach. O jednym z nich wspomnieliśmy w naszej książce. Mamy relację górnika, który pracował w roku 1928 w kopalni w Heavener w stanie Oklahoma. Miejsce, w którym dokonano odkrycia, położone było na głębokości dwóch mil [3,2 km] i składało się z różnych komór. Pewnego ranka odstrzeliwszy ścianę węgla górnicy ujrzeli na końcu powstałej komory betonowe, jak je określili, bloki niewiadomego pochodzenia. Miały one bardzo gładką, jakby wypolerowaną powierzchnię i tworzyły coś, co wyglądało jak ściana, którą ktoś tam na dole musiał wybudować. O swoim odkryciu powiadomili przełożonego, który usłyszawszy o tym kazał im opuścić ten korytarz i skierował ich w inne miejsce. Część korytarza, w którym znajdowały się te bloki, po prostu zasypano.</p>
<p><strong>LEE:</strong> Wygląda to na typowe postępowanie w tego rodzaju przypadkach.</p>
<p><strong>CREMO:</strong> Tak, to typowe postępowanie. Pamiętajmy jednak, że w przypadku tego rodzaju znalezisk można ponownie rozpocząć ich badanie, tylko że do tego potrzeba ludzi o bardziej otwartych umysłach.</p>
<p><strong>LEE:</strong> Czy zastanawiałeś się kiedykolwiek nad tym, co by się stało, gdyby pewnego dnia nasza Ziemia stała się nagle przeźroczysta i moglibyśmy ujrzeć na przykład wszystkie kości dinozaurów, niezwykłe przedmioty wykonane przez człowieka, wszystkie ludzkie szczątki, odciski stóp &#8211; to wszystko, co znajduje się zagrzebane w Ziemi i spoczywa w niej od niepamiętnych czasów. Jak sądzisz, co byśmy wtedy ujrzeli? Czy byłoby tego dużo?</p>
<p><strong>CREMO:</strong> No, gdybyśmy mieli taką możliwość, to sądzę, że poznalibyśmy pełny obraz wszystkich stworzeń i ludzi. Jednak w chwili obecnej mamy do czynienia z problemem innego rodzaju niż tylko z możliwością ujrzenia wszystkich szczątków i artefaktów. Otóż wszystkie rzeczy, które odnajdujemy, są traktowane w dwojaki sposób. Jeśli jakieś znalezisko pasuje do obecnie obowiązującej teorii to</p>
<p><strong>LEE:</strong> Nie ma z nim żadnego problemu, czy tak?</p>
<p><strong>CREMO:</strong> Tak. Ale jeśli coś się nie zgadza z obowiązującą doktryną, to takie znalezisko jest tuszowane. Zawsze przecież można znaleźć coś, czego pochodzenia nie da się wyjaśnić. Ostatecznie można powiedzieć, że dane znalezisko jest po prostu zręczną mistyfikacją</p>
<p><strong>LEE: </strong>Właśnie, może ktoś to zaplanował albo</p>
<p><strong>CREMO:</strong> Masz rację. Problem jednak w tym, że gdyby przyjąć tę samą miarę do znalezisk, które znajdują się obecnie w muzeach, to również i je spotkałby ten sam los. Na przykład, jeśli ktoś odnajduje szkielet współczesnego człowieka w warstwie węgla położonej blisko powierzchni, której wiek szacuje się na dwieście milionów lat, to mamy podstawy, aby uważać, że i on ma tyle lat. Ktoś inny może jednak tego nie uznać i stwierdzić, że szkielet ten znaleziono zbyt blisko powierzchni ziemi, w związku z czym Także najbardziej znane znalezisko archeologiczne, jakim jest Lucy &#8211; najsłynniejsza przedstawicielka gatunku australopithecus znaleziona w Etiopii w roku 1970 przez Donalda Johansona &#8211; odkryto blisko powierzchni ziemi. Co więcej, większość szczątków Człowieka Jawajskiego również znaleziono blisko powierzchni ziemi. Jak dotąd nie znaleziono ich na większej głębokości.</p>
<p><strong>LEE:</strong> Rozumiem. Słyszałam o złotych łańcuchach, które wypadały z brył węgla. Opisy tego rodzaju znalezisk spotkałam w kilku książkach. Czy wiadomo ci coś na ten temat?</p>
<p><strong>CREMO:</strong> Tak, również o tym czytałem. Także w naszej książce wspominamy o tego rodzaju znaleziskach. W roku 1891 miał miejsce jeden ze szczególnie interesujących przypadków odnalezienia złotego łańcuszka. Przypadek ten opisano w wychodzącej w stanie Illinois gazecie The Morrisonville Times. Pani Culp, żona wydawcy tej gazety, rozdrabniała właśnie węgiel, aby móc włożyć go do pieca, kiedy w pewnym momencie zauważyła wystający z bryły mały złoty łańcuszek o dość skomplikowanej budowie. Łańcuszek był bardzo mocny &#8211; do tego stopnia, że był w stanie utrzymać zwisające z obu jego końców bryły węgla. Dopiero ich rozłupanie pozwoliło go wydobyć. Poprosiliśmy obecnego wydawcę gazety, aby przysłał nam kopię artykułu, w którym opisano to znalezisko. Wydawca spełnił naszą prośbę i przysłał nam jego kopię. Zwróciliśmy się także z prośbą do Urzędu Geologicznego stanu Illinois o podanie nam wieku węgla, w którym znajdował się ten łańcuszek.</p>
<p><strong>LEE:</strong> I co się z nim stało? W jaki sposób udało się wam to udokumentować? Przecież to tylko historia z gazety o tym, że ktoś coś znalazł w bryle węgla. Wprawdzie trochę różniąca się od innych publikowanych w tym czasie. Może ktoś nosi teraz ten łańcuszek na swojej szyi, sądząc, że to zwykły wyrób jubilerski?</p>
<p><strong>CREMO:</strong> Staraliśmy się go odnaleźć, ostatecznie miał około trzystu milionów lat. Ustaliliśmy, że jego właścicielka zmarła w roku 1959, zaś po jej śmierci przeszedł on w posiadanie jej krewnych. W tym miejscu nasze poszukiwania utknęły w martwym punkcie. Właśnie dlatego, że nie udało nam się dobrze udokumentować tego znaleziska, umieściliśmy je w dodatku do książki. Nasza książka składa się głównie z opisów znalezisk, które nie są tak spektakularne jak ta historia ze złotym łańcuszkiem, niemniej ich zaletą jest to, że są one przez nas lepiej zbadane i udokumentowane. Niektóre z opisanych przez nas rzeczy można podziwiać w muzeach.</p>
<p><strong>LEE:</strong> Właśnie połączył się z nami Tom z San Luis Obispo. Dziękujemy ci za telefon.</p>
<p><strong>TOM:</strong> Dzięki. Mam kilka pytań na temat metalowych kul z rowkami. Po pierwsze chciałbym się dowiedzieć, ile kul znaleziono, z czego są wykonane, w jaki sposób je datowano i czy kiedykolwiek powtarzano ten pomiar?</p>
<p><img src="http://www.paranormalne.info/obrazy/za8.jpg" alt="za8" /></p>
<p><em>Metaliczna kula z trzema bruzdami biegnącymi wzdłuż jej “równika” pochodząca z Republiki Południowej Afryki znaleziona w prekambryjskim osadzie mineralnym datowanym na 2,8 miliarda lat.</em></p>
<p><strong>CREMO:</strong> Zgoda. Wiele pytań, ale postaram się odpowiedzieć na wszystkie. Metalowe kule z rowkami znaleziono w miejscowości Ottosdal w Afryce Południowej. Znajdowano je przez dłuższy czas. Znaleziono ich setki. Nie wszystkie z nich mają równoległe rowki biegnące wokół ich obwodu. Nigdy nie opisano tych metalowych kul w żadnym naukowym czasopiśmie i właśnie między innymi dlatego opis tego szczególnego znaleziska zamieściliśmy w dodatku do naszej książki. W chwili obecnej kule te znajdują się w muzeum w Klerksdorpie w Republice Południowej Afryki. W sprawie tych kul korespondowaliśmy z Roelfem Marxem, kustoszem tego muzeum. Roelf Marx powiedział nam, że według niego kule te wyglądają na sztucznego pochodzenia. Co więcej, powstały w czasie, kiedy na Ziemi nie istniały podobno żadne inteligentne formy życia. Tak przynajmniej uważa. Roelf Marx powiedział nam, że mimo iż kule te wyglądają, jakby były wykonane przez człowieka, to jednak nie mogą być jego dziełem, ponieważ, jak sam stwierdził, “wiem, że w tamtym czasie nie istniał człowiek ani żadna forma życia”. Kule te zostały znalezione w warstwie pirofilitu &#8211; minerału, którego wiek szacuje się na 2,8 miliarda lat. Informację tę otrzymał on od profesora geologii Bisschoffa z Uniwersytetu w Potchefstroom. Kule zostały wykonane z limonitu. Limonit jest jedną z wielu rud żelaza, jednak w przypadku tych kul jest on niezwykły, ponieważ jest wyjątkowo twardy. Nie można ich zarysować nawet stalowym punktakiem, co w skali twardości minerałów oznacza, że jest on wyjątkowo twardy. Normalnie limonit jest miękkim minerałem, jednak w przypadku tych kul jest bardzo twardy, co wydaje się bardzo tajemnicze. Opisu tych kul nie znajdzie się w żadnym naukowym czasopiśmie i nie sądzę, aby znalazł się choć jeden uczony, który odważyłby się przyznać, że są one dziełem człowieka, mimo iż ich wygląd tego dowodzi.</p>
<p><strong>LEE:</strong> A teraz ostatnie pytanie. W skale pochodzącej z okresu Triasu znaleziono odcisk podeszwy buta. Wiek tej skały szacuje się na dwieście pięćdziesiąt milionów lat. Podeszwa buta była przytwierdzona do pozostałej jego części przy pomocy grubej nici, co wyraźnie pokazuje ów odcisk w skale. Czyż to nie jest niezwykłe! Jak można przeoczyć coś takiego? Tak przy okazji, gdzie znajduje się teraz ta skała?</p>
<p><strong>CREMO:</strong> Dobrze, że o tym wspomniałaś. Mamy tu następny przykład znaleziska, które jest skrzętnie ukrywane, niezwykły kawałek skały, który przedstawiono naukowcom. Osoba, która go znalazła, zabrała go do Nowego Jorku na Uniwersytet Columbia. Pokazała go tam kilku wpływowym osobom z Amerykańskiego Muzeum Historii Naturalnej, a następnie im go przekazała. Napisaliśmy do tego Muzeum z prośbą o informacje o tej skale, lecz w odpowiedzi odpisano nam, że nic im o niej nie wiadomo. Oświadczyli, że w ich rejestrach nie ma żadnej wzmianki na jej temat.</p>
<p><strong>LEE:</strong> Tak więc nie wierzcie we wszystko, co słyszycie. Bierzcie pod uwagę inne możliwości. Sądzę, że ta rozmowa była bardzo interesująca i zachęci wielu z nas do innego spojrzenia na tego rodzaju sprawy, a co za tym idzie, poszerzenia swojego światopoglądu. Dziękuję za uwagę. Mówiła Laura Lee.</p>
<p>źródła: Nexus nr 1 (3) 1999</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.paranormalne.info/?feed=rss2&amp;p=307</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Manipulacja telewizyjna</title>
		<link>http://www.paranormalne.info/?p=300</link>
		<comments>http://www.paranormalne.info/?p=300#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 07 Jun 2010 16:15:30 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Amon</dc:creator>
				<category><![CDATA[Konspiracje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.paranormalne.info/?p=300</guid>
		<description><![CDATA[
Jednym z zagrożeń, które czyhają na człowieka we współczesnym świecie, jest zjawisko manipulacji. Stanowi ono niebezpieczeństwo, ponieważ traktuje ludzi w sposób przedmiotowy, stosując podstęp, wpływa na ich myśli, zachowania i decyzje. Zagrożenie to jest tym większe, że &#8211; dzięki rozwojowi środków masowego przekazu &#8211; perswazja stała się możliwa do wykorzystania na szeroką skalę. Skuteczna obrona [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><!--   @page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm }   P { margin-bottom: 0.21cm } --></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><img class="alignleft size-medium wp-image-180" title="ddhome" src="http://www.paranormalne.info/obrazy/manipulacjatv.jpg" alt="ddhome" width="200" height="200" />Jednym z zagrożeń, które czyhają na człowieka we współczesnym świecie, jest zjawisko manipulacji. Stanowi ono niebezpieczeństwo, ponieważ traktuje ludzi w sposób przedmiotowy, stosując podstęp, wpływa na ich myśli, zachowania i decyzje. Zagrożenie to jest tym większe, że &#8211; dzięki rozwojowi środków masowego przekazu &#8211; perswazja stała się możliwa do wykorzystania na szeroką skalę. Skuteczna obrona przed manipulacją wymaga znajomości mechanizmów, które nadawca wykorzystuje do kształtowania postaw i zachowań odbiorcy.</p>
<p><span id="more-300"></span></p>
<p>Punktem wyjścia dla poniższych rozważań jest zdefiniowanie słowa ?manipulacja&#8221;. Jest to wyraz nieostry znaczeniowo, trudno jest krótko i zwięźle podać jego definicję. Najprościej można powiedzieć, iż manipulacją jest takie działanie o charakterze perswazyjnym, które ma na celu kształtowanie postaw lub zachowań odbiorców w taki sposób, by nie byli oni w stanie rozpoznać stosowanych przez nadawcę technik i zabiegów. ?Słownik współczesnego języka polskiego&#8221; ujmuje znaczenie tego pojęcia w następujący sposób: jest to ?nieuczciwe wpływanie na cudze poglądy, działania; naginanie, przeinaczanie faktów w celu osiągnięcia własnych korzyści&#8221; .</p>
<p>Jadwiga Puzynina natomiast poddaje to słowo znacznie bardziej wnikliwej analizie. Wyróżnia: manipulację historią, danymi i literaturą (jako przeinaczanie lub zatajanie informacji), manipulację osobami (jednostkami i grupami ludzi) oraz &#8211; przede wszystkim- manipulację językową. Dla potrzeb niniejszej pracy najistotniejsza wydaje się ta ostatnia.<br />
J. Puzynina wyodrębnia dwa warianty manipulacji językowej. Są to:</p>
<p><strong>Manipulacja językiem -</strong> czyli ?splot nieuczciwości popełnionych w opisie języka jako kodu, a służących określonym celom&#8221; . Dotyczy ona słownikarzy, którzy w sposób niezgodny z prawdą przedstawiają zasób wyrazów, jak również ich znaczenie.<br />
Manipulacja ludźmi za pomocą języka &#8211; w szerszym sensie rozumiana jako &#8220;dokonywana za pomocą tekstów&#8221; , w węższym zaś jako wpływanie na odbiorcę dzięki odpowiedniemu zastosowaniu środków językowych ( cech wyrazów i struktur gramatycznych).<br />
Właśnie owa manipulacja ludźmi za pomocą języka jest wykorzystywana przez polityków, dziennikarzy i- wreszcie- twórców reklam.</p>
<p>Odbiorcy komunikatów reklamowych doskonale wiedzą, iż zasadniczym celem reklamy nie jest informowanie, lecz przekonywanie i nakłanianie. Jednocześnie jednak oczekują, że będzie odwrotnie. Stąd &#8211; reklamodawcy, aby &#8220;upiec dwie pieczenie na jednym ogniu&#8221;, nadają reklamie pozór autentyczności, który maskuje zasadniczą funkcję komunikatu- perswazję.</p>
<p><strong>Reklama &#8211; </strong>jak każda wypowiedź &#8211; spełnia wiele funkcji. Są to między innymi: informacyjna (dostarcza wiadomości dotyczących danego produktu), estetyczna (uzależniona od gustu odbiorcy &#8211; przekaz podoba się lub nie), kontaktowa (przyciąga i podtrzymuje uwagę odbiorcy), ekspresywna (prezentuje postawę nadawcy), rytualna (zgodna z konwencją gatunku lub wykraczająca poza jej granice), jednak nadrzędną wobec nich jest funkcja nakłaniająca ( konatywna, impresywna, perswazyjna).</p>
<p>Wypowiedź reklamowa jest tworzona tylko po to, aby przekonać nas do zakupu towaru lub skorzystania z usługi proponowanej przez nadawcę. Wzbudzanie emocji, przekazywanie informacji czy przestrzeganie wymogów gatunkowych &#8211; wszystko to służy wpłynięciu na postawy i zachowania odbiorców.</p>
<p>Aby to było możliwe, konsument musi właściwie odczytać treść przekazu. Reklama &#8211; tak jak i inne akty mowy &#8211; wymaga więc od swego twórcy skonstruowania komunikatu w taki sposób, by odbiorca zrozumiał go zgodnie z intencją nadawcy.<br />
W teorii aktów mowy każda wypowiedź składa się z trzech aspektów:</p>
<p>Lokucji, która jest fizycznym działaniem;<br />
Perlokucji, czyli robieniem czegoś z wykorzystaniem lokucji ( np. mówiąc coś , jednocześnie informujemy, ostrzegamy, ganimy);<br />
Illokucji, która polega na zrobieniu czegoś przez tą illokucję ( np. ganiąc, możemy równocześnie zasmucić, zdenerwować).</p>
<p>Illokucja jest więc intencją, wolą nadawcy, natomiast perlokucja to efekt działania nadawcy. Jeśli komunikat zostanie odczytany właściwie (czyli zgodnie z zamierzeniem nadawcy), akt można określić jako udany. Twórca reklamy musi wobec tego tak skonstruować przekaz, aby najpierw przykuć uwagę konsumenta, a następnie nakłonić go do skorzystania z oferty. Zadanie to jest o tyle trudne, że trzeba zamaskować prawdziwy cel ( perswazję) tak, by nie został odkryty przez potencjalnego konsumenta, a jednocześnie tak, by odbiorca poddał się działaniom nadawcy. Jak można się przekonać &#8211; nie jest to jednak zadanie niemożliwe.Specjaliści w tej dziedzinie wypracowali szereg technik manipulacyjnych, które- jak pokazuje praktyka- są skuteczne.</p>
<p>Podstawowym narzędziem manipulacji są więc szeroko rozumiane komunikaty- w tym także reklamowe, które obecnie przyjmują zazwyczaj charakter polisemiotyczny. W celach perswazyjnych wykorzystuje się bowiem nie tylko język, ale i inne systemy znaków, np. obraz czy muzykę. Jednak wiodącą rolę zachowuje język.</p>
<p>Twórcy reklam stosują różnego rodzaju techniki manipulacyjne. Już sama forma jest perswazyjna, ponieważ- jak wspomniałam o tym wyżej- przekaz ten stwarza pozory bycia aktem informacyjnym. W rzeczywistości jednak za tą swoistą zasłoną kryje się szereg zabiegów, które mają uśpić czujność odbiorcy, a potem podstępnie wpłynąć na jego postawę bądź zachowanie.</p>
<p>Komunikat reklamowy opiera się na technice fragmentacji. Prezentuje tylko niektóre cechy przedmiotu/ oferty &#8211; takie, które uznaje za największe zalety i które najbardziej przyciągną uwagę konsumentów. W konsekwencji odbiorca otrzymuje znacznie okrojony i zniekształcony obraz rzeczywistości. Uniemożliwia mu to obiektywną ocenę reklamowanego produktu. Nie otrzymuje bowiem żadnych informacji dotyczących np. ceny ( w relacji z substytutami), warunków promocji, kredytu, itp. Nie zostaje także powiadomiony o jakichkolwiek wadach czy usterkach przedmiotu, gdyż mogłoby to w sposób oczywisty negatywnie wpłynąć na jego zachowanie (zrezygnowałby prawdopodobnie ze skorzystania z oferty). Konsument jest więc zdezorientowany, właściwie można powiedzieć, że często z reklamy nie jest w stanie dowiedzieć się niczego konstruktywnego, poza faktem istnienia na rynku danego artykułu. Zostaje &#8220;zbombardowany&#8221; informacjami, że coś jest nowe, lepsze, wyjątkowe, wspaniałe lub prawdziwe, ale nadal nie wie, na czym polaga owa &#8220;nowość, lepszość, wyjątkowość i prawdziwość?&#8221;. Wynika to z tego, iż są to pojęcia tak wieloznaczne, że, po pierwsze- można je interpretować na wiele sposobów, po drugie- ich negacja jest w zasadzie niemożliwa. Niemal każda reklama wykorzystuje takie &#8220;słowa-klucze&#8221;:</p>
<p><strong>Nowy (model samochodu, proszek do prania, itd.)<br />
Lepszy smak<br />
Pyszny jogurt<br />
Wyjątkowy aromat</strong></p>
<p>Enigmatyczność tych wyrazów jest jednocześnie ich ogromną zaletą z punktu widzenia twórców reklam. &#8220;Nowe&#8221; w świadomości odbiorcy konotuje wizję czegoś lepszego niż dotychczas, czegoś, co trzeba kupić, wypróbować.</p>
<p>Natomiast słowa: &#8220;pyszny&#8221; czy &#8220;wyjątkowy&#8221; są rozumiane przez każdego konsumenta na jego własny sposób. Dla jednego to, co pyszne, może się okazać dla drugiego zupełnie niezjadliwe. Ale obaj, oglądając przekaz reklamowy, będą myśleli o czymś &#8220;niebiańsko pysznym&#8221;- każdy zgodnie z własnymi upodobaniami.</p>
<p>Fragmentaryczność przekazu jest ściśle powiązana z jego szybkością. Czas antenowy oraz ilość miejsca na stronie gazety są nie tylko ograniczone, ale także drogie. W związku z tym reklamodawcy chcą wykorzystać jak najmniej czasu (miejsca w prasie), aby działania marketingowe okazały się dla nich opłacalne, a jednocześnie skuteczne. Natychmiastowość w informowaniu, zdaniem Adama Lepy , sprzyja działaniom manipulatorskim z trzech powodów:</p>
<p>Potęguje siłę wyselekcjonowanych cech przedmiotu. Krótka forma przekazu zmusza twórców reklam, aby wybrali tylko niektóre walory produktu (czyli zastosowali technikę fragmentacji), a następnie odpowiednio je wyeksponowali. W konsekwencji komunikat jest bardzo jednostronny.</p>
<p>Odbiorca, chcąc nadążyć za tempem reklamy radiowej lub telewizyjnej, całą swoją uwagę skupia na bieżącym przekazie, zapominając o tych komunikatach, które były wcześniej. Koncentruje się na tym, co aktualnie słyszy/widzi.</p>
<p>Błyskawiczność w informowaniu osłabia stopień wrażliwości konsumenta. Skupia się on na tym, by zdołać dotrzymać tempa reklamie, co powoduje brak koncentracji na ich zasadniczej treści. Nie ma czasu, aby mógł zastanowić się nad tym, co pominięte lub niedopowiedziane.</p>
<p>Szybkość w informowaniu jest więc w istocie działaniem manipulacyjnym. Nie daje potencjalnym klientom żadnej szansy ani na uzyskanie pełnej, rzetelnej informacji, ani na choćby chwilę zastanowienia czy próby racjonalizacji.</p>
<p>Dość częstym zabiegiem perswazyjnym w omawianych komunikatach jest stosowanie struktur uniemożliwiających negację. Nie ogranicza się to jedynie do wspomnianej już przeze mnie wieloznaczności pojęć (pyszny, nowy). Manipulacja informacyjna wiąże się z przekazywaniem wiadomości, których wiarygodności odbiorca nie jest w stanie sprawdzić. &#8220;Są to na ogół znane chwyty z tajemniczym systemem TAED, granulkami, które wnikają między zęby, czy zagrożeniem przez te niewidoczne bakterie, które usuwa tylko ten środek do czyszczenia&#8221; . Andrzej Lewicki i Paweł Nowak podają też przykład reklam otwartych funduszy emerytalnych. Lawina ruszyła w 1999 roku, kiedy rozpoczęto reformę ubezpieczeń społecznych. &#8220;Był to system w pełni nowy, zarówno dla obywateli, jak i dla mających kształtować reklamę funduszy agencji reklamowych. Brak doświadczeń stwarzał podstawę dla zastosowania technik manipulacyjnych&#8221; . W efekcie przedstawiano bardzo świetlane perspektywy na przyszłość. Emerytura miała być tak wysoka, iż zapewniłaby życie w dostatku i wszelkich luksusach.</p>
<p>Ten typ manipulacji stawia odbiorcę w bardzo niekomfotowej sytuacji, reklamodawca zaś stoi na pozycji uprzywilejowanej. Nawet bowiem, gdy konsument nie daje wiary zapewnieniom przekazu, w żaden sposób nie może udowodnić, że reklama kłamie czy wprowadza w błąd. Z drugiej strony, informacje o owych granulkach, płatkach mydlanych, wiązaniach molekularnych czy niezwykłej wprost skuteczności proszku w walce z bakteriami wzbudzają zainteresowanie klienta. Te tajemnicze nazwy brzmią &#8211; w jego przekonaniu &#8211; bardzo naukowo, a przez to, paradoksalnie, wiarygodnie! Niemal automatycznie nasuwa mu się myśl, że oferowany produkt- skoro posiada tak niezwykłe innowacje- jest dużo lepszy niż inne, konkurencyjne; stanowi pewien krok do przodu w walce z brudem, plamami, próchnicą,itp. Prostym stąd wnioskiem jest, że koniecznie należałoby go wypróbować.</p>
<p>Trudne do zanegowania są też wszelkie reklamy, które stwarzają pozory naukowości. Mamy w nich do czynienia z wątpliwymi wynikami badań, np.:</p>
<p><strong>90% dentystów używa pasty X<br />
badania dowiodły, że usuwa 100% łupieżu<br />
wchłania dwa razy więcej niż podpaska wiodącego producenta</strong></p>
<p>Są to również przekazy, gdzie prezentuje się pseudonaukowe konferencje, na których wypowiadają się specjaliści, np. o skuteczności danego leku. Innym tego typu chwytem jest powoływanie się na opinię autorytetu w jakiejś dziedzinie (stomatologa, internisty, specjalisty od naprawiania pralek, itd.). W ten sposób reklamodawca pragnie uwiarygodnić swoje stanowisko i wzbudzić zaufanie odbiorcy. Przekaz przybiera pozór autentyczności i rzetelności. Sugeruje odbiorcy, że jeśli specjaliści lub badania naukowe potwierdzają skuteczność działania leku czy pasty, to przeciętny odbiorca nie tylko powinien im uwierzyć, ale też posłuchać ich fachowej opinii i dokonać stosownego zakupu. Konsument jest jednocześnie zbyt leniwy, by postarać się sprawdzić, czy określone badania zostały rzeczywiście przeprowadzone, a jeśli tak &#8211; z jakim efektem; czy widziany na ekranie dentysta jest nim w rzeczywistości, a jeśli tak &#8211; czy jego prywatna opinia pokrywa się z tą głoszoną w telewizji/radiu. Odbiorca w tej sytuacji przyjmuje postawę bierną. W związku z tym nie ma on podstaw do tego, by zarzucić reklamie mówienie nieprawdy. Choćby bowiem mógł znaleźć na to stosowne dowody, wygodniej jest mu podzielić sąd, który jest prezentowany w reklamie. Twórcy przekazów perswazyjnych doskonale znają tę stronę mentalności klientów i nie omieszkują tej wiedzy aktywnie wykorzystywać.<br />
O sile autorytetu twórcy reklam doskonale zdają sobie sprawę. Od anonimowych lekarzy znacznie skuteczniejszym chwytem jest wykorzystywanie osoby publicznej do reklamowania swoich produktów i usług. Aktorzy, gwiazdy muzyki oraz inni sławni i podziwiani ludzie zwiększają sympatię odbiorców dla danego artykułu.</p>
<p>Jeśli lubimy Beatę Kozidrak czy Krzysztofa Krawczyka, to istnieje dość wysokie prawdopodobieństwo, że zaczniemy słuchać radia, którego &#8211; według reklamy &#8211; oni też słuchają.</p>
<p>A jeśli Bogusław Linda mówi, że pijąc mleko, stanę się kimś wielkim (w domyśle: tak jak on stał się gwiazdą polskiego kina akcji), to chętniej zacznę spożywać ten napój.<br />
Bardzo często są wykorzystywane wizerunki światowej sławy modelek, głównie w reklamach kosmetyków. Stwarza się w ten sposób nadzieję, iż dzięki stosowaniu określonego kremu, balsamu czy tuszu do rzęs można być tak piękną i sławną kobietą jak np. Claudia Schiffer.</p>
<p>Działa tu też mechanizm polegający na wyższym ocenianiu przez konsumentow produktów używanych przez ich idoli: jeśli X stosuje ten krem, to z pewnością jest on dobry, a nawet lepszy niż inne. W odbiorcach wbudza się nadzieję i pragnienie bycia takim, jak gwiazdy filmowe, muzyczne, sportowe?I &#8211; co ważniejsze &#8211; stwarza się wrażenie, że jest to całkiem proste i możliwe w każdej chwili. A pierwszym krokiem będzie zakup kremu, tuszu, itd.<br />
Ten typ manipulacji działa też na próżność konsumentów. Po dokonaniu zakupu reklamowanego przez idola towaru bardzo miła jest świadomość, że używa się np. takich perfum jak Salma Hayek. Klient odczuwa pewną dumę z takiego faktu, stwarza mu się w ten sposób wrażenie, że jest blisko światowego formatu gwiazd.</p>
<p>Nakłanianiu odbiorcy do zakupu oferowanego przedmiotu służą wszelkiego rodzaju wyrazy wartościujące, często używane w formie superlatywu. Ich zadaniem jest podkreślenie wyjątkowości towaru, przekonanie konsumenta, że dzięki rozmaitym nowoczesnym technologiom artykuł jeszcze pełniej zaspokoi jego oczekiwania i potrzeby. Są to zwroty typu:</p>
<p><strong>Udoskonalona formuła (pasta do zębów)<br />
Z najlepszego mleka (serek pleśniowy)<br />
W najnowszym numerze (o czasopiśmie)<br />
Jeszcze bardziej puszyste (ptasie mleczko)<br />
Z najlepszych ziaren (kawa)</strong></p>
<p>Klient otrzymuje w ten sposób informacje, że producent &#8211; specjalnie dla niego &#8211; ulepszył recepturę, smak, aromat. itd. Należałoby więc skorzystać z tego gestu i bezzwłocznie udać się do sklepu w celu nabycia określonego towaru.</p>
<p>Zwroty wartościujące stosowane są, by wyróżnić reklamowany produkt spośród innych, będących z nim w relacji substytucyjnej. Mają pokazać, iż dany produkt wyróżnia się na rynku, jest &#8211; mówiąc zwyczajnie &#8211; najlepszy. Można jednak zaobserwować, że obecnie słowa: &#8220;lepszy&#8221;, &#8220;najlepszy&#8221;, &#8220;nowy&#8221; stopniowo są zastępowane innymi wyrażeniami lub podejmuje się próbę ich dookreślenia, co ma wyjaśnić odbiorcy, z czego wynika owa &#8220;lepszość&#8221;. Jest to konsekwencja faktu, iż poprzednio niemal w każdej reklamie pojawiał się któryś z tych wyrazów. W związku z tym straciły one swą dotychczasową moc, zaczęły się kojarzyć z czymś pospolitym, normalnym. Zamiast nich pojawiają się takie zwroty jak:</p>
<p><strong>Nie ma barier, których nie możesz pokonać (dzięki naszej ofercie internetowej)<br />
Możesz więcej (z naszym operatorem telefonii komórkowej)<br />
Poczujesz się jeszcze bliżej nieba (za sprawą ptasiego mleczka)</strong></p>
<p>Dorosły odbiorca bowiem nie zadowala się już kilkoma nieostrymi znaczeniowo frazesami, oczekuje konkretniejszej i pełniejszej informacji o reklamowanym artykule. Chce usłyszeć, jakie są cechy przedmiotu, np.:</p>
<p>Łatwo, wydajnie i na trwałe (o farbie) &#8211; dowiaduje się z tego, iż prezentowana farba jest prosta w użyciu; wydajna, a więc starczy na dużą powierzchnię; trwała, czyli stanowi inwestycję na lata, nie odpadnie &#8211; mówiąc kolokwialnie- od ściany po dwóch tygodniach, itd.</p>
<p>Tego typu zwrot jest dużo bardziej wiarygodny i budzący zainteresowanie, niż gdyby powiedziano po prostu: &#8220;nowa, najlepsza farba&#8221;, co- jak widać- jest dużo bardziej enigmatyczne, a przez to wieloznaczne.</p>
<p>W tekstach reklamowych coraz częściej pojawiają się także wyrazy odnoszące się do zdrowia i natury. We współczesnym świecie duży nacisk kładzie się bowiem na propagowanie stylu życia, który będzie sprzyjał prawidłowemu funkcjonowaniu naszego organizmu. Wszelkie sztuczne substancje mogą powodować różne zagrożenia zdrowia. Wiedza o właściwym sposobie odżywiania oraz o używaniu odpowiednich kosmetyków, środków czystości, itp., jest przekazywana w szkole, w mediach; coraz częściej stanowi też temat rozmów w rodzinie lub gronie przyjaciół. Reklamodawcy postanowili więc skorzystać z okazji i zwiększyć atrakcyjność produktów, podkreślając ich naturalność, utożsamianą ze zdrowiem. W ten sposób pragnie się wpłynąć na odbiorcę przekazu, sugerując mu, iż zdrowy tryb życia jest możliwy tylko po zakupie określonego artykułu, że dzięki oferowanemu przedmiotowi klient będzie zdrowszy, pełen sił i energii:</p>
<p><strong>Naturalny serek<br />
Inspirację czerpiemy wprost z natury<br />
Naturalny blask<br />
Naturalny aromat<br />
Smak natury<br />
Naturalna woda</strong></p>
<p>Pojawiają się także zwroty bezpośrednio mówiące o zdrowym charakterze artykułu:</p>
<p><strong>Pyszny i zdrowy<br />
Zdrowy serek<br />
Bądź zdrów od stóp do głów<br />
Zdrowy nałóg</strong></p>
<p>Teksty reklamowe posługują się również przysłowiami, powszechnie znanymi powiedzeniami. Dość często powiedzenia te są parafrazowane, dostosowane do cech oferowanego przedmiotu. Dzięki temu chwytowi komunikat staje się łatwy do zapamiętania, budzi też określone skojarzenia. W ten sposób między nadawcą i odbiorcą zostaje zbudowana nić porozumienia oparta na zaufaniu konsumenta i wspólnej wiedzy co do źródła pochodzenia powiedzenia. Zaufanie to wynika z pewnej &#8220;swojskości&#8221; przekazu, uzyskanej właśnie dzięki zastosowaniu przysłowia. Reklama przestaje być nudnym abstraktem &#8211; korzystając z języka potocznego, staje się niejako częścią życia odbiorców, wkomponowuje się w jego klimat. Reklamodawca nie stawia się w tej sytuacji na pozycji uprzywilejowanej, przeciwnie- jest na tym samym poziomie, co jego potencjalny klient. Ponadto parafrazy przysłów i powiedzeń wzbudzają zainteresowanie z powodu swojej trafności, nierzadko śmieszą, jednym słowem- nie pozwalają na reakcje obojętne, uruchamiają wyobraźnię i oddziałują na emocje, a wszystko to sprzyja ich zapamiętywaniu:</p>
<p><strong>Nadziane żelk i-</strong> w mowie potocznej ktoś &#8220;nadziany&#8221; uchodzi za człowieka bogatego, który ma wszystko, czego mu potrzeba i czego pragnie; &#8220;nadziane&#8221; żelki są więc z pewnością najlepsze, ponieważ zawierają sok, którego inne nie posiadają;</p>
<p><strong>O niebo lepsze (ptasie mleczko) -</strong> coś, co jest &#8220;o niebo lepsze&#8221; kojarzy się z czymś pysznym, z rozkoszą dla podniebienia podobną do tej, jaką zaznamy w niebie;<br />
<strong>Życie nabiera barw (farba ścienna) -</strong> życie pełne barw to- według powiedzenia- życie ciekawe, wesołe; reklamowana farba ma doskonale oddać ten klimat;<br />
<strong>Czuję się taki pusty w środku (żelki) -</strong> ktoś pusty w środku jest &#8211; w rozumieniu potocznym- prymitywny, nieciekawy, niewarty uwagi; stąd prosta konkluzja, że żelki bez soku nie są dobrym zakupem;<br />
<strong>Ostatnie kuszenie fiskusa (samochód)</strong> &#8211; parafraza tekstu biblijnego: &#8220;ostatnie kuszenie Chrystusa&#8221;;<br />
<strong>Daj się ponieść Fantasii (jogurt)</strong> &#8211; dać się ponieść fantazji to znaczy nieco sobie pofolgować, pozwolić sobie na chwilę zapomnienia, myśleć o swoich największych pragnieniach; reklamowany jogurt ma pomóc w odnalezieniu tych chwil;<br />
<strong>Twoje 5 minut (danie błyskawiczne)</strong> &#8211; moje 5 minut &#8211; w rozumieniu potocznym- to czas, kiedy mogę się wykazać, kiedy dobrze mi się wiedzie, mój czas na przestrzeni dziejów; tu: danie, którego przygotowanie zajmie mi 5 minut i które jest tylko dla mnie.</p>
<p><strong>Gdzie ceny tną, tam ludzie lecą -</strong> parafraza znanego przysłowia &#8220;gdzie drwa rąbią, tam wióry lecą&#8221;.</p>
<p>Granie na emocjach konsumentów jest podstawową techniką manipulacji w reklamach. Uczucia są nierzadko zdradliwe, kształtuje je chwila, której często ulegamy. Decyzje podjęte pod wpływem emocji są szybkie, często przeczą wszelkiemu racjonalizmowi, dlatego równie szybko mogą okazać się pochopne. Reklamodawcy chętnie korzystają z tej sfery ludzkiej osobowości, budząc w odbiorcach ukryte pragnienia (miłości, szczęścia, piękna, spełnienia zawodowego, itd.). Tworzą iluzje, zgodnie z którymi zakup określonego towaru implikuje spełnienie owych marzeń.</p>
<p>Każdy komunikat reklamowy jest skierowany do ścisłego grona osób: do dzieci, młodzieży, dorosłych, kobiet, mężczyzn, miłośników sportu, samochodów, muzyki, itd. W związku z tym poszczególne przekazy odddziałują na różne sfery emocjonalne &#8211; takie, które są najbardziej wrazliwe wśród członków danej grupy.</p>
<p>Reklamy skierowane do dzieci są pełne radości, optymizmu i śmiechu. Znaleźć w nich można dawkę magii i niesamowitości. Świat przedstawiany jest w biało-czarnych barwach, czyli tak, jak widzą go najmłodsi. Tekst oparty jest o zwięzłość i prostotę, brakuje wyrazów górnolotnych i skomplikowanych, które są dla małych telewidzów i radiosłuchaczy niezrozumiałe:</p>
<p><strong>Puszysta czekolada<br />
Super guma<br />
Smaczny sok<br />
Słodki, śmietankowy, po prostu pyszny</strong></p>
<p>Celem twórców reklam jest wbudzenie zachwytu i ekscytacji, stworzenie iluzji, że świat może stać się takim, jaki dzieci obserwują w bajkach:</p>
<p><strong>Smoczny sok<br />
Strasznie pyszny jogurt<br />
Kosmiczne magnesy z galaktyki Monte<br />
Czary z mleka</strong></p>
<p>Wśród młodzieży znacznie ważniejsza i dominująca jest potrzeba akceptacji. Młodzi ludzie poszukują przyjaciół, pierwszych miłości, życiowych celów. Lubią imprezować. Reklamy skierowane do tej grupy wiekowej stwarzają więc perspektywy spełnienia tych marzeń: widzimy roześmianych chłopców i dziewczęta w gronie najbliższsych przyjaciół, zakochane pary, szalone imprezy, również idoli (sportowców, muzyków).<br />
Sympatia młodzieży dość często jest pozyskiwana dzięki zastosowaniu w tekście słów uznawanych za element slangu tej grupy:</p>
<p><strong>Twoja paczka -</strong> dzięki nabyciu telefonu komórkowego kwitnie przyjaźń;<br />
<strong>Wypasione chrupnięcie -</strong> baton w sam raz dla &#8220;wyluzowanych&#8221;;<br />
<strong>Laski zapodają taniec brzucha na stole -</strong> można sobie pofantazjować przez telefon;<br />
<strong>Jestem, kim jestem -</strong> reklama markowej odzieży sportowej, wykorzystująca wizerunek piłkarza; daje wrażenie , że można być sobą tylko nosząc ubrania tej firmy, a nawet &#8211; że można być kimś więcej niż jedynie &#8220;podwórkowym kopaczem&#8221;.<br />
Osoby dorosłe szczególnie cenią sobie natomiast rodzinne szczęście, życiową stabilizację i wygodę. Na ekranie pojawiają się roześmiane twarze członków rodziny, zawsze pogodne i kochające. Reklamodawcy przedstawiają wizje świetlanej przyszłości, gdzie niczego nie może zabraknąć. Wszelkie zaś cele zostaną osiągnięte bez zbędnego wysiłku:</p>
<p><strong>Są rzeczy bezcenne, za wszystkie inne zapłacisz kartą -</strong> reklama pokazuje wiele sugestywnych scen &#8211; wspomnień, szczęśliwych chwil wśród najbliższych; podkreśla fakt, że niektórych rzezczy nie da się kupić, ale wszystkie inne- tak;<br />
Tylko dla Ciebie i Twojej rodziny(&#8230;)aby wspólnie cieszyć się życiem &#8211; wafelki mają moc jednoczenia rodziny, wszyscy chrupią, śmieją się &#8211; są szczęśliwi;<br />
<strong>Tylko łąckie makarony zaspokoją głód twej żony -</strong> slogan konotuje skojarzenie: syta żona=szczęśliwa, a wtedy i jej mąż będzie radosny i zadowolony; rysuje się więc perspektywa miłych, ciepłych chwil spędzonych w domu.<br />
Można by długo jeszcze wymieniać wartości i pragnienia, do których odwołują się reklamy. Konkluzja jest zawsze ta sama: twórcy tych przekazów doskonale opracowali techniki oddziaływania na ludzkie emocje, dzięki czemu perswazja stała się dużo łatwiejsza. Reklamodawcy znają ludzkie potrzeby, marzenia i w sposób umiejętny to wykorzystują, stwarzając nadzieję, że zakup określonego towaru bądź skorzystanie z usługi niezawodnie przybliżą nas do stanu pożądanego. Jest to swoista gra nadawcy z odbiorcą, ten pierwszy bowiem mówi językiem adresata, utożsamia się z jego potrzebami i systemem wartości. W ten sposób powstaje wspólnota, a we wspólnocie ważne jest przeciez działanie obu stron- dlatego po stronie konsumenta powstaje obowiązek (w jego mniemaniu) o konieczności, podyktowanej rzeczywistą (?) chęcią, ulegnięcia namowom przekazu.</p>
<p>Również metafory służą do stworzenia iluzji idealnego świata, dzięki wykorzystaniu tworzywa pojęciowego zakorzenionego w doświadczeniu przeciętnego odbiorcy. &#8220;Daleko idąca stereotypizacja wyrażeń metaforycznych powoduje, że odbiorca bez trudu odtworzy pożądany sens metaforyczny, a to jest jednym z warunków skuteczności aktu mowy, jakim jest reklama&#8221; . Przenośnia w reklamie jest więc czytelna, nie &#8211; jak w tekstach poetyckich &#8211; trudna w odbiorze czy wieloznaczna. Celem jej użycia jest uwypuklenie wybranych cech produktu, które przesłonią pozostałe, a więc de facto posłużenie się techniką fragmentacji. W ten sposób nadawca chce konsumentowi narzucić swój punkt widzenia.</p>
<p>Jak podkreśla Zofia Kubiszyn-Mędrala, dość często &#8221; u podstaw metafory leży projektowana przez reklamę koncepcja postrzegania i pojmowania pielęgnacji skóry w kategoriach pojęciowych walki&#8221; . Z moich obserwacji wynika, że ten typ przenośni jest charakterystyczny także dla wielu reklam środków czystości (proszków, płynów, kostek toaletowych, itp.) oraz leków, a czasem nawet i artykułów spożywczych:</p>
<p><strong>Niezbędny czynnik w walce ze zmarszczkami (witaminy)<br />
Skuteczny środek w walce z łupieżem (szampon przeciwłupieżowy)<br />
Głodowi powiedz stop (baton)<br />
Chroni przed agresją szkodliwego środowiska (prowitamina A)</strong></p>
<p>Siła użycia przenośni tkwi w jej sugestywności. Uwypukla niektóre cechy, zjawiska w sposób, który powoduje, iż odbiorca z łatwością może wyobrazić sobie treści ukryte za owym metaforycznym sensem. Jednocześnie przenośnia w znacznym stopniu oddziałuje na emocje klienta &#8211; wspomniana metofora wykorzystująca pojęcie walki wzbudza m.in. uczucie strachu, niepokoju, a &#8211; jak już podkreślałam &#8211; sprzyja to przekonaniu odbiorcy do własnych racji.</p>
<p>Metafora angażuje odbiorcę przekazu, gdyż zmusza go do skupienia uwagi i odtworzenia krok po kroku zawoalowanych treści. Takie aktywne słuchanie sprzyja zapamiętywaniu tekstu reklamowego, a to w znacznym stopniu zwiększa szanse reklamodawcy na przekonanie konsumenta do zakupienia artykułu.</p>
<p>Adam Lepa zwraca uwagę na jeszcze jedną technikę perswazyjną- ingracjację. Jest to technika, na którą składają się dwa aspekty. Po pierwsze- jej zadaniem jest uzyskanie akceptacji odbiorcy i wzbudzenie w stosunku do siebie uczuć pozytywnych, np. sympatii lub życzliwości. Po drugie &#8211; co wynika i jest sprzężone z pierwszym działaniem &#8211; chodzi o &#8220;zwiększanie własnej atrakcyjności i pociągającego image&#8221;u, aby wzbudzić w manipulowanym pozytywny stosunek do siebie, czy wręcz pożądane postawy i zachowania&#8221; . Sympatie konsumenta jest zdobyć stosunkowo łatwo, np. dzięki prawieniu mu komplementów. Odbiorca jednak musi mieć świadomość, iż jest to pochlebstwo skierowane właśnie do niego, nie zaś do wszystkich. Wtedy bowiem dopiero zadanie zakończy się sukcesem. Twórcy reklamowi opanowali tę technikę niemal do perfekcji. Wymownym przykładem jest &#8220;przemawianie&#8221; do konsumenta, jakby był on kimś znajomym, używając bezpośredniego zwrotu:</p>
<p><strong>Męczy Cie kaszel?<br />
Bolą Cię mięśnie?<br />
Masz dość?<br />
Wyobraź sobie<br />
Przyłącz się do nas<br />
Spiesz się</strong></p>
<p>Już Umberto Eco zauważył, że reklama będzie skuteczna, gdy &#8220;jest przeznaczona dla nielicznych i gdy każdy znajdzie się w tym wąskim gronie wybrańców&#8221;. Zdanie to świetnie oddaje istotę przekazu reklamowego &#8211; z jednej strony ma on wytwarzać pewną intymną więź w kontakcie nadawca &#8211; odbiorca, z drugiej &#8211; swym działaniem ma objąć jak najszerszą grupę konsumentów.</p>
<p>W technice ingracjacji, kiedy konsument zacznie darzyć reklamodawcę życzliwością lub innymi uczuciami o zabarwieniu pozytywnym, kolejnym etapem jest przekonanie go do swoich racji, czyli do zakupu towaru (skorzystania z oferty). Psychologowie dowiedli, że osobom, które obdarzamy sympatią, jesteśmy skłonni dość łatwo zaufać i ulec ich namowom. Można powiedzieć zatem, iż działa tu mechanizm &#8220;podlizywania się&#8221; odbiorcy, wkradania w jego łaski, by następnie wykorzystać jego przychylność do realizacji własnych celów.</p>
<p>W reklamie stosowane są również &#8211; jak podkreśla Jerzy Bralczyk &#8211; techniki presupozycji i impikatury. &#8220;Presypozycja to sąd umożliwiający wypowiedzenie zdania zawierającego inny sąd&#8221; . Jest to zadnie typu:</p>
<p><strong>Dlaczego Polacy najczęściej wybierają Apap?</strong><br />
Pod płaszczykiem pytania o rzeczywiste właściwości proszku przeciwbólowego kryje się presupozycja (osobiste przekonanie nadawcy) faktu używania go przez większość mieszkańców naszego kraju. Reklamodawca zakłada więc, że fakt ten jest oczywisty i niezaprzeczalny. Poprzez presupozycję nadawca próbuje wymusić na odbiorcy przyjęcie stanowiska tożsamego z jego własnym, swoją wiedzę przedstawia jako rzetelną i nie ulegającą wątpliwości. Gdyby konsument chciał zaprzeczyć sądowi zaprezentowanemu w reklamie, musiałby wykazać postawę aktywną, wysunąć kontrargumenty, a przez to odrzuciłby wspólnotę wiedzy, którą narzucił twórca przekazu. Skutkuje to zazwyczaj przyjęciem postawy biernej i uznaniem presupozycji za autentyczną.</p>
<p>Reklamodawca nie powinien presuponować nieprawdziwych sądów, gdyż można by było wykazać fałsz przekazanej przez niego wiadomości, co doprowadziłoby do jego ośmieszenia i kompromitacji.</p>
<p>Takiej ostrożności nie wymaga implikatura. &#8220;Konwencjonalna implikatura stanowi pragmatyczne wnioskowanie, oparte na konwencjonalnym znaczeniu wypowiedzenia&#8221; . Nie opiera się &#8211; jak presupozycja &#8211; na autorytatywnych stwierdzeniach. Jej zadaniem jest sugerowanie. &#8220;Z implikatury można się wycofać, nie przyznać się do fałszu&#8221; . Implikaturą jest dość często wypowiadane w przekazach reklamowych zdanie typu:</p>
<p><strong>Żaden proszek nie usunie tych plam lepiej</strong><br />
Reklama nie mówi o tym, że właśnie ten proszek jest najlepszy, jedynie sugeruje, jednocześnie nie zaprzeczając temu, że inne proszki do prania robią to równie dobrze. Implikatura jest więc ostrożniejsza, a także bardziej nieostra niż presupozycja, dlatego twórcy reklam stosunkowo częściej wykorzystują ją w swych przekazach. Konsument, gdy usłyszy przytoczone wyżej zdanie (lub jemu podobne), pomyśli od razu, że wspomniany proszek jest najlepszy, w ogóle nie zwracając uwagi na fakt, że przecież pozostałe proszki wcale nie muszą być gorsze (logicznym bowiem jest, że jeśli coś jest &#8220;nie lepsze&#8221;, to jest albo gorszej, albo- co ważniejsze w tym przypadku- identycznej jakości).<br />
Gdyby się okazało, że ów środek czyszczący nie usunął plam, konsument nie mógłby zarzucić reklamie, iż go oszukała &#8211; nie obiecywała bowiem, że plamy znikną, tylko &#8211; że żaden proszek nie poradzi sobie z nimi lepiej. Niewątpliwie implikatura, manipulując odbiorcą, jest jednocześnie bardzo wygodna dla twórcy komunikatu, ponieważ dość łatwo pozwala mu na wybrnięcie z sytuacji, gdy zarzuca mu się kłamstwo.</p>
<p>Obecnie reklama jest w dużej mierze tym, co decyduje o sukcesie producentów towarów i firm oferujących określone usługi. Stała się głównym narzędziem walki marketingowej. Wykorzystując szereg zabiegów, podstępnie wpływa się na postawy, myśli, czy wreszcie &#8211; zachowania konsumentów. Technik manipulacyjnych, które znalazły zastosowanie w przekazach reklamowych jest wiele; w mojej pracy zawarłam tylko niektóre z nich &#8211; według mnie najistotniejsze i mające największy wpływ na odbiorców. Poznanie mechanizmów, którymi posługuje się reklamodawca, jest jedynym sposobem na to, by podjąć próbę skutecznego przeciwwstawienia się tej perswazji. Tylko widząc wroga, możemy się przed nim obronić.</p>
<p><strong>BIBLIOGRAFIA</strong></p>
<p><em>&#8220;Studia językoznawcze- dar przyjaciół i uczniów Zofii Kurzowej&#8221; pod redakcją Zofii Cygal- Krupowej; Kraków, 2001r.<br />
bp Adam Lepa &#8220;Techniki manipulacji&#8221;;Częstochowa, 1997r.<br />
Jerzy Bralczyk &#8220;Język na sprzedaż&#8221;; Warszawa- Bydgoszcz, 2000r.<br />
&#8220;Język w mediach masowych&#8221; pod redakcją Jerzego Bralczyka i Katarzyny Mosiołek- Kłosińskiej&#8221;; Warszawa, 2000r.<br />
Jadwiga Puzynina &#8220;Język wartości&#8221;; Warszawa, 1992r.<br />
&#8220;Słownik współczesnego języka polskiego&#8221; pod redakcją Bogusława Dunaja; Warszawa, 1994r.</em></p>
<p>Autor Anna Gródecka</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.paranormalne.info/?feed=rss2&amp;p=300</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
